piątek, 17 listopada 2017 r.

Kraśnik

A byliśmy, proszę pana, na zakręcie...

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 czerwca 2007, 17:02
Autor: Fabian Plapis

To dobra wiadomość. Polepszają się nastroje załogi PKS w Kraśniku.

Firma spłaciła część zadłużenia w ZUS i zamierza nawet wystartować w przetargu na obsługę dojazdów dzieci do jednej ze szkół na Lubelszczyźnie. A było już kiepsko...

O tragicznej kondycji przedsiębiorstwa pisaliśmy od marca. Wcześniejsi zarządcy nie odprowadzali obowiązkowych składek pracowniczych na ZUS. Zaległości nazbierało się blisko 4 mln zł. ZUS domagał się spłaty zadłużenia, pracownicy również, bo bali się o swoje emerytury, a firma nie miała skąd brać pieniędzy.
Ogłoszono więc postępowanie upadłościowe z możliwością zawarcia układu z wierzycielami. Głównym planem naprawczym nowego zarządcy było zmniejszenie zatrudnienia i pozbycie się większości niepotrzebnego majątku, żeby spłacić długi. Udało się sprzedać kilkanaście działek i część starego, nieużywanego już, taboru. Pomogło.
- Dzięki temu podpisałam już umowę ugodową z ZUS, pozostałe 2 mln zł będziemy spłacać w ratach przez najbliższe trzy lata. Dokonałam niezbędnych zwolnień, więcej już nie będzie. Przychody firmy są takie same, ale koszty działalności się zmniejszyły i wszystko idzie w dobrym kierunku. Obecnie płacimy na bieżąco, teraz zamierzamy się zabrać za te firmy, które nam zalegają z płatnościami - podkreśla Teresa Włodarczyk, zarządca w PPKS Kraśnik.
Obecnie w firmie pracuje 77 pracowników; w chwili rozpoczęcia programu naprawczego było ich 126. Teraz firmę czeka jeszcze bardzo ważna sprawa - porozumienie się z pozostałymi wierzycielami. Jeżeli się to uda, to będzie można spokojnie funkcjonować i pracować - mówią niektórzy z pracowników.
Większość jednak podchodzi z rezerwą do zmian w firmie.
- No może trochę jest i lepiej, ale i tak do optymizmu nam jeszcze dużo brakuje - mówi Józef Książek z zakładowej "Solidarności”. Owszem, spłaciliśmy część zadłużenia, ale za to ubyło załogi, jest za mało ludzi do pracy. Boję się, że możemy nie obsłużyć wszystkich koniecznych napraw, a wtedy konkurencja wypchnie nas z rynku. No i chcielibyśmy też odzyskać ukradzione nam wkłady z Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej. Ludzie przecież tam odkładali nawet kilkadziesiąt lat.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!