niedziela, 22 października 2017 r.

Kraj Świat

Rodzina Karskiego wygrała z MSZ. Prezydencki Medal Wolności już w Łodzi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 czerwca 2013, 10:14

O ten medal ustawowi spadkobiercy Jana Karskiego musieli walczyć z MSZ prawie rok (Wikipedia )
O ten medal ustawowi spadkobiercy Jana Karskiego musieli walczyć z MSZ prawie rok (Wikipedia )

Medal, jaki prezydent USA Barack Obama przyznał pośmiertnie Janowi Karskiemu jest już w Muzeum Miasta Łodzi. Rodzina bohatera walczyła o to niemal rok.










O takim zakończeniu batalii poinformowała nas dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, córka chrzestna i bratanica Jana Karskiego. Dodała też:

– Medal dostarczył do sekretariatu muzeum... goniec. Wszystko odbyło się po cichu i w pośpiechu. Można by rzec, w takim samym stylu, jak przejęcie odznaczenia bez wiedzy i przyzwolenia rodziny rok temu w Waszyngtonie.

– Dodam – mówi pani doktor – że medal wrócił dopiero po doręczeniu szefowi dyplomacji Radosławowi Sikorskie-mu, ostatecznego, przedsądowego wezwania do wydania odznaczenia. Dominuje przede wszystkim niesmak dla tej postawy.

O prawo do decydowania o przyznanym pośmiertnie bohaterowi Polski, USA i Izraela najwyższym odznaczeniu amerykańskim, przetrzymywanym przez MSZ, rodzina walczyła niemal rok. Nastąpiło wreszcie rozwiązanie, jakiego domagali się ustawowi spadkobiercy. Medal jest już w Muzeum Miasta Łodzi, gdzie znajduje się Gabinet Jana Karskiego.

Obecnie rodzina ustala z dyrekcją muzeum, w jaki najbardziej godny i uroczysty sposób dokonać umieszczenia Medalu w Gabinecie Jana Karskiego. Być może jeszcze na 99 rocznicę jego urodzin w dniu świętego Jana, 24 czerwca br.

Dziennik Wschodni od samego początku towarzyszył kuriozalnej walce o medal. Z nieznanych powodów strona amerykańska nie została poinformowana przez Polskę o rodzinie Jana Karskiego w Polsce. Dlatego też pojawiała się kwestia, kto ją ma "zastępować” przy odbieraniu odznaczenia z rąk Baracka Obamy. Wystąpił w tej roli Adam Rotfeld, też zapewne nic nie wiedząc, że rodzina żyje.

– Rodzina dowiedziawszy się z telewizji, że jej... nie ma, zapałała oburzeniem i podjęła walkę o swe prawa. Okazało się wówczas, że rok przed przyznaniem medalu, organizatorzy zabiegów o odznaczenie dysponowali nazwiskami, adresami i telefonami żyjących członków rodziny Jana Karskiego – mówi dr Wiesława Kozielewska-Trzaska.

I kończy: – Postanowili jednak nie "kłopotać” jej takim "drobiazgiem”, jak najwyższe odznaczenie USA i sami się nim zajęli. Na to zgody być nie mogło... Zajęło nam rok, aby wreszcie medal trafił do Łodzi. Może to zwycięstwo, ale bardzo gorzkie...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!