niedziela, 22 października 2017 r.

Kraj Świat

Wspomnienia z Majdanu: "W pamięci mam świst kul, krzyki i dym"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 marca 2014, 00:01

Władysław Lewjecki, milicjant z Kijowa w trakcie walk na placu Niepodległości znalazł się w centrum wydarzeń. - Ludzie krzyczeli z bólu i błagali o śmierć. Gdy słyszysz takie słowa, znika strach i pojawia się nienawiść

Wydarzenia z serca Kijowa relacjonowały niemal wszystkie zagraniczne media. W lutym na placu Niepodległości zebrało się nawet 800 tysięcy osób. Doszło do starć z Berkutem - jednostką specjalną sił porządkowych. Protestujący blokowali budynki rządowe, na ulicach rozpętała się regularna walka. Do protestujących strzelali snajperzy. Według oficjalnych danych, życie straciło blisko sto osób. - Już na zawsze w pamięci będę miał świst kul, ludzki krzyk i dym, który był wszędzie. Było to przerażające, ale wtedy nie było czasu na strach, bo ludzie potrzebowali pomocy. Od kul snajperów zginęło wiele osób, a mnóstwo zostało rannych. W cerkwi pod wezwaniem św. Michała w Kijowie urządziliśmy punkt medyczny. Przyjmowaliśmy wszystkich. Było ich tak wielu, że ciągle brakowało miejsca. Było naprawdę ciężko. Ludzie nie mogli wytrzymać z bólu i prosili nas o śmierć. Ciężko o tym mówić. Kiedy słyszysz coś takiego, miejsce po strachu wypełnia nienawiść. Wszyscy modliliśmy się i płakaliśmy - wspomina Władysław Lewjecki, milicjant z Kijowa. Godzina zero Jak tłumaczy pan Władysław, tamte wydarzenia mają wielu bohaterów. Wspomina kobiety, które razem z mężczyznami szły walczyć w pierwszych szeregach. - W pobliże Euromajdanu przyjechał mężczyzna w średnim wieku. Był ubrany w drogi płaszcz, garnitur i eleganckie buty. Cały czas rozmawiał przez telefon. Po kilku minutach podjechał do niego luksusowy SUV. Mężczyzna wszedł do środka i po kilku chwilach wyszedł w dziurawej, znoszonej kurtce, w hełmie i z kijem w ręku. Zdeterminowany krzyknął "Dał zaś Bóg idiotę za prezydenta. Żeby on powiesił się z tymi swoimi pieniędzmi”. Był gotowy do walki za swój kraj - opowiada Władysław Lewjecki. Innym razem 24-letni Iwan Sydr, doktorant z kijowskiej Akademii Teologicznej, także zajmujący stanowisko sekretarza kijowskiego urzędu duchowego, obudził się w nocy od nawału telefonów i SMS-ów. Wszystko to były prośby o pomoc i reakcję.

Zadzwonił od razu do namiestnika Monastyru Michaiła Agapyty. Za jego zgodą od samego rana razem z kolegami bił w dzwony. - Było to wezwanie mieszkańców Kijowa do przebudzenia i przeciwstawienia się przemocy. Ostatni raz te same dzwony biły blisko 800 lat temu, gdy Kijów (ówczesna stolicę Rusi Kijowskiej - przyp. red.) zaatakował Chan Batyj, przywódca koczowniczych plemion mongolskich. Dzień na Majdanie 18 lutego doszło do kolejnych starć przeciwników władz z milicją. Według ministerstwa zdrowia ginie w nich 26 osób, a kilkaset odnosi obrażenia. Siły MSW wypierają demonstrantów z dzielnicy rządowej i kilkakrotnie atakują demonstrantów na Majdanie. Najbardziej krwawe wydarzenia mają miejsce dwa dni później; nad ranem. Ginie co najmniej 70 osób, ponad 500 jest rannych. Berkut twierdzi, że demonstranci mają broń i ostrą amunicję. Opozycja zarzuca, że rozejm naruszyły władze, a snajperzy strzelają do wszystkich. Po tych wydarzeniach parlament na nadzwyczajnej sesji przyjmuje uchwałę zakazującą prowadzenia na terytorium państwa operacji antyterrorystycznych. Nakazuje wstrzymanie ognia i powrót sił MSW do koszar.

- Nie można o tych wydarzeniach mówić, jak o wojnie domowej. To walka ukraińskich władz przeciwko własnemu narodowi. W całym mieście zbierało się wiele osób w młodym wieku. Punkty medyczne wypełnione były bandażami, różnymi lekami - to wszystko przynosili ludzie. Naszym głównym zadaniem, jako milicjantów, było zabranie dzieci i kobiet z Majdanu. Zwykli ludzie nie mieli prawa ucierpieć. Każdy, kto na swojej drodze spotkał berkuta, także my, był brutalnie bity - mówi Władysław Lewjecki. Euromajdan dziś - Ukraina dostała nowych bohaterów, zarówno żywych i tych, których ochrzczono mianem Niebiańskiej Sotni (armia zasłużonych, ale poległych żołnierzy - przyp. red.) Do tej pory wszyscy Ukraińcy przychodzą na plac ze świecami i kwiatami i modlą się za ludzi, którzy walczyli za naszą lepszą przyszłość i naszego kraju. Przez tych kilka dni, tysiące zwykłych ludzi stali się bohaterami, którzy gotowi byli oddać życie za drugiego człowieka i za swoje PaństwoTeraz Ukraińcy przestali być obojętni i sami zaczęli tworzyć swoją przyszłość. Mnie w dzieciństwie powtarzano, że najstraszniejsze przestępstwa dzieją się nie tam, gdzie ludzie są "za” lub "przeciw”, a tam gdzie są obojętni - przyznaje Władysław Lewjeckij. (jotem)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Ukraina majdan
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!