wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Szukajmy formuły dla obecności oświęcimskiego baraku w Waszyngtonie

Dodano: 1 marca 2012, 10:40

Elie Wiesel z Barackiem Obamą, który uważa go za największy światowy autorytet w kwestii Holocaustu.
Elie Wiesel z Barackiem Obamą, który uważa go za największy światowy autorytet w kwestii Holocaustu.

Historia uczy, że często najbardziej niemożliwe rzeczy, stają się możliwe. Zarówno w kontekście pozytywnym, jak i negatywnym. Nigdy nie należy mówić... "nigdy”. Po prostu, trzeba rozmawiać i szukać rozwiązań dobrych dla wszystkich, odkładając na bok emocje – mówi prof. Eli Wiesel, laureat Pokojowej Nagrody Nobla.





WIDEO

Nic dziwnego, że barak z KL Auschwitz wystawiany w muzeum od początku jego funkcjonowania jest trudnym do przecenienia eksponatem i świadectwem. Z merytorycznego i moralnego punktu widzenia ten barak, w tym miejscu pozostać powinien. Mówię to również, jako mieszkaniec takiego baraku w KL Auschwitz-Birkenau.

Oczywiście powinien zostać zachowany porządek formalny. Ten jednak może zostać wypracowany w drodze dialogu, zrozumienia, a przede wszystkim dobrej woli.

Mieszkanka takiego baraku oświęcimskiego z nowojorskiego Brooklynu, a przedtem z Polski, mówi, że na terenie Muzeum KL Auschwitz jest wiele baraków i jeden mniej różnicy nie czyni, natomiast czyni wielką różnicę brak takiego jedynego baraku w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie... .

– Myślę, że po swojemu i szczerze wyraża to, co myśli wielu ocalałych z Holocaustu, w tym z KL Auschwitz. Rozumiem ją. Byłem w ostatnim ćwierćwieczu na terenie obozu wielokrotnie, w tym także niedawno.

Problemem nie jest tam "niedobór” baraków, a raczej to, w jakim są stanie. Barak oświęcimski w Waszyngtonie jest zabezpieczony i utrzymany nienagannie. To raczej jego demontowanie do wysyłki może mu bardziej zaszkodzić.

Po stronie polskiej słychać głosy, że dalsze pozostawianie baraku jest niemożliwe, bo aktualne przepisy, nie istniejące – nawiasem mówiąc – w chwili, gdy barak trafiał do Waszyngtonu, pozwalają tylko na pięcioletnie wypożyczenie.

– Historia uczy, że często najbardziej niemożliwe rzeczy, stają się możliwe. Zarówno w kontekście pozytywnym, jak i negatywnym. Nigdy nie należy mówić... "nigdy”. Po prostu, trzeba rozmawiać i szukać rozwiązań dobrych dla wszystkich, odkładając na bok emocje.

W 1999 roku Jan Karski w rozmowie z Milesem Lermanem, ówczesnym dyrektorem Muzeum Holocaustu i człowiekiem wielce zasłużonym dla jego powstania, poddawał pod rozwagę zwrócenie się do Polski o wieczyste wypożyczenie. Co Pan myśli o takiej idei? Co Pan myśli o idei odnawiania depozytu muzealnego po upływie każdego okresu dozwolonego aktualnymi przepisami polskimi?

– Jan Karski, mój drogi przyjaciel, był wzorem taktu i zrozumienia drugiego. Jak nikt wiedział, ile dla Żydów może oznaczać taka trwała obecność obozowego baraku w tym miejscu. Rozumiem jego intencje, kiedy mówił o takim rozwiązaniu. Zapewne byłaby możliwa jakaś formuła wypożyczania odnawialnego... Są to już jednak tematy do rozmów dla strony amerykańskiej i polskiej.

Wierzy Pan w pozytywny finał?

– Oczywiście – wierzę. Jestem po stronie budowania i łączenia, a nie burzenia i dzielenia. Jeżeli udaje się spotykać podobnych ludzi, mających nawet radykalnie inne poglądy do naszych, niemożliwe staje się możliwe. Wierzę, że tak będzie również i tym razem.

Rozmawiał: Waldemar Piasecki, Nowy Jork.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!