sobota, 21 października 2017 r.

Kraj Świat

Żagań: Nakręcił film, jak bawili się zwłokami

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 sierpnia 2010, 20:33

Film nagrał telefonem komórkowym były pracownik zakładu pogrzebowego. Na materiale widać, jak ktoś układa ciało starszej kobiety na martwym mężczyźnie w jednoznacznej pozycji.


- Film trafił do prokuratury w Żaganiu. Ale koledzy przekazali sprawę nam, z wnioskiem o wyłączenie ich z jej badania, ponieważ stale współpracują z prosektorium - informuje Jacek Buśko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. - Na razie nie ma jeszcze decyzji, kto podejmie sprawę.

Za znieważenie zwłok grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo nawet dwa lata więzienia. Na razie postępowanie będzie się toczyło w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie.

Na filmie widać ciała dwóch osób ułożone na sobie, a następnie umieszczone w lodówce. Na razie trudno wyrokować, czy doszło do profanacji i kto ewentualnie mógł jej się dopuścić.

Dyrektor zakładu pogrzebowego nie chce wypowiadać się w tej sprawie, zanim nie zostanie przesłuchany przez prokuraturę. Zastanawia się też nad złożeniem doniesienia. Bardziej rozmowny jest jeden z jego pracowników. Twierdzi, że dwuznaczne ułożenie zwłok mogło zostać zainscenizowane przez byłego pracownika, który miał do dyrektora żal za zwolnienie z roboty.

Klucz do prosektorium mógł dorobić. A potem wprowadzić jakiegoś kolegę i sfilmować, jak ten układa jedne zwłoki na drugich. O możliwości takiej wersji wydarzeń świadczy to, że prosektor, który przyszedł do pracy rano, zastał ciała leżące obok siebie, co jest zgodne z przepisami.

Grabarz wspomina, że w nocy 25 lipca w prosektorium było pięcioro zmarłych, a lodówki cztery. W takiej sytuacji można dwie osoby położyć obok siebie na jednej tacy, ale w żadnym wypadku nie jedną na drugiej. A rano zwłoki leżały obok siebie. - Zresztą często tak bywa, gdy zmarłych jest więcej niż lodówek - zaznacza.

Dariusz Dutkiewicz, dyrektor biura Polskiej Izby Pogrzebowej w Warszawie, zaznacza, że procedury dotyczące zwłok w prosektorium regulują wewnętrzne przepisy szpitalne, a robota prosektora i grabarzy wymaga poszanowania dla ciał. Obowiązują tu zasady współżycia społecznego.

- W branży pogrzebowej są pracodawcy, którzy przed przyjęciem sprawdzają ludzi, między innymi za pomocą testów psychologicznych, czy nadają się do takiej roboty. Ale są też tacy, którzy tego nie czynią - dodaje.

W lipcu 2009 pisaliśmy o bezczeszczeniu zwłok w Strzelcach Kraj. Na cmentarzu walały się ludzkie kości. W styczniu tego roku pijany personel prosektorium w Legnicy przenosił nocą ciało. Jeden z mężczyzn tak bardzo chwiał się na nogach, że upuścił zmarłego. Nagrany film trafił do internetu.

W ub. roku pijany pracownik prosektorium w Suwałkach pomylił zwłoki, co odkryła pogrążona w żałobie rodzina nieboszczyka. Pięć lat temu w szpitalu w Białymstoku ciała przechowywano w toalecie. Nikt nie poniósł za to odpowiedzialności, a Ministerstwo Zdrowia nie potrafiło stwierdzić, czy to niezgodne z prawem. Güntherowi von Hagensowi, który preparuje zwłoki i wystawia na świecie jako makabryczne zbiory rzeźb, kilkakrotnie usiłowano wytoczyć proces o zbezczeszczenie. Ale nigdy się nie udało, bo nikt nie udowodnił łamania prawa.

źródło: Bawili się zwłokami. Skandaliczne zachowanie w zakładzie pogrzebowym
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!