czwartek, 19 października 2017 r.

Kraj Świat

Scenarzysta do Gibsona: "Jesteś antysemitą i nienawidzisz Żydów”

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 kwietnia 2012, 16:57

Mel Gibson na plakacie filmu "Furia”<br />
 (Archiwum/Materiały dystrybutora)
Mel Gibson na plakacie filmu \"Furia”
(Archiwum/Materiały dystrybutora)

W Los Angeles opowiadana jest historyjka, że Steven Spielberg zapytany o Mela Gibsona, odpowiedział: "Sorry, nie wiem, kto to jest...”


WIDEO

Dwa lata temu Gibson zakomunikował, że zrobi film o bohaterze, o którym chce powiedzieć całą prawdę. Tak jak kiedyś był to irlandzki rebeliant William Wallace ("Braveheart”), a potem Chrystus ("Pasja”), aktualnie miał trafić na warsztat... Juda Machabeusz, legendarny przywódca powstania Żydów przeciwko Grekom i model żydowskiego patriotyzmu.

Obawę przed pomysłem zademonstrowali od razu sami Żydzi spodziewając się, że Gibson może po prostu wyprodukować film obrażający ich bohatera narodowego. Dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL) Abraham Foxman, w swym oświadczeniu, wyrażał oczekiwanie, że dla dobra sprawy, Gibson powinien odstąpić od zamiaru pokazywania swojej wersji Judy Machabeusza.

Reżyser jednak przekonał do pomysłu słynną wytwórnię Warner Brothers. Scenariusz do filmu napisał Joe Eszterhaz. Znany hollywoodzki twórca pochodzenia węgierskiego, scenarzysta m.in. "Nagiego instynktu” z kultową kreacją Sharon Stone.

Udział Eszterhaza w projekcie w pewien sposób gwarantował obiektywizm podejścia do postaci Judy Machabeusza i tego, że film nie będzie następnym atakiem na Żydów. Ku pełnemu zaskoczeniu Mel Gibson i Warners Bross scenariusz odrzucili. Eszterhaz usiłował się dowiedzieć, dlaczego, ale ani Gibson, ani wytwórnia nie reagowali na jego telefony i zapytania.

Poirytowany Eszterhaz napisał do Gibsona 9-stronicowy list, który szybko "przeciekł” do mediów. Scenarzysta twierdzi, że jego skrypt nie podoba się Gibsonowi, bo nie jest antysemicki, nie pokazuje żydowskiego bohatera w złym świetle, a więc nie pasuje do gibsonowskich wizji i obsesji na temat Żydów.






Eszterhaz nawiązuje także do życia prywatnego Gibsona. Zarzuca mu, że groził zabiciem swojej rosyjskiej kochanki Oksany Grigorievej, z którą ma dziecko. Jak wiadomo, Gibson porzucił dla niej, po 28 latach małżeństwa, swoją żonę Robyn, z którą ma siedmioro dzieci.

Rosyjską piosenkarkę i kompozytorkę Gibson bijał, co doprowadziło do wszczęcia przeciwko mu śledztwa oraz rozstania pary. Aktualnie związał się z grecką modelką.

Scenarzysta przytacza także opinie Gibsona o Johnie Lennonie: "Cieszę się, że nie żyje. Zasłużył na śmierć. Uważał się za pier [...]nego Mesjasza. Posłuchaj jego piosenek! Imagine. Nienawidzę tej pier [...] onej piosenki.

Według Eszterhazego, Gibson twierdził także, że Holocaust jest wymysłem żydowskim i jest to " wielka pi [...] da”.

Po upublicznieniu listu do Gibsona, w Hollywood zawrzało. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że industria filmowa w wielkiej mierze opiera się na twórcach i producentach żydowskiego pochodzenia. Dominuje przekonanie, że Gibson po prostu chce się z tych środowisk wyalienować.

Rozważana jest wersja, że w ogóle nie miał zamiaru robić filmu o żydowskim bohaterze, a jedynie swoją zapowiedzią takiego projektu, zdenerwować Żydów.

Zdobywszy popularność jako "Mad Max” czy bohater serii "Śmiertelna broń” , a potem jako oskarowy "Braveheart” , Mel Gibson osiągnął wysoką pozycję w Hollywood i wielką popularność w świecie. Po co to dewastuje?

Media przytaczając list Eszterhazego, przypominają poprzednie antysemickie ekscesy Gibsona i konstatują, że ma on jakiś poważny problem z Żydami, któremu nie jest w stanie podołać. Robi przy tym krzywdę Kościołowi katolickiemu, z którym gorliwie się identyfikuje. Jego postawa jest bowiem – w istocie rzeczy – antykościelna i negatywnie rzutuje na postrzeganie społeczności katolickiej w USA.

Sam Gibson, wydał oświadczenie, że odrzuca wszelkie oskarżenia o antysemityzm.

Przypomnijmy, że swego czasu Polskę zelektryzowała wieść, iż biznesmen Mariusz Białek zamierza wyprodukować, kosztem 120 mln złotych, najdroższy film w historii rodzimej kinematografii traktujący o wiktorii wiedeńskiej Jana III Sobieskiego. Miał go grać Mel Gibson i sam dzieło wyreżyserować. Skończyło się na niczym.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!