środa, 24 maja 2017 r.

Kraj Świat

Pożar w Krasnej: Nie żyją siostry bliźniaczki

Dodano: 21 grudnia 2010, 18:47

Pożar w miejscowości Krasna (gm. Stąporków) wybuchł przed godziną 13. W ogniu zginęły trzyletnie bliźniaczki.


Pożar wybuchł, gdy dziewczynki zostały same w domu. Dzieci były głodne, więc babcia zostawiła je i poszła do sklepu. Policjanci potwierdzają, że dwie trzyletnie siostry były wczoraj pod opieką 71-letniej babci, w niewielkim drewnianym domu w miejscowości Krasna w gminie Stąporków. Jak informowali strażacy, w domu nie było prądu, tylko węglowa kuchnia. W pewnym momencie dziewczynki zostały same.

- Z naszych ustaleń wynika, że babcia wyszła do sklepu. Czy była jeszcze gdzie indziej? Jak długo nie było jej w domu? Na te pytania będziemy szukać odpowiedzi – mówi Waldemar Cisowski, zastępca komendanta powiatowego koneckiej policji.

Sklep znajduje się niedaleko od domu 71-latki. Ekspedientka i strażak ochotnik, który także był akurat w sklepie, potwierdzają, że kobieta robiła zakupy. - Wzięła chleb, ciastka i pasztecik. Mówiła, że dzieci są głodne i chcą jeść – relacjonuje pracownia sklepu.

- Nic nie było widać i nagle gwałt – wspomina strażak ochotnik. Mówi ,że podniósł się alarm, ludzie przejeżdżający drogą zauwazyli dym.

Obok domu samochodem przejeżdżało młode małżeństwo. Mężczyzna rzucił się na ratunek i wyniósł z płonącego domu jedną z dziewczynek. Drugą z dziewczynek starał się ratować również strażak ochotnik, który był w sklepie. - Myślałem, że może uda się wejść do środka oknem. Ale tam był żywy ogień – relacjonuje.

Dziewczynką wyniesioną z płonącego domu zajęła się pielęgniarka z oddziału neurologii koneckiego szpitala, mieszkająca kilka domów dalej. Koleżanka zaalarmowała kobietę. Ta przybiegła na miejsce i zaczęła reanimację. Później starania o uratowanie dziecka przejęła załoga karetki.

Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Końskich sygnał o pożarze w Krasnej dostał o godzinie 12.36. - Z informacji wynikało, że w płonącym domu ktoś jest, dlatego na miejsce skierowanych zostało łącznie sześć zastępów. Chodziło o to, żeby dysponować jak największymi siłami – tłumaczy Bogusław Jakóbczyk, dowódca Jednostki Ratowniczo Gaśniczej w Końskich.

Jako pierwsi z zaalarmowanych dotarli strażacy ochotnicy z Krasnej. Ich siedziba znajduje się około 500 metrów od miejsca pożaru. - Z relacji wynika, że gdy przyjechali ogień wydostawał się już z domu na zewnątrz oknami i przez dach. Gdy na miejsce dotarli strażacy z Końskich, w aparatach ochrony dróg oddechowych weszli do domu. Ale nie znaleźli nikogo żywego - uzupełnia Bogusław Jakóbczyk.

Reanimację trzylatki wyniesionej z płonącego domu przerwano po około 40 minutach. Życia dziewczynki nie udało się uratować. Kiedy ogień został już pokonany i trwało dogaszenie ocieplanych sianem ścian, w kuchni strażacy znaleźli ciało drugiej z dziewczynek.

Mieszkańcy miejscowości tłumnie zabrali się, by obserwować prace strażaków. Rozmawiali szeptem. Stali niczym na pogrzebie. - Dom jak dom. Ale stracić dwójkę dzieci.. Jezus kochany – załamywała ręce jedna z sąsiadek. - Idą święta, a tu taka tragedia – dodawała inna.

źródło: Tragiczny, straszny pożar w powiecie koneckim. Nie żyją dwie małe dziewczynki, bliźniaczki!
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24