poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Ostry spór o barak oświęcimski

Dodano: 29 lutego 2012, 15:39

Wiele z dzieci, które mieszkały w takich barakach KL Auschwitz, a dziś żyją w Ameryce, chciałoby, ab
Wiele z dzieci, które mieszkały w takich barakach KL Auschwitz, a dziś żyją w Ameryce, chciałoby, ab

Czy spór o barak z Auschwitz jest wstępem do nowej polsko-żydowskiej "wojny oświęcimskiej” na wzór tej o krzyże stawiane na oświęcimskim Żwirowisku, której kres położył dopiero papież Jan Paweł II?


























WIDEO

W 2009 roku termin minął i muzeum oświęcimskie zaczęło intensywnie domagać się zwrotu baraku. Jednak środowiska ocalałych z Holocaustu, w tym byłych więźniów mieszkających w takich właśnie barakach w KL Auschwitz, apeluje do dyrekcji Muzeum Holocaustu, aby go zatrzymać.

Jak mówi dyrektor placówki do spraw zbiorów Jacek Nowakowski, jeden z najbardziej zasłużonych dla powstania muzeum, presja ocalonych z zagłady, aby barak pozostał jest bardzo duża.

Ponadto Muzeum Holokaustu twierdzi, że ze względu na wielkość baraku i złożoność jego instalacji, demontaż i transport do Polski przedstawia szczególne trudności. Istnieje nawet duże ryzyko uszkodzenia obiektu.

Dla wielu z nich ten barak jest swoistym sanktuarium, a bagaż emocji i wspomnień, jakie wywołuje trudne do ogarnięcia.

Prosząca o anonimowość ocalała z obozu oświęcimskiego Żydówka z Radomia, dziś już 87-letnia mieszkanka Brooklynu mówi, że barak waszyngtoński to jej "świątynia”, gdzie co roku jedzie się modlić za pomordowanych członków rodziny.

– Nie wierzę, że pan Bartoszewski mógł tak powiedzieć. Wszechmogący nie mógł go opuścić. On jest przecież przyjacielem Żydów. To musi być jakaś prowokacja... Może niemiecka? – zastanawia się.

Niestety wszystko wskazuje na to, że Władysław Bartoszewski istotnie takich słów użył. Z całą pewnością nie są one szczytowym osiągnięciem dyplomacji. Zdecydowanie też nie leżą one w profilu, jaki polityk ten wykreślał swoim działaniem.

Wypowiedź zdecydowanie źle odebrana została w USA i słyszy się nawet, że jest to wstęp do nowej polsko-żydowskiej "wojny oświęcimskiej” na wzór tej o krzyże stawiane na oświęcimskim Żwirowisku w połowie lat 90., której kres położył dopiero papież-Polak Jan Paweł II poleceniem usunięcia tych symboli religijnych. Świętych dla katolików, ale dla Żydów symbolizujących wielowiekowe prześladowania

Strona polska w liście ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego i stanowisku dyrektora Muzeum KL Auschwitz Piotra Cy-wińskiego prezentuje twarde stanowisko: nie ma mowy, aby barak dłużej pozostawał w Waszyngtonie.

Muzeum Holocaustu nie kwestionuje, że barak został jedynie wypożyczony, ale zwraca uwagę, że umowa mówi o możliwości przedłużania tego stanu. Akcentuje aspekt moralny. Fakt, że ten bardzo symboliczny obiekt muzealny ma ogromne znaczenie dla odchodzącego już pokolenia więźniów KL Auschwitz. Dlatego władze muzeum liczą na rozwiązanie na drodze negocjacyjnej.

Z pewnością jest ono możliwe. Taką szansę daje formuła wypożyczenia wieczystego. Kiedy w 1999 roku, ówczesny dyrektor Muzeum Holocaustu Miles Lerman radził się profesora Jana Karskiego, co ma zrobić, bo okres wypożyczenia 10-letniego się kończy, a barak oświęcimski to jeden z najbardziej znaczących memorabiliów, polski bohater II wojny doradzał, aby od razu wystąpić o wypożyczenie stałe. Obiecywał wesprzeć taką ideę. Zdecydowano się na prośbę o przedłużenie...

Problem jest wielowymiarowy. Oczywiście prawo trzeba szanować. Barak jest własnością muzeum oświęcimskiego i to nie podlega żadnej kwestii. Jednak sens prawa tworzą także precedensy. Czy taki właśnie precedens wypożyczenia wieczystego polepszałby aurę relacji stosunków polsko-żydowskich, według ministra Bartoszewskiego "najlepszych w historii”, czy też nie? - to ważne, a właściwie zasadnicze pytanie.

Drugie pomocnicze: Czy bez baraku jakoś cierpi ekspozycja w muzeum KL Auschwitz? Trzecie: Czy narastająca awantura pomaga energicznym i zakrojonym na wielką skalę zabiegom władz muzeum oświęcimskiego w gromadzeniu po świecie gwa-rancji finansowych utrzymywania tego miejsca pamięci przez społeczność międzynarodową?

Dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL) Abraham Foxman mówi:
- Nie wolno dopuścić do konfliktu, który godziłby w mozolne i wytrwałe budowanie dialogu polsko-żydowskiego. Wszelkie wysiłki, aby temu zapobiec powinny być priorytetem wszystkich, którym ten proces jest nieobojętny.

Na forach internetowych trwa już zażarta dyskusja na temat, o którym wyżej. Jeden z internautów retorycznie pyta, czy "ukoronowaniem” tego niepotrzebnego nikomu konfliktu ma być zaangażowanie "Baracka w sprawę baraka”. Miejmy nadzieję, że to tylko taki sobie żart...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!