czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

Zamach w Berlinie. List gończy za 24-letnim Tunezyjczykiem

Dodano: 22 grudnia 2016, 07:59
Autor: Kurier PAP

24-letni Anis Amri (fot. BKA)
24-letni Anis Amri (fot. BKA)

Wniosek o azyl w Niemczech Tunezyjczyka Anisa Amriego został odrzucony w czerwcu 2016 roku – poinformował szef MSW Nadrenii Północnej - Westfalii Ralf Jaeger. Amri to teraz główny podejrzany o atak na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie, za którym wystawiono list gończy.

– W czerwcu 2016 roku jego wniosek o azyl został odrzucony. Nie można go było deportować to Tunezji, bo nie miał ważnych dokumentów. Zwróciliśmy się w sierpniu do władz Tunezji o wydanie duplikatów. Początkowo zaprzeczali, że to ich obywatel. Dokumenty dotarły do nas dzisiaj – powiedział Jaeger. – Nie chcę tego komentować – dodał.

WIDEO

Wideo: DE RTL TV / x-news

To miał być jego ostatni kurs przed świętami

Właściciel firmy transportowej spod Gryfina, do którego należała ciężarówka – narzędzie zamachu w Berlinie – rozpoznał na pokazanym mu przez policję zdjęciu swego pracownika. Ciało Polaka znaleziono na miejscu tragedii.

To był dobry i skrupulatny kierowca; gdy dowiedziałem się, że samochód porusza się po mieście, zamiast oczekiwać na rozładunek, wiedziałem, że coś się musiało stać – mówił dziennikarzom właściciel firmy Ariel Żurawski.

Niemiecka policja podała, że martwy mężczyzna znaleziony na terenie jarmarku, gdzie w tłum ludzi wjechała ciężarówka na polskich numerach rejestracyjnych, to Polak; został zastrzelony. Według ostatnich informacji to nie on prowadził samochód, ale imigrant z Pakistanu. Według niemieckiego MSZ wiele przemawia za tym, iż doszło do zamachu. Zginęło co najmniej 12 osób, a 48 zostało rannych, w tym część ciężko.

We wtorek policja przesłuchała właściciela firmy, do którego należało auto i którego pracownikiem był Polak. – Policja chciała zabezpieczyć nasze komputery, dokumenty firmowe, dokumenty auta. Ale to wszystko znajdowało się w samochodzie, przy kierowcy. Nie ma co zabezpieczać – powiedział dziennikarzom. Wyjaśnił, że w samochodzie jest zamontowany GPS i jest lokalizacja pojazdu. Aktualizacja sygnału odbywa się co 10 minut.

– Cała trasa była pokazana. O 15 rozmawiał z żoną, o 15.45 było na GPS widać pewne ruchy. (...). Samochód był zapalany, gaszony, ruszał do przodu i do tyłu. Tak jakby ten ktoś, kto kierował tym samochodem, uczył się jeździć. Samochód stał w Berlinie pod firmą, gdzie miał się rozładowywać. Później do 19.40 nie było żadnych ruchów, samochód stał w tym samym miejscu. To było auto w automacie, wystarczy zwolnić hamulec ręczny, dać gazu i samochód jedzie – powiedział Żurawski. Według niego osoba, która od 19.50 kierowała ciężarówką, doskonale znała miasto i bezbłędnie zmierzała do celu, jakim był jarmark.

Jak mówił, na pokazanym mu przez policję zdjęciu rozpoznał swojego kierowcę. – Widoczne były rany, (...) było widać, że walczył” – powiedział. Według niego ostatni kontakt z kierowcą był o godz. 15 w poniedziałek. – Wtedy dzwoniła do niego żona, nie mogła rozmawiać (dłużej), ponieważ była w pracy. Umówiła się na późniejszy telefon o godz. 16, ale wówczas kontaktu już nie było – dodał.

Właściciel firmy poinformował, że kierowca był półtora tygodnia w trasie, wracał z Włoch. Wiózł konstrukcje stalowe. – Były podejrzenia, że samochód został porwany ze względu na ładunek, który był na pace, i że ktoś chciał to ukraść. Ale tam było 24 tony stali, do niczego to by się nie przydało – wyjaśnił.

– To był dobry kierowca. Taki, który jeżeli w sobotę wypił dwa piwa, to w niedzielę nie wsiadał za kierownicę. Ostatni z dobrych kierowców, którzy jeszcze są na rynku – mówił Żurawski. Dodał też, że był to potężny mężczyzna. – Miał 1,80 m i ważył 120 kg. Jedna osoba na pewno nie dałaby mu rady. Być może został zaatakowany i wepchnięty do kabiny – powiedział.

Żurawski mówił, że we wtorek około południa w Berlinie planowany był rozładunek tego pojazdu. – To miał być jego (kierowcy) ostatni kurs przed świętami. Pytał, czy wróci do czwartku do wieczora, bo chciał zdążyć żonie kupić prezent – dodał właściciel firmy.
Kierowca miał żonę i nastoletnie dziecko.

Czytaj więcej o: terroryzm Berlin ISIS
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 grudnia 2016 o 11:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
podobno Włosi tego ryja świńskiego skasowali
Rozwiń
Gość
Gość (22 grudnia 2016 o 13:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Koniec z jezzeniem kebabów u Arabów
Rozwiń
Gość
Gość (22 grudnia 2016 o 11:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Polacy zacznijcie zakładać kebaby ale Polskie bez Arabów bo oni delikatnie wpieprzją nam się do kraju poprzez kebaby, bo socjale są za małe. Na kebaby zawsze bedzie popyt więc dlaczego Polacy nie mogliby otworzyc takiego lokalu? A te Araby poprostu sprowadzają swoich ludzi bo widzą że mają z tego pieniądz, widzę to na przykładzie Chełma.
Rozwiń
fhet
fhet (22 grudnia 2016 o 09:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Only "M O S A D".Tylko MOSAD zrobiłby tu porządek a na początek to by go złapał.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!