środa, 18 października 2017 r.

Kraj Świat

Rabin Schudrich: Wielki błąd. Prestiżowa gazeta Forward: Afront

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 listopada 2014, 11:32

Po naszych publikacjach sprawą niezaproszenia rodziny Jana Karskiego na otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich zajęła się najbardziej znana gazeta żydowska w świecie, wydawana w wersji jidysz jako "Forverts i angielskiej "Forward.

Jako pierwsi, na podstawie sygnału z Nowego Jorku, upubliczniliśmy fakt pominięcia rodziny Jana Karskiego w zaproszeniu na huczne otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie z udziałem m.in. prezydentów Polski i Izraela. Wysłano 3 tysiące zaproszeń (!).

Naszym tropem podążyła najbardziej znana gazeta żydowska w świecie, wydawana w wersji jidysz jako "Forverts” i angielskiej "Forward”.

Czołowa dziennikarka tego tytułu Rukhl Schaechter skontaktowała się z naszą redakcją, rodziną bohatera oraz samym Muzeum Historii Żydów. Plonem stała się publikacja.

Autorka przypomina samo otwarcie placówki muzealnej oraz fakt zastanawiającej "absencji” najbliższych Jana Karskiego. Pyta Muzeum, czy rodzinę zaproszono. Odpowiada rzecznik Piotr Kossobudzki. Nie potrafi jednak ani potwierdzić faktu niezaproszenia, ani też zaproszenia najbliższych żyjących członków rodziny Kozielewskich, której najwybitniejszym przedstawicielem stał się Jan Karski, dopóki... nie będzie znał ich nazwisk.

W zasadzie na tym można by zakończyć. Skoro Muzeum Historii Żydów Polskich, w historii których Jan Karski zapisał znaczącą kartę poświęcenia i solidarności w tragedii Holocaustu nie wie nic o jego rodzinie, to wszelki komentarz jest zbyteczny. Po prostu swoją "niewiedzą” ta placówka - z nazwy muzealna - wystawia sobie jednoznaczne świadectwo.

Pan rzecznik idzie jednak dalej. Wyjaśnia nowojorskiej gazecie, że lista trzech tysięcy zaproszonych tworzona była we współpracy z władzami Warszawy, resortów kultury i spraw zagranicznych i - chyba dlatego - trudno ogarnąć całość efektu tego wysiłku zbiorowego.

Rzecz jednak w tym, że nie tylko dane kontaktowe rodziny znane są w tych miejscach, a wiosną 2013 roku została ona zaproszona na odsłanianie opodal budynku muzealnego tak zwanej ławeczki Karskiego.

Zaproszenie poszło pocztą m.in. pod adres dr Wiesławy Kozielewskiej-Trzaski, bratanicy i córki chrzestnej bohatera. I doszło. Po roku coś się stało. Adres "wyparował” z kilku komputerów jednocześnie?

Żydowska gazeta zwraca uwagę na dziwną serię zdarzeń, jakie przytrafiły się rodzinie Kozielewskich w związku z tym, że... jest i okazuje dumę z Jana Karskiego. Najpierw MSZ zastąpił ją w odbieraniu w Białym Domu Prezydenckiego Medalu Wolności przyznanego pośmiertnie Janowi Karskiemu przez Baracka Obamę.

Potem resort nie chciał oddać odznaczenia do Muzeum Historii Łodzi, gdzie bohater ma swoją stałą ekspozycję. Następnie postanowiono, bez wiedzy i zgody rodziny, zdjąć Karskiemu i jego żonie Poli Nireńskiej nagrobek na cmentarzu w Waszyngtonie i zastąpić jakimś nowym, pod egidą ówczesnego szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego.

Pada pytanie, czy to jest faktycznie jakiś ciąg zbiegów okoliczności. Cytowana w artykule dr Kozielewska skłonna jest twierdzić, że występuje jakieś silne parcie na zastąpienie rodzin jakimiś specjalistami od Karskiego, którzy tworzą własną wizję i narrację tej postaci. Bez kontaktowania się z najbliższymi, bez prób uzyskania od nich wiedzy i opinii na temat bohatera.

Reakcje czytelników "Forverts” i "Forward” wyrażane na forum są jednoznaczne. W fakt zwykłego "przeoczenia” nikt nie wierzy. "Nie do usprawiedliwienia”, "Niewybaczalne”, w najłagodniejszej formie "Niefortunne” - takie padają komentarze.

Jeden z korespondentów, współautor ze Stanisławem Jankowskim książki o Janie Karskim, Thomas Wood sugeruje, że być może organizatorzy warszawskiej imprezy... obawiali się obecności dzielnej bratanicy Jana Karskiego i tego, że może publicznie wygarnąć, co myśli na temat pomijania rodziny bohatera przez zawodowych "upamiętniaczy” jego dzieła.

Po lekturze "Forvarts”, naczelny rabin Polski, Michael Schudrich skomentował pominięcie rodziny Jana Karskiego w zaproszeniu na otwarcie muzeum: WIELKI BŁĄD.

- We wszystkim, co robię, staram się być wierna memu Stryjowi, który szedł swoją drogą mimo wszelkich przeciwności, zagrożeń i zaciekłego zwalczania. To kwestia honoru. Nie zamierzam z niego rezygnować, niezależnie od tego, co i kto jeszcze w kwestii Jana Karskiego wytworzy... - puentuje dr Wiesława Kozielewska-Trzaska.
  Edytuj ten wpis
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!