poniedziałek, 23 października 2017 r.

Kraj Świat

To Latynosi wybrali amerykańskiego prezydenta

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 listopada 2012, 16:09

Okazało się wielkim błędem, że Romney nie wziął  na wiceprezydenta Marco Rubio z Florydy. Latynosa i
Okazało się wielkim błędem, że Romney nie wziął na wiceprezydenta Marco Rubio z Florydy. Latynosa i

E Viva Estados Unidos! (Niech żyją Stany Zjednoczone!). Latynosi wybrali amerykańskiego prezydenta – Baracka Obamę – na drugą kadencję.





WIDEO

Wybór Romneya padł jednak na o rok starszego Paula Ryana z Wisconsin, równie zdolnego i błyskotliwego, ale... Anglosaksona.

Decyzja spotkała się na Florydzie z wielkim rozczarowaniem, a w Ameryce z zaskoczeniem. Był to zły sygnał dla elektoratu latynoskiego. W ogromnej części katolickiego i wyznającego podobne konserwatywne standardy moralne, jak Romney.

– Bóg opuścił Romneya, że nie wziął Rubio... – mówi ks. Juan Estavez z Miami.

Fakt, że Romney nie bierze Rubio obudził nadzieje innego kandydata wiceprezydenckiego, 50-letniego Chrisa Christie, gubernatora New Jersey, też katolika.

To postać wyjątkowej energii i sprawności politycznej, bardzo lubiana w swoim stanie przez wszystkich niemal mieszkańców.

Dobrze znana także w sąsiedniej Pensylwanii tradycyjnie "bujającej” w wyborach między republikanami a demokratami. Pominięcie Christiego zostało naturalnie źle odebrane w New Jersey.

Być może przelało to jakoś czarę goryczy u samego gubernatora. Kiedy przyszedł huragan Sandy i Obama przyleciał do New Jersey, Christie chodził za nim krok w krok i publicznie chwalił prezydenckie zaangażowanie w walkę z żywiołem i jego skutkami. Republikanie przecierali oczy.

Mitt Romney pomijając Rubio i Christiego zignorował znaczenie czynnika etnicznego związanego z pochodzeniem tego pierwszego. A także geograficznego związanego ze strategicznym położeniem i znaczeniem New Jersey, gdzie rządzi ten drugi. I mieszka wielu Latynosów.

Zapłacił za to. Na Obamę głosowało – według szacunków – 65–70 procent elektoratu hiszpańskojęzycznego. Bez tej mniejszości, która powoli wyrasta na większość, nie da się już rządzić Ameryką.

Sondaże pokazują, że Mitt Romney otrzymał głosy tylko 45–46 procent elektoratu kobiecego. Widać nie przekonał Amerykanek, swoją wizją rodziny wyznającej tradycyjne wartości, a odrzucającej wariantowe: np. małżeństwa tej samej płci, czy dopuszczalność aborcji z powodów innych niż medyczne i kryminalne.

Także krytykę "rodzin” mających dzieci, żyjących razem, ale bez ślubu (z powodów ekonomicznych: zasiłków dla rodziców samotnie wychowujących).

Romneyowi nie udało się także dotrzeć z atrakcyjnym przekazem do młodzieży studenckiej, która cztery lata temu poszła za Obamą jak w dym.

Owszem jest ona rozczarowana brakiem pracy po studiach i obowiązkiem spłacanie kredytów zaciągniętych na naukę. Próbuje przeczekać do lepszych czasów wydłużając studiowanie. Teraz Obamę poparło już znacząco mniej młodych, ale wciąż dwóch na trzech, jacy zagłosowali.

Grubo upraszczając można wyobrazić sobie, że Obama najbardziej podobał się dwudziestoparoletnim, katolickim studentkom latynoskim bez klarownej wizji przyszłości. Zaś Romneya woleli biali mężczyźni w wieku średnim z klasy średniej.



Mój kolega, dziennikarz sportowy, wyciąga z wyborów inny wniosek: "Idą dobre czasy dla piłki nożnej. Obama będzie budował w latynoskich okolicach "orliki”. Trzeba jakoś podziękować z wybór.

Być może kolejny prezydent Estados Unidos de America będzie się nazywał Marco Rubio...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!