niedziela, 22 października 2017 r.

Kraj Świat

Skandal z "ławeczką Karskiego" w Portugalii. Kto ją stawia?

Dodano: 4 marca 2016, 13:40

Doktor Wiesława Kozielewska jest zdumiona dyplomacją ławeczkową... Fot. Archiwum Rodzinne<br />
Doktor Wiesława Kozielewska jest zdumiona dyplomacją ławeczkową... Fot. Archiwum Rodzinne

Rozmowa z dr Wiesławą Kozielewską, bratanicą i córką chrzestną Jana Karskiego

 

 Pani doktor, podczas odsłaniania w Krakowie, przed synagogą Remu’h, kolejnej tzw. ławeczki Jana Karskiego, padła zapowiedź autora instalacji, że następna będzie w… Portugalii. Chyba właśnie się ona tam odnalazła…

- Jak opowiadał krakowskiej gazecie autor odlewów, miało to mieć miejsce w portugalskim mieście nadmorskim Estoril niedaleko Lizbony. Tym razem na ławeczce usadzony został nie tylko Jan Karski, ale też Jerzy Lerski i… Jan Nowak-Jeziorański.

Tym razem ta prowokacja zabolała szczególnie, bo Nowak zaciekle zwalczał mego Stryja od 1995 roku, kiedy wysmarował wraz z Bartoszewskim paszkwil na Karskiego w „Rzeczypospolitej”. Poniżył pamięć bohatera, bo ten… odważył się nie głosować na Wałęsę w wyborach prezydenckich.

Jan Karski więcej ręki Nowakowi i Bartoszewskiemu nie podał. O tym wiedzieli wszyscy, którzy cokolwiek wiedzieli o Karskim. Trzeba było jednak tym odlewem poniżać go dalej. Odlewnik twierdził, że cała trójka z ławeczki to byli… przyjaciele. W przypadku mego Stryja, jego poziom przyjaźni z Nowakiem był taki, jak miedzy dwoma polskimi kandydatami w niedawnych wyborach prezydenckich.

 Skąd w ogóle miasto w Portugalii?

 - Jak opowiadał wykonawca odlewu, zgłosił się z pomysłem takiego „tercetu” do MSZ, kierowanego przez pana Sikorskiego, po czym podchwycił go pan Misztal, ambasador w Lizbonie. On też wyszukał jakiegoś prywatnego biznesmena, który kupił odlew, żeby sobie postawić na swojej działce.

 Pani w to uwierzyła?

- Nie. Moja wyobraźnia jednak nie ogarniała sytuacji, że przedstawiciel Polski może zajmować się pośrednictwem między krajową odlewnią, a właścicielem prywatnego interesu w przedmiocie pamięci wybitnego członka naszej rodziny i jednego z największych bohaterów dwudziestego wieku. To mi się jednak w głowie nie mieściło… W taką formę dyplomacji jednak nie wierzyłam.

 I co?

- Napisałam list do burmistrza i Rady Miejskiej aglomeracji Cascais-Estoril z pytaniem, czy mają oni cokolwiek wspólnego z tą instalacją. Pan burmistrz Carlos Careiras odpowiedział mi bardzo szybko i niezwykle uprzejmie, że jego miasto istotnie nie ma nic wspólnego ze stawianiem ławeczki.

Prosił także o przyjęcie przeprosin, bowiem nie był poinformowany o kontekście historycznym całego zjawiska tzw. ławeczki Jana Karskiego. Dodał też, że dalej sprawą zajmuje się polskie przedstawicielstwo.

Wie pani, kto kupił sobie ławeczkę w Porugalii?

- Nie wiem. Zapytałam o to burmistrza Careirasa. Podobno ambasada odmawia ujawnienia nazwiska [potwierdzamy – przyp. red.]

 Nie dziwi to Pani?

- Oczywiście, że mnie dziwi. Co to jest? Konspiracja? To oczywiste, że chcemy wiedzieć, kto wizerunkiem Jana Karskiego się posługuje i w jakim celu. Trochę to zaczyna przypominać sprawę innego biznesmena z Portugalii, którego na wniosek ambasadora, za szefowania w MSZ pana Sikorskiego, odznaczono, a potem jego następca, pan Schetyna, publicznie twierdził, że to nie on akceptował.

Zrobiło się głośno w całej Polsce, bo wyszło, że chodziło o czołową postać zarządzającą koncernu, do którego należy polska sieć „Biedronka”, której pracownicy mieli wiele do powiedzenia na temat warunków, w jakich pracują. Jak się okazało odznaczenie wręczono w jakimś zaciszu gabinetowym. Teraz klimat zacisza unosi się nad „ławeczką” portugalską.

Dla rodziny Karskiego takie klimaty to chyba nie pierwszyzna? 

- Podobnie za naszymi plecami kombinowano w Waszyngtonie, gdzie jakaś prywatna grupa osób z tamtejszym ambasadorem chciała zdjąć Janowi Karskiemu nagrobek, a ówczesny szef dyplomacji pan Sikorski chciał tę fanaberię finansować z pieniędzy resortu, czyli polskiego podatnika.

Podobnie pan Rotfeld, wysłany przez MSZ, odbierał zamiast naszej rodziny w Białym Domu od Barcka Obamy Prezydencki Medal Wolności. Do dziś nie sposób ustalić, na jakiej podstawie prawnej. MSZ posiadał wiedzę o naszej rodzinie na długo przed wręczaniem tego odznaczenia. Ciekawe, czy poinformował o rodzinie stronę amerykańską?

Jacyś inni prywatni ludzie wmawiali naszej rodzinie, że Jan Kozielwski (Karski) nie urodził się też wtedy, kiedy się urodził. Mało tego, napierali na Kapitol w Waszyngtonie i Senat RP, żeby oficjalnie zadekretować nieprawdziwą datę urodzin.

Dlaczego tak się Jana Karskiego uczepiono?

- Prowadzona jest jakaś gra Jego postacią. Moim zdaniem używany jest do „neutralizowania” niekoniecznie najjaśniejszych stron w historii polsko-żydowskiej i ucinania dyskursu publicznego. Stryj w grobie się przewraca…

Może już pora na objęcie wizerunku bohatera ochroną prawną?

- Jeżeli nie nastąpi opamiętanie tych ochoczych „utrwalaczy” pamięci Jana Karskiego, zapewne nie będziemy mieli innego wyjścia…

Burmistrz portugalskiego Cascais-Estoril zwrócił się do dr Wiesławy Kozielewskiej z przeprosinami. Potwierdził, że instalacją ławeczkową zajmuje się polskie przedstawicielstwo, fot: YouTube.com
Burmistrz portugalskiego Cascais-Estoril zwrócił się do dr Wiesławy Kozielewskiej z przeprosinami. Potwierdził, że instalacją ławeczkową zajmuje się polskie przedstawicielstwo, fot: YouTube.com

Profesor Michael Szporer, wykładowca politologii i dziennikarstwa University of Maryland komentuje specjalnie dla „Dziennika Wschodniego”:

 - Szczerze współczuję Rodzinie Bohatera, a mego mentora Profesora Jana Karskiego, że musi ona znosić i przeżywać wszystkie te upokorzenia i poniżenia fundowane im przez ludzi, którzy wmówili sobie, a potem próbowali innym, że to właśnie oni są od zarządzania pamięcią tego wielkiego człowieka.

Poczynając od przechwycenia Prezydenckiego Medalu Wolności pośmiertnie przyznanego Janowi Karskiemu, z pominięciem Rodziny, o której istnieniu sam informowałem polską ambasadę, poprzez te wszystkie socrealistyczne ławeczki, poprzez kuglarstwo z pośmiertną nominacją generalską, po nawet próbę przeforsowania swojej wersji daty urodzin bohatera i niezaproszenie Rodziny na otwarcie Muzeum Historii Żydów w Warszawie, gdzie Karski ma swój kąt ekspozycyjny.

Jest szczególnie przykre, że we wszystkim tym brała udział ekipa ludzi chętnie pouczająca nas o wartościach najważniejszych. 

Wracając zaś do akcji ławeczkowej w Portugalii: gdyby jakikolwiek ambasador amerykański załatwiał jakiemukolwiek biznesmenowi w kraju misji stawianie na jego prywatnej posesji pomnika amerykańskiego bohatera, bo tak sobie ten wymyślił, Departament Stanu dobrze wiedziałby, co z tym zrobić. (not. AM-M)

Profesor Michael Szporer: Bądźcie przyzwoici wobec pamięci Jana Karskiego, fot. Archiwum
Profesor Michael Szporer: Bądźcie przyzwoici wobec pamięci Jana Karskiego, fot. Archiwum
Czytaj więcej o: Jan Karski
Gość
Polak z Lizbony
Gość
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 marca 2016 o 20:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Embaixador, duas cervejas, rapidamente. Dwa piwa, na jednej nodze, pani ładny...
Rozwiń
Polak z Lizbony
Polak z Lizbony (6 marca 2016 o 20:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Serwis ambasadzki na telefon. A to krzyż przyniosą do domu, a to ławeczkę :D No fajne chłopaki... Może pół litra przyniesiecie?

Rozwiń
Gość
Gość (6 marca 2016 o 19:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kelneryzm MSZ z sierpnia 2015 roku: Ministerstwo Sprawa Zagranicznych wręczyło odznaczenie po kryjomu. Jak dowiedział się portal tvp.info, Krzyż wręczono Portugalczykowi już w sierpniu, w czasie „kameralnej uroczystości”. Mimo to, nie znamy dokładnej daty wspomnianej uroczystości. Order został wręczony w sierpniu przez jednego z członków kierownictwa MSZ. Uroczystość miała charakter kameralny i prywatny na wniosek samego zainteresowanego — tłumaczy rzecznik MSZ, Marcin Wojciechowski. Pereira da Silva odznaczenie miał otrzymać już 29 lipca, jednak presja społeczna doprowadziła do odwołania uroczystości i MSZ był zmuszony uhonorować dyrektora operacyjnego Grupy Geronimo Martins bez kamer, w innym terminie. To jest projekt, który się pojawił dużo ponad rok temu, wiosną 2014 roku, zgłoszony przez ambasadora Polski w Lizbonie, zaakceptowany przez mojego poprzednika — tak Grzegorz Schetyna tłumaczył pomysł odznaczenia szefa dyskontu spożywczego. Pereira da Silva został uhonorowany za: Wkład w rozwój gospodarczy Polski, tworzenie miejsc pracy, zaangażowanie firmy w działalność społeczną i charytatywną oraz znaczący wkład w rozwój stosunków handlowych między Polską a Portugalią
Rozwiń
Lolita
Lolita (6 marca 2016 o 19:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A może to szef Biedronki postawi sobie ławeczkę koło fontanny i palmy?

Rozwiń
Br. Henryk
Br. Henryk (4 marca 2016 o 22:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Sprawa jest prosta jak dwa metry sznurka w kieszeni. Wuj Bredzisław i wuj Radosław oraz ich przyd_pasy  zapolowały sobie na  Karskiego i pośmiertenie próbowały siłą wtłoczyć do  Platformy. Przeliczyły się, bo nie wzięły pod uwagę dzielnej bratanicy i córki chrzestnej Bohatera, która powiedziała im: WARA!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!