niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Dworzec pod młotek ale w kawałkach

Dodano: 20 marca 2007, 18:25
Autor: Fabian Plapis

Autobusy sprzedane. Jest kłopot z dworcem. Ale pracownicy mogą być spokojni - wszystkie pieniądze idą na zaległe składki ZUS.


O problemach kraśnickiego przewoźnika pisaliśmy kilka tygodni temu. Firma jest w fatalnej sytuacji finansowej. Na jaw też wyszło, że dotychczasowi zarządcy nie odprowadzali składek pracowniczych na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne. Pracownicy obawiali się o swoje emerytury i inne świadczenia. Zwłaszcza że przez kilka lat zadłużenie urosło do blisko 4 mln złotych.
ZUS wpisał swoją wierzytelność do ksiąg wieczystych firmy. Uniemożliwiało to swobodne sprzedawanie działek należących do PPKS. Teraz kraśnicka filia ZUS pozytywnie zaopiniowała wniosek o zwolnienie hipotek. Porozumienie z ZUS otworzyło furtkę do rozpoczęcia sprzedaży działek i części niepotrzebnego mienia.
Na zorganizowanym przetargu przedsiębiorstwo pozbyło się wszystkich dziesięciu wystawionych na sprzedaż autobusów. Sprzedano też kilka innych aut i działek. Nie znalazł się natomiast chętny na kupienie całego kraśnickiego dworca autobusowego.
- Jestem zadowolona z tego przetargu - podkreśla Teresa Włodarczyk, zarządzająca PPKS Kraśnik. - Na sprzedaż dwóch pozostałych działek będzie kolejny przetarg. Jeśli zaś chodzi o dworzec, to może i dobrze że pozostał. Gdybyśmy się go teraz pozbyli w całości, to musielibyśmy szukać innego miejsca na prowadzenie działalności. Wydzielimy z niego siedem stanowisk na nasze potrzeby. Resztę sprzedamy jako samodzielne lokale użytkowe, wydzielimy i sprzedamy też poczekalnię, ponieważ nie jest potrzebna - planuje Włodarczyk.
Łącznie Przedsiębiorstwo Państwowej Komunikacji Samochodowej w Kraśniku uzyskało z przetargu około 800 tysięcy złotych. Pieniądze w całości zostaną przeznaczone na spłatę zadłużenia firmy wobec ZUS.
Nic dziwnego, że załoga trochę odetchnęła - pojawiła się nadzieja na uratowanie firmy.
- Ludzie nie są pewni jutra, cały czas pracujemy w napięciu. Najważniejsze, żeby firma jakoś prowadziła działalność i żeby jak najmniej osób straciło pracę - podkreśla Józef Książek z sekcji zakładowej NSZZ "Solidarność” w PKS Kraśnik.
Na początku roku w firmie pracowało 125 osób. W styczniu odeszło dwanaście. Kolejnych dziesięć otrzymało wypowiedzenia w lutym, następni czekają w kolejce. Na razie, na wypłaty wynagrodzeń dla pracowników, firma zaciągnęła pożyczkę z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Na szczęście ostatnio zwiększyło się zainteresowanie wypożyczaniem autokarów, więcej klientów korzysta ze stacji diagnostycznej, myjni i stacji paliw. - Pozwala to mieć nadzieję na uratowanie firmy. Jednak wszystko będzie zależało od porozumienia z wierzycielami - komentuje Włodarczyk.
Jeżeli nie znajdą się środki na pokrycie zobowiązań, sąd ogłosi upadłość i wyznaczy syndyka masy upadłościowej.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!