środa, 13 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

Przyjaciele pamiętali o Janie Karskim

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 listopada 2012, 12:33

Jeszcze za życia Jan Karski wystawił ten nagrobek i uznał, że w zupełności wystarczy za cale upamięt
Jeszcze za życia Jan Karski wystawił ten nagrobek i uznał, że w zupełności wystarczy za cale upamięt

Tradycyjnie, jak co roku, w Dzień Wszystkich Świętych, grono najbliższych przyjaciół i znajomych oddało hołd profesorowi Janowi Karskiemu na waszyngtońskim cmentarzu Góry Oliwnej.

Jest tam pochowany, ze zmarłą w 1992 roku, osiem lat przed nim, małżonką Polą Nireńską. W grobie obok spoczywa jego brat pułkownik Marian Kozielewski zmarły w 1964 roku. Na pomniku zapalono znicze i złożono kwiaty, a żydowskim zwyczajem - kamienie.

Grób Poli i Jana Karskich, podobnie jak identyczny Mariana Kozielewskiego urzekają swoją skromnością. Kiedy pułkownik Kozielewski zginął tragicznie, zgodnie z jego wolą, brat wystawił mu najprostszy pomnik nagrobny. Taki sam, zawczasu, przygotował dla siebie i swej małżonki.

Dla wielu odwiedzających to miejsce, tak skromna forma upamiętnienia wydaje się wręcz szokująca. Kiedy w 1996 roku realizowane były na cmentarzu zdjęcia do filmu dokumentalnego o bohaterze, jeden z członków ekipy zapytał niby-żartem, dlaczego te pomniki, tak bardzo... nie rzucają się w oczy. Profesor zapytał: "A powinny?”. Tym zamknął temat definitywnie. Pytającemu zrobiło się głupio.

Jan Karski, mistrz umiaru i skromności, za życia określił i wyznaczył miarę pośmiertnego upamiętnienia.
Kiedyś, odwiedzając to miejsce jeden z miliarderów, wręcz zadeklarował, że wystawi bohaterowi "godny pomnik”. Kiedy usłyszał historię przytoczoną wyżej, szybko zrozumiał sens słów Karskiego. Wymiar ludzki nie ma nic wspólnego z rozmiarem nagrobka.

Te groby powinny pozostać, takimi, jakimi je wystawił Jan Karski. Naturalnie powinny być zadbane. Z tym bywało różnie. Kiedyś pomnik nagrobny Karskich omal się nie przewrócił, bo woda wymyła spod niego ziemię, na której posadowiono go bez mocnej podmurówki. Po upublicznieniu tego zdarzenia, Ambasada RP w Waszyngtonie zajęła się naprawą.

Podczas spotkania przy grobie bohatera, wspominano go oraz zgodnie z tradycją wzniesiono toast ulubionym przez Profesora "manhattanem”, przygotowanym wcześniej. Parę kropel – zgodnie z jego życzeniem – uroniono na skromny nagrobek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!