piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Wybory 2015: Duda vs Komorowski. Ostatnie starcie w niedzielę

Dodano: 22 maja 2015, 18:00

Andrzej Duda i Bronisław Komorowski
Andrzej Duda i Bronisław Komorowski

W niedzielę rozegra się ostatni pojedynek tegorocznych wyborów prezydenckich. W pierwszej turze kandydat Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Duda pokonał urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego o niespełna jeden proc. głosów

Przed dwoma tygodniami Dudę poparło 34,76 proc. wyborców, a Komorowskiego: 33,77 proc. Różnica między nimi wyniosła 142 032 głosy. To blisko o połowę mniej, niż wynosi liczba osób uprawnionych do głosowania w Lublinie. Ostatnie dwa tygodnie obaj kandydaci spędzili na próbach przekonania do siebie tych, którzy w pierwszej turze głosowali na innych, albo w ogóle nie poszli do urn. Eksperci zgodnie podkreślają, że kampanie obu z nich wyraźnie nabrały tempa.

Bezpośrednie starcia

Przed drugą turą wyborów zaplanowano dwie debaty z udziałem obu kandydatów. Pierwszą z nich w niedzielę pokazały TVP i Polsat. Druga miała miejsce wczoraj i zakończyła się po zamknięciu tego wydania.

Zdaniem politologów podczas niedzielnego starcia zaskoczeniem była postawa Bronisława Komorowskiego. - Komorowski z przysypiającego misia stał się drapieżnikiem - ocenia prof. Grzegorz Janusz, dziekan Wydziału Politologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.

- Nawet sympatycy Platformy Obywatelskiej spisywali go na straty, ale widać było, że obecny prezydent odzyskał wigor, animusz i ruszył z medialnym przekazem w Polskę. To ważne, bo jego dotychczasowa kampania była nudna i chyliła się ku upadkowi. Gdyby tak było dalej, mogłoby to oznaczać jego koniec. Teraz można nawet mówić o jego małej przewadze, dzięki której wynik wyborów pozostał sprawą otwartą - uważa prof. Andrzej Podraza, politolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. - Kampania Andrzeja Dudy jest z kolei kontynuacją jego dotychczasowych działań, choć już widać po nim, że jest trochę zmęczony.

Przekonać niezdecydowanych

Ostatnie sondaże wskazują na niewielką, ok. dwuprocentową przewagę Bronisława Komorowskiego. - Ale to mieści się w granicach błędu statystycznego. Zwłaszcza, że wciąż jest spore grono osób niezdecydowanych, z których część może w ogóle nie pójść na wybory, ktoś może też zmienić zdanie w ostatniej chwili - zauważa prof. Podraza.

- Widać, ze obaj kandydaci chcą pozyskać nowych wyborców, ale w dalszym ciągu ich kampanie wydają się być obliczone na własnych sympatyków i zachęcenie ich, aby nie zrezygnowali z pójścia do urn - mówi z kolei prof. Janusz. - Przekonać niezdecydowanych jest bardzo trudno, choć jest to bardzo duża grupa. Pamiętajmy, że frekwencja w pierwszej turze była najniższa od 1990 roku. W wielu przypadkach może zdecydować ostatnia chwila.

Obaj kandydaci wydają się też walczyć o elektorat Pawła Kukiza, który przed dwoma tygodniami uzyskał trzeci wynik. Kukiza poparł co piąty wyborca. - Jeśli ktoś z tych osób weźmie udział w drugiej turze, zagłosuje raczej na Dudę, bo będzie go postrzegać jako osobę spoza obozu rządzącego - przewiduje prof. Podraza.

Kukiz zapraszał

Sam Kukiz po pierwszej turze zaproponował zorganizowanie debaty z udziałem obu kandydatów, której on miałby być gospodarzem. Do spotkania jednak nie dojdzie. Sztaby Kukiza i Dudy stwierdziły, że obecny prezydent „stchórzył”, natomiast sztab Komorowskiego twierdził, że organizatorzy nie chcieli rozmawiać o zasadach, na jakich miałaby się toczyć ewentualna dyskusja.

- Jeśli taka debata doszłaby do skutku, mogłaby przesądzić o wyniku wyborów. Widać było, ze obaj kandydaci dopuszczali możliwość udziału, choć początkowo Bronisław Komorowski wydawał się być wstrzemięźliwy i mniej skłonny do uczestnictwa - mówi prof. Podraza. - To byłaby jednak niewiadoma, biorąc pod uwagę, że w spotkaniu mieli uczestniczyć zwolennicy Kukiza. Trzeba byłoby poradzić sobie z nieoczekiwanymi pytaniami, a tuż przed ciszą wyborczą trudno byłoby cokolwiek odkręcić. Stąd ta wstrzemięźliwość, obawy i problemy w dojściu do porozumienia w sprawie szczegółów.

Natomiast zdaniem prof. Janusza takie spotkanie nie do końca byłoby potrzebne. - Im więcej debat, tym bardziej działa to na niekorzyść kandydatów. Dwie debaty w tak krótkim czasie to maksimum - ocenia dziekan Wydziału Politologii UMCS.

Gość
Gość
Gość
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (22 maja 2015 o 23:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Raz sierpem a raz młotem w tą czerwoną,komunistyczno-konfidencką hołotę, je bać całe to czerwone łajno,nigdy tego więcej. Tylko DUDA !!!!!

Rozwiń
Gość
Gość (22 maja 2015 o 23:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

propaganda+cenzura+ograniczanie wolności obywatelskich+mylenie fikcji literackiej z rzeczywistością = Komorowski

Widzisz !! zaje bał chój czerwony górników w Jastrzębiu i Jana Pośpieszalskiego w TV Komorowski,to jest demokracja w wydaniu tej pier dolonej POlszewi. Raz sierpem a raz młotem,.

Rozwiń
Gość
Gość (22 maja 2015 o 22:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
propaganda+cenzura+ograniczanie wolności obywatelskich+mylenie fikcji literackiej z rzeczywistością = Komorowski
Rozwiń
Gość
Gość (22 maja 2015 o 22:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

wypalony prezio kontra populista, biedota i prowincja zagłosuje na dudę znudzone duże miasta na komorowskieo

Na komorowskiego to każdy  prawdziwy POLAK podniesie kostkę brukową i przypie rdoli z hukiem,

Rozwiń
guest
guest (22 maja 2015 o 21:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Duda to "prorodzinny" pajacyk prezesa.

Chcesz cioto być nadal kondonem w kondominium hitlerowsko-bolszewickim pod żydowskim zarządem POwierniczym ????

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!