poniedziałek, 23 października 2017 r.

Kraśnik

Autobusy na ostrym zakręcie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 stycznia 2007, 19:34
Autor: Fabian Plapis

Decydują się losy pracowników. Ze względu na trudną sytuację finansową PKS w Opolu i Kraśniku nie weszły w skład organizowanego w województwie konsorcjum.

Pasażerowie nie muszą się martwić. Zawiezie ich pewnie konkurencja.

W kraśnickim przedsiębiorstwie już dwunastu mechaników otrzymało wypowiedzenia. Tu był największy przerost zatrudnienia. Z niepokojem w przyszłość patrzy 156 osób zatrudnionych w Opolu.
- Sytuacja firmy jest trudna. Jutro sąd zadecyduje, czy ogłosić upadłość firmy - tłumaczy Krzysztof Jarosz, zarządca komisaryczny PKS w Opolu Lubelskim.
Jeszcze gorsza sytuacja jest w Kraśniku. Tam upadłość już została ogłoszona. Do kierowania firmą sąd wyznaczył kolejnego zarządcę.
- Ogłoszona upadłość firmy daje możliwość zawarcia układu. Oznacza to, że mamy szansę na uratowanie firmy. Trzeba tylko zawrzeć porozumienia z wierzycielami, którzy wyrażą zgodę na umorzenie części należności. Trzeba szukać wszelkich sposobów na uratowanie firmy, nawet poważnie okrojonej - podkreśla Teresa Włodarczyk, obecny zarządca PKS w Kraśniku.
O przyszłość boją się pracownicy obydwu zakładów.
- Załoga jest skołowana. To już trzeci zarządca w zakładzie w ciągu kilku lat. Wcześniej nic nie robiono. A jak przyszedł zarządca, który proponował zmiany, załoga się tych zmian bała. Mówiono ludziom: że jakoś to będzie, że jesteśmy firmą strategiczną i że zostaniemy. Tymczasem okazuje się, że nie weszliśmy do wojewódzkiego konsorcjum. I co teraz? Ludzie boją się każdego dnia - mówi Witold Bednarowski, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników PKS w Kraśniku.
- Teoretycznie stan upadłości naprawczej powinien być dobry dla naszej firmy. Ale pracownicy nie są zadowoleni z wyroku sądu. Nie ma już zarządcy, z którym wiązaliśmy jakieś nadzieje. Nie wiemy, czy likwidator będzie likwidował czy będzie próbował pomóc - zastanawia się Jerzy Łopian ze Związku Zawodowego Kierowców z Kraśnika.
Wśród pracowników obydwu firm krąży wiele pomysłów na rozwiązanie trudnej sytuacji.
- Może przyjdzie inwestor strategiczny, może przejmie nas Lublin i nadal będziemy jeździć. Albo wszytko przejmą prywatni - spekuluje pan Marian, który od piętnastu lat jest kierowcą w PKS w Opolu.
- Firma w upadłości też może z powodzeniem prowadzić swoją działalność - zapewnia Jarosz.
Kraśnicka PKS próbuje wszędzie szukać nie tylko oszczędności, ale i możliwości zarobkowania. Ostatnio zaproponował rozwiązanie sytuacji z komunikacją prywatną na terenie miasta. Pisaliśmy o kłopotach pasażerów, którzy na busy muszą czekać na przystanku pod gołym niebem i narzekają na brak rozkładów jazdy na przystankach miejskich.
- Możemy udostępnić przewoźnikom zadaszone stanowisko na dworcu głównym, możemy zrobić ładne rozkłady, udostępnić poczekalnię dla pasażerów i toalety. Oczywiście wszystko odpłatnie, bo wszędzie trzeba szukać możliwości zysku. Trzeba uratować choć część firmy - podkreśla Włodarczyk.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!