niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Stanisław Burzyński: Robię swoje na złość wrogom (wideo)

Dodano: 20 listopada 2013, 19:14

Profesor Stanisław Burzyński przed swą kliniką w Houston. Dla wielu jest ona tak trudna do zniesieni
Profesor Stanisław Burzyński przed swą kliniką w Houston. Dla wielu jest ona tak trudna do zniesieni

Napotykamy opór ze strony "wielkiego biznesu”. Kiedy chodzi o rynek zbytu w USA wielkości 20 miliardów dolarów rocznie, można to łatwiej zrozumieć – mówi prof. dr med. Stanisław Burzyński, odkrywca antyneoplastonów wykorzystywanych w walce z nowotworami.

WIDEO

To wyniki badań. Jaka jest najdłuższa przeżywalność w praktyce waszej Kliniki?

– Co do najdłuższej przeżywalności naszych chorych, to w przyszłym roku powinniśmy przekroczyć wynik... 30 lat. Oczywiście jest wiele przypadków krótszych czasowo. Raczej nie ma wątpliwości, że ci chorzy zostali wyleczeni z uznawanych za nieuleczalne postaci raka z przerzutami.

Ilu pacjentów leczonych było dotąd antyneoplastonami? Jakie są wyniki stosowania w poszczególnych rodzajach raka?

– Większość chorych była w zbyt ciężkim stanie na przyjęcie do badań klinicznych i była leczona na zasadzie humanitarnego udostępnienia leków (Compassionate Exception). Liczba chorych z guzami mózgu leczonych w badaniach klinicznych i nadających się do określenia ponad pięcioletniego przeżycia (chorzy przyjęci ponad pięć lat temu) to 401.

Badania kliniczne były nastawione na leczenie guzów mózgu i raka jelita grubego, gdzie podaliśmy wyniki. W codziennej praktyce klinicznej leczymy także różne rodzaje raka za pomocą preparatu antyneoplastonów, który zastał zatwierdzony przez FDA.

Lista tych raków i wyniki ich leczenia zajmuje trzy strony. W ciężkich przypadkach częstych postaci raka, np. jelita grubego, piersi, narządów kobiecych i prostaty około 60 % chorych odpowiada na leczenie.

Co powinno się stać obecnie, aby przybliżyć antyneoplastony cierpiącym? Jakie powinny być kolejne kroki? Czy wszystko zależy od was, czy jeszcze od kogoś?

– Od lat bez zmian. Napotykany opór jest ze strony "wielkiego biznesu”. Kiedy chodzi o rynek zbytu w USA wielkości 20 miliardów dolarów rocznie można to łatwiej zrozumieć. Oczywiście zmiana sytuacji nie zależy od nas. Potrzebna jest wielka akcja polityczna.

W mediach amerykańskich i polskich można obserwować kolejny "wysyp” publikacji na temat leczenia antyneoplastonami. Na ogół podważających ich skuteczność leczniczą. Z czego to wynika, skoro generalnie sprawy idą w dobrym kierunku?

– Media nagle zaczęły publikować stare wiadomości sprzed roku. Moim zdaniem w wyniku jakieś "inspiracji”. Tych, którzy są zdesperowani, bo dwa tygodnie temu zaprezentowaliśmy wyniki fazy drugiej na wielkim zjeździe w Pekinie. Jest to poza zasięgiem "szczekaczy” ze Stanów usilnie pracujących nad podważaniem mojej pozycji.

W Chinach poza tym mam stanowisko profesora neuroonkologii w najbardziej prestiżowym uniwersytecie Capital University of Beijing. W tym tygodniu będziemy mieć cztery prezentacje na Światowym Kongresie Neuroonkologii w San Francisco. Należało więc nas przed tym poddać obróbce czarnego PR.

Czego będą dotyczyć te prezentacje?

– Prezentacje omawiają wyniki badań klinicznych fazy drugiej w trzech śmiertelnych rozpoznaniach nowotworów. Po pierwsze, nawrotowych rozległych guzów pnia mózgu u dzieci (Recurrent Diffuse Intrinsic Pontine Glioma). Po drugie – nawrotowych glejaków wysokiego stopnia u dzieci (Recurrent High-grade Glioma).

Po trzecie – nawrotowego glejaka wielopostaciowego u dorosłych (Recurrent Glioblastoma Multiforme).W historii medycyny nie notuje się w takich przypadkach przeżycia dłuższego niż rok.

U nas, w najlepszych przypadkach osiągnęliśmy przeżycie ponad... 15 lat. Trzeba zdać sobie sprawę, że przypadki te były poprzednio bezskutecznie leczone w najlepszych ośrodkach, często przez światowej sławy specjalistów. W tym typie guzów mózgu dotychczas w historii medycyny nie zanotowano udokumentowanych wyleczeń.

Czy jest prawdą, jak pisze jeden z krajowych portali internetowych, że FDA zabroniło wam podawania antyneoplastonów dzieciom, po tym, jak zmarł wasz sześcioletni pacjent z rakiem mózgu?

– To nieprawda. Podajemy antyneoplastony bez żadnych przerw. Wszystkie dzieci z takim guzem mózgu umierają w najlepszych ośrodkach. Nam udaje się uratować około 20%.

Czy jest prawdą, jak próbuje przekonywać na swoich stronach internetowych opiniotwórcza gazeta, że w ogóle nie ma badań, które potwierdzałyby skuteczność antyneoplastonów oraz doniesień i publikacji na ten temat?

– Oczywiście – nieprawda. Są badania na ponad 500 chorych, potwierdzające skuteczność leczenia w guzach mózgu.

Czy któreś z tych mediów zwracało się do Pana lub Kliniki, aby zweryfikować swój stan wiedzy na temat antyneoplastonów i leczenia nimi przed podawaniem publice swoich "rewelacji”?

– Żaden z publicystów nie zwrócił się do nas w celu zapoznania się z wynikami lub uzyskaniem komentarza na temat tego, co się gdzieś o nas "dowiedzieli”. W jednym z przypadków w ogóle nie wiadomo, kto to pisał, bo się... nie podpisał. Takie standardy profesjonalne.

Jaki jest wasz stan relacji z FDA organizacją wytaczająca wam w przeszłości procesy, które przegrywała? Wojna czy pokój?

– Pamiętając o przeszłości naszych relacji z FDA nie zamierzamy się na nich koncentrować, tylko iść do przodu. Pracujemy z FDA, choć nie jest to agencja nadmiernie nam przyjazna będąc wspomagana finansowo przez wielkie firmy farmaceutyczne.

Podobno została przeciwko wam sformowana jakaś grupa "sceptyków” zarzucająca media swoimi krytykującymi was materiałami... Czy są to naukowcy-onkolodzy? Czy wiadomo coś o ich dorobku?

– Jest to grupa opłacana przez naszą konkurencję, kierowana przez znanego wroga Polaków. Nazwiska nie wymieniam, aby nie robić mu "reklamy”. Działają w Internecie i zarzucają paszkwilami na nasz temat media, gdzie tylko się da. Pytanie brzmi: skoro antyneoplastony są nieskuteczne, a nasze metody nic nie warte, to dlaczego tak szaleją w walce z nami?

Z kolei pytanie do mediów brzmi: dlaczego bezkrytycznie powielają wersję zwalczających nas "ekspertów” bez nawet próby kontaktu z nami, abyśmy mogli przedstawić swoją wersję.

Na komunikatorze Youtube ukazał się animowany filmik pokazujący, jak rakieta trafia w waszą Klinikę, a ta rozlatuje się na kawałki? Jaka była wasza reakcja?

– Zajmują się tym amerykańskie organa ścigania. Produkt ten szybko zniknął z Youtube.

Czy sądzi Pan, że wasz udział i prezentacja wyników leczenia podczas wspomnianego kongresu w San Francisco może być dla was wydarzeniem przełomowym?

– Mamy nadzieję, że nasze wyniki zostaną dostrzeżone i ocenione. Chcę jednak zwrócić uwagę, że zapewne nasza "konkurencja” zrobi wiele, aby nasze wyniki, w wielu aspektach rewelacyjne, zatuszować.

Powstał o Pana leczeniu i walce o dostępność antyneoplastonów dwuczęściowy film dokumentalny "Rak to poważny biznes”. Zwraca on uwagę na pewien paradoks. Wielkie koncerny medyczne produkujące specyfiki mające pomagać cierpiącym na raka czerpią tym większe zyski, im dłużej brak jest na rynku leku mogącego spowodować przełom. Wtedy biznes byłby mniejszy. Czy istotnie psuje Pan komuś interes?

– Film, którego autorem jest Eric Merola bardzo obrazowo pokazuje te mechanizmy. Chcę jednak uspokoić, że kiedy tylko nastąpi akceptacja naszych metod, nastąpi także zmiana w przemyśle farmaceutycznym, który szybko się dostosuje do nowej sytuacji.

Czy to prawda, że produkcją antyneoplastonów zainteresowane są Chiny i Rosja? Czy dopuszcza Pan scenariusz wytwarzania tam swoich specyfików?

– Rozmawiamy z przedstawicielami wielu krajów. Istotnie, mamy duże zainteresowanie płynące z Chin i Rosji. W przyszłości produkcja farmaceutyczna będzie uruchomiona w różnych krajach. Jestem o tym przekonany.






Czy jest Pan gotów na medialną debatę nad skutecznością Pańskiej metody leczniczej z udziałem polskich autorytetów onkologicznych?

– Byłem gotów zawsze i wszędzie do dyskusji z polskimi onkologami. To oni nie mieli na to ochoty. Nie wiem, dlaczego. Nadziei jednak nie gaszę. Panowie, jestem do waszej dyspozycji! Nie lękajcie się.

Niech Pan odpowie, ale szczerze. Nie znudziło się Panu to czterdziestoletnie walczenie o antyneoplastony i szarpanie z oponentami?

– To jest tak, jak pytanie, czy mi się znudziło... życie. Miałem dwadzieścia trzy lata, kiedy jako student odkryłem te związki. Od tego czasu stały się one, jak i przekonanie, że mogą pomagać cierpiącym na raka, sensem mego życia. Nic mi się nie znudziło i nie znudzi.

Rozmawiał: Patryk Małecki
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!