niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

Podczas pogrzebu proboszcz nie pozwolił wnieść ciała do kościoła

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 czerwca 2009, 15:54

To pierwszy przypadek w historii parafii w Siedlisku. Ludzie zastanawiają się, dlaczego spotkało to właśnie Leszka.

Po śmierci Leszka w ludziach z Siedliska (woj. lubuskie) jakby coś pękło. I zaczęli myśleć o końcu. Nie, nie dlatego, że mężczyzna w sile wieku zmarł użądlony przez szerszenia. I nie dlatego, że to niby taka... głupia śmierć.

- Tak sobie myślę, że nawet tam, na tamtym świecie, obowiązują jakieś dziwne zasady, znajomości - Kazimierz siedzi na ławce i grzebie kijem w kupce piasku. - Bo w takim przypadku ksiądz jest takim jakby pośrednikiem między tym a tamtym światem. U nas proboszcz zachował się, jakby był świętym Piotrem. Schował klucz. Nie wpuścił Leszka.

Boją się odwetu

Sabina, siostra Leszka, nie kryje emocji. I postanowiła, że milczeć nie będzie. Głośno krytykuje proboszcza, bo i uważa, że koszmarnie postąpił w stosunku do jej rodziny.

- Wszyscy mi gratulują, że zaczęłam mówić. Ale kiedy pytam, dlaczego też nie powiedzą głośno o zachowaniu proboszcza, odpowiadają, że też umrą i boją się odwetu. Mają córki wychodzące za mąż, dzieci wybierające się do komunii - wylicza Sabina. - A ksiądz może narobić wstydu na całą okolicę.

Leszek z kolegami wykonywał prace przy melioracji. Gdy kosili brzegi rowu, uderzyli w starą oponę, w której było gniazdo szerszeni. Wściekłe owady użądliły dwóch mężczyzn, Leszek nie przeżył...

- Najpierw ksiądz zapytał, czy chodził do kościoła i czy zostało udzielone ostatnie namaszczenie - opowiada Sabina. - Dziwne. Ostatnie namaszczenie, gdy nikt nie spodziewał się tragedii. A czy był religijny? Jak większość z nas. Do kościoła chodził. Od czasu do czasu.

Jak relacjonuje rodzina, wówczas proboszcz zapytał retorycznie, jaki jest sens brać zwłoki Leszka do kościoła. Ale mszę i ostatnią drogę odprawił. Za normalną, obowiązującą w Siedlisku stawkę.

Jakby w mordę walnął

- Nie weszliśmy do kościoła na mszę, zostaliśmy przy Leszku, obok kaplicy - mówi mężczyzna i prosi o anonimowość. - To trochę tak, jakby ktoś mnie, moich kolegów w mordę walnął. Przecież jesteśmy tacy sami, jak Leszek. Czy to znaczy, że jesteśmy gorsi, że kościół przed nami jest zamknięty? Dlaczego?

I natychmiast rozpoczynają się rozważania nad życiem. I śmiercią. A to rozwiedziony lekarz, a to chłopak, który popełnił samobójstwo... Jak zasady proboszcza mają się chociażby do tych dwóch przypadków? Że więcej zapłacili?

- Ludzie w mieście nie zrozumieją nawet problemu - uważa znajomy Leszka. - Że to niby drobiazg, ksiądz nie wpuścił do kościoła. Ale u nas to tak, jakby stwierdzić, że on nie był człowiekiem. Tylko kryteria są niejasne.

Przed sklepem kilka kobiet. Proboszcz? Dziwny jest, nie ma podejścia do ludzi. A to coś powie, a później tłumaczy, że język wyprzedził głowę. Wycieczki osobiste albo awantura, że ludzie na pielgrzymkę się nie garną, a biorą udział w świeckich festynach. I za groszem goni.

- Nic dziwnego, że jak nam poprzedniego proboszcza zabierali, to petycje pisaliśmy do biskupa. Nie pomogło... - wspomina starsza kobieta. - To i ludzie teraz po okolicznych kościołach jeżdżą.

Nie dla księdza idę

Wioletta, siostrzenica Leszka, chodzi do kościoła i deklaruje, że nadal chodzić będzie. - Przecież ja nie dla niego, dla księdza, idę do świątyni, ale dla Pana Boga - dodaje. - Chociaż i ten nasz kapłan czasem zachowuje się tak, jakby Najwyższego chciał wyręczać. To on decyduje, co jest dobrem, a co złem.

Urzędnicy pytani o proboszcza też tylko głowami kręcą. - Co się działo, gdy ostatni festyn pierwszomajowy zrobiliśmy w piątek - opowiada pracownik gminy. - Mówił, że nasze grzechy chcemy... wyrzygać. Gdy usłyszał to jeden z luminarzy, bardzo wierzący, zrobił się czerwony na twarzy i wyglądał, jakby chciał wstać i wyjść. Wtedy wyszłaby z kościoła pewnie połowa ludzi.

Piotr i Alicja, gdy chcą się pomodlić, wchodzą do kościoła św. Antoniego w Nowej Soli. I dodają, że do rozmowy z Bogiem nie jest im potrzebny ksiądz. Taki ksiądz. - Myśli, że ludzie dziś są tacy, jak pół wieku temu - dodaje Piotr. - Tymczasem w Siedlisku pozostało kilka pań, jak żartujemy - przybocznych. Gdyby był taki od serca, pochyliłby się nad problemami współczesnego człowieka.

- Gdyby był taki, jak ten ksiądz z "Plebanii” - rozmarzyła się Alicja.

Rozeznanie proboszcza

Rzecznik prasowy kurii biskupiej słyszał o "rozdźwiękach” w Siedlisku. Czy proboszcz popełnił błąd przy pożegnaniu Leszka?

- Nie ma jakichś szczegółowych ustaleń, jak ma postępować proboszcz, przepisy prawa kanonicznego mówią jedynie, komu nie należy urządzać pogrzebu kościelnego - tłumaczy ks. Andrzej Sapieha. - Są oczywiście sytuacje, gdy pełna ceremonia pogrzebowa jest niewskazana. Chociażby w przypadku, gdy zmarły jest wprawdzie katolikiem, ale jest niechętny w stosunku do Kościoła. Rytuał pogrzebowy przewiduje trzy formy i wybór zależy od rozeznania proboszcza.

O konkretnej sytuacji w Siedlisku ks. Sapieha nie chce się wypowiadać. Podobnie jak nie chce omawiać głosów krytycznych pod adresem modelu opieki duszpasterskiej proboszcza z Siedliska.

- Biskup diecezjalny w sposób wolny może podejmować decyzje personalne, nie może być przymuszany, skłaniany - tłumaczy rzecznik. - Natomiast może, a nawet powinien się konsultować z samym zainteresowanym i wziąć pod uwagę głos wspólnoty. Oczywiście zdarzają się protesty parafian. Ale należy pamiętać, że biskup ma szersze spojrzenie, na 260 parafii w diecezji, aby każdej zapewnić pasterza. Brane są pod uwagę możliwości duchownego, dotychczasowa posługa. A parafianie patrzą przez pryzmat swojej miejscowości, stąd konflikt tych dwóch perspektyw.

Biskup zna sprawę

- A dajcie spokój, przecież to grzech takie pytania stawiać - starsza kobieta nawet nie chce na nas spojrzeć. - Ludzie grzeszni księdza krytykują, bo w nich wiary nie ma. A to święty człowiek, wymagający. Nie nam go oceniać...
Ksiądz proboszcz zamienił z nami kilka zdań i odesłał do kurii. Przecież biskup zna sprawę...

źródło: Proboszcz z Siedliska na pogrzebie nie pozwolił wnieść zwłok do kościoła - www.gazetalubuska.pl
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!