sobota, 22 lipca 2017 r.

Kraj Świat

Wybory 2011: Polacy w USA głosowali na PiS


Partia Jarosława Kaczyńskiego wypadła najlepiej w Chicago i okolicy (Facebook)
Partia Jarosława Kaczyńskiego wypadła najlepiej w Chicago i okolicy (Facebook)

Gdyby polski parlament mogła meblować Polonia amerykańska, to większość foteli oddałaby Prawu i Sprawiedliwości.

W 26 komisjach wyborczych na terenie USA doliczono się 21.152 głosów, z których aż 14.057 (66,5%) oddano na PiS. Poparcia PO udzieliło 5030 głosujących (23,8%), Ruch Palikota zebrał 766 głosów (3,6%), ludowcy z PSL zebrali żniwo 396 głosów (1,9%), SLD "cieszyło się” półtoraprocentowym poparciem (323 zwolenników), zaś PJN zawierzyło 212 polonusów, czyli jeden procent.

Partia Jarosława Kaczyńskiego wypadła najlepiej w Chicago i okolicy, gdzie mogła się pochwalić 9096 głosami, czyli wzięciem niemal 80-procentowym (79.93%), sześciokrotnie (!) większym niż Platforma Obywatelska. Ta z 1547 głosami osiągnęła wynik procentowy – 13,6. Łeb w łeb szedł Ruch Palikota i PSL.

Ostatecznie partia chłopska wygrała stosunkiem procentowym 2,57: 2,23. Nikomu z pozostałych nie udało się osiągnąć nawet procentowego poparcia.

– Jarek, "Ciupago” to twoja najlepszo broń! – gromkim głosem wspierał swego politycznego idola góral Jędrek Bułecka. "Ciupago” to w tutejszym żargonie Chicago.

PiS wygrał z PO także w okręgu nowojorskim, do którego wchodziły m.in. stany New Jersey, Pensylwania, Connecticut z liczącą się Polonią. W tym rejonie zagłosowały 7903 osoby. Partia Kaczyńskiego dostała 4227 głosów (53,5%), partia Tuska – 2455 (31,1%). Palikot miał 386 fanów wyborczych (4,9%), a SLD – 153 (1,9%).

Jak trafnie skomentował ten ostatni wynik głosujący młody biznesmen Jacek Kunik, pod wodzem Napieralskim SLD osiągnęła mniej więcej takie poparcie wśród Polonii, jak... LSD.

Platforma Obywatelska miała jednak także i swoje sukcesy. W okręgach w Los Angeles i stołecznym Waszyngtonie. W tym ostatnim, do którego zaliczała się także m.in. Polonia florydzka i karolińska, przyszło do urn 1031 wyborców, z których aż co drugi (50,4%) zagłosował na Platformę.

A więc zdecydowanie lepiej niż w Polsce. Na PiS trochę więcej, niż co trzeci (35,0%). Na Palikota – 6.9%, na SLD – 3.8%, a na PSL – 1,2%.

W Los Angeles (okręg obejmujący komisje wyborcze także Oregon, Waszyngton, Arizona, Nevada i Teksas) Donalda Tuska i jego Platformę poparła też niemal połowa wyborców ( 48,9%) – 646 głosów. Kaczyński ze swym PiS-em dostał 523 głosów (35,6%). Palikot podbił umysły 83 wyborców (6,28%).

Mimo iż w tych wyborach można było głosować korespondencyjnie, a więc dogodniej, w Ameryce znalazło czas na wybieranie reprezentantów narodu prawie o jedną czwartą chętnych mniej niż w poprzednim głosowaniu prezydenckim. Także mniej niż w wyborach parlamentarnych w 2007 roku.

Jakie są tego przyczyny? Profesor Michael Szporer z Uniwesytetu Maryland widzi dwie. Ponieważ w wyborach głosuje przede wszystkim elektorat PiS-owski, może się on czuć rozczarowany faktem, że preferencje elektorskie kraju są inne niż ich.

Po drugie, Polonia w zdecydowanej większości, zdaje się podzielać przekonanie, że skoro mieszka się w USA, tu płaci podatki i tu realizuje swój "amerykański sen”, nie powinno się wtrącać w wybieranie kogoś w Polsce, kogo się nie tylko nie zna, ale często nie rozumie, jakie interesy reprezentuje i co z tego może konkretnie wynikać na Greenpoincie czy Jackowie.

Decyduje także pewien cynizm wyborczy konkurujących partii. Po co zabijać się o głosy polonijne, skoro jest ich tyle, co kot napłakał.

A propos – kota. Kandydując w poprzednich wyborach Janusz Palikot obiecał na przykład, że jak wejdzie do Sejmu, otworzy swoje biuro poselskie w Stanach. Na razie nikt go tu nie widział.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!