środa, 18 października 2017 r.

Kraj Świat

Słupsk: Psy zagryzają się z głodu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 kwietnia 2009, 08:26

W Schronisku dla Zwierząt w Słupsku wygłodniałe psy wzajemnie się rozszarpują - alarmuje szefowa słupskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Zdjęcia przyniosła do redakcji Głosu Pomorza.

Wygłodniałe psy wzajemnie się rozszarpują. - Pracownicy schroniska sadystycznie wyżywają się na zwierzętach - mówią świadkowie.

Zdjęcia, jakie dotarły do redakcji Głosu Pomorza są przerażające. Wygłodniałe psy w boksach wzajemnie się rozszarpują.

- Dostałem je od zaufanej osoby. Według niej podobnych przypadków w słupskim schronisku było więcej. Na razie nie chce się ona ujawnić, ale jeśli będzie trzeba, to złoży zeznanie - mówi Barbara Aziukiewicz, szefowa słupskiego oddziału TOnZ.

Ranne czworonogi trafiają do kliniki weterynaryjnej Andrzeja Baczyńskiego przy ul. Armii Krajowej w Słupsku.

- Rzeczywiście. Leczyłem wiele pogryzionych psów ze schroniska. Tak było za poprzedniego kierownictwa i tak jest za obecnego. Teraz jest nawet gorzej. Ratuję kilkadziesiąt psów rocznie - podkreśla Baczyński.

Jest świadek, który widział jak jeden z pracowników przytuliska brutalnie bił i polewał psa zimną wodą.

- Myślał, że nikt go nie widzi - opowiada Małgorzata Płoskonka ze Słupska,
długoletnia sponsorka schroniska, która co miesiąc przekazywała na bezdomne zwierzęta spore pieniądze.

Niedawno zaczęła podejrzewać, ze mogą one trafiać do kieszeni zatrudnionego w ośrodku małżeństwa.

- Pewnie niczego bym się nie domyśliła. Jednak jakiś czas temu jedna z pracownic wystawiła mi potwierdzenie wpłaty. Wcześniej pani, która odbierała ode mnie wpłaty nawet o tym nie wspomniała. Podejrzewam też, że trwa tu handel karmą. Uważam, że pan kierownik o wszystkim wie, ale nie reaguje - uważa pani Małgorzata.

Pracę w schronisku stracą wszyscy pracownicy, ale dyrektor zostanie.

- Dowiedziałam się, że w ciągu pół roku kierownik ma wymienić wszystkich pracowników, ale on zostanie. Wyraźnie ktoś go chroni - ocenia. Swoje zarzuty 17 kwietnia zamierza jeszcze przedstawić Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Słupsku.

- Wiem, że psy przeskakują z boksu do boksu i gryzą się - mówi prezydent Słupska. Jednak według niego nie ponosi za to winy Jerzy Szyszko, kierownik przytuliska. - Sporo zrobił dla schroniska. Trwa na niego nagonka - przekonuje.

Szyszko wyjaśnia, że afera wzięła się stąd, że ktoś zrobił zdjęcie, gdy w schronisku w marcu ubiegłego roku doszło do jedynego przypadku zagryzienia psa.

Przyznaje, że w wyniku skarg zwolnił pracownika, a drugiemu dał naganę.

Czytaj więcej: Głos Pomorza - Horror w słupskim schronisku dla zwierząt. Psy zagryzają się z głodu
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!