Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Kraśnik

7 czerwca 2012 r.
16:46
Edytuj ten wpis

Koniec egzotyki w Kraśniku, wyrwą palmy

6 71 A A

Egzotyczne drzewa, które posadzono 2 lata temu nad zalewem zostaną wyrwane jeszcze w tym miesiącu.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
– Kiedy palmy zostały posadzone nad zalewem zrobiło się o tym głośno, więc myślę, że sam pomysł nie był zły – stwierdza Paweł Świderski, radny miejski z Kraśnika. – Gdyby się przyjęły to na pewno byłaby to spora atrakcja, bo takich drzew w Polsce nie ma. Wszystko to jednak było zbyt kosztowne.

Palmy z gatunku Trachycarpus fortunei posadzono nad kraśnickim zalewem w 2010. r. Zastąpiły sztuczne, które stały tutaj wcześniej. Był to pomył poprzedniego burmistrza miasta Piotra Czubińskiego. Egzotyczne drzewa sprowadzono z Pakistanu. Za dziesięć palm Urząd Miasta w Kraśniku zapłacił ok. 15 tys. zł.

Za sprawą mediów o Kraśniku i jego palmach usłyszała cała Polska. – Bardzo kibicuję temu, żeby się przyjęły – przyznał w materiale telewizji TVN z lipca 2010 r. Piotr Czubiński, ówczesny burmistrz miasta.

Niestety drzewka w naszym klimacie nie chciały rosnąć. Już rok temu podejrzewano, że palmy nie przetrwały zimy. Uschły im liście. Urzędnicy zrezygnowali jednak z zasięgnięcia opinii dendrologicznej z powodów finansowych. Postanowili, że palmy pozostaną jeszcze nad zalewem przez rok.

Ich czas właśnie się kończy.

Kraśnicki Urząd Miasta, który wystąpił z wnioskiem do Starostwa Powiatowego o pozwolenie na wycięcie drzew już taką zgodę dostał.

– Palmy zostaną usunięte jeszcze w tym miesiącu –zapowiada Dariusz Kalinowski, menadżer kraśnickiego zalewu. – Myślę, że nie będzie potrzebny do tego jakiś większy sprzęt, bo chyba drzewa nie są mocno zakorzenione. Zostały same pnie. Palmy pewnie trzeba będzie spalić.

– Tęsknić za nimi nie będę – żartuje Tadeusz Członka, przewodniczący Rady Miasta Kraśnik. – Chcę tylko, żeby nad zalewem było ładnie. Na zagospodarowanie tego terenu trzeba mieć pomysł. Jeśli ma ono przyciągnąć nie tylko mieszkańców miasta, ale też turystów to miejsce to musi się czymś wyróżniać. Powinno być oryginalne. Palmy zrobiły w Polsce dużo szumu, ale jak widać po-mysł ten nie okazał się do końca trafiony.

Co zostanie posadzone w miejsce wykopanych egzotycznych drzew? – Trudno powiedzieć – ucina Mirosław Włodarczyk, burmistrz Kraśnika. – Plam nie będzie na pewno, bo kończymy z absurdem. Nie będziemy się już zastanawiać czy odbiją czy też nie. Może zostaną posadzone jakieś iglarki. Żeby nie były to drzewa na rok czy dwa. Na pewno ma być ładnie. Chciałbym, aby na ten temat wypowiedzieli się fachowcy.

– Polskie drzewa, które dają zarówno cień i są zielone byłyby dobre – podpowiada radny Świderski.

– W tym zakresie trzeba zaufać ludziom, którzy mają odpowiednią wiedzę i wykształcenie – dodaje z kolei przewodniczący Rady Miasta Kraśnik.

Komentarze 71

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 12 lipca 2012 o 14:37
[url="http://g2.gangsters.pl/index.php?ref=2712"]http://g2.gangsters....ex.php?ref=2712[/url]
Avatar
Marysieńka / 11 lipca 2012 o 22:20
[quote name='antymarysieńka' timestamp='1342032942' post='648007']
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:

Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,a potem pokona Cię doświadczeniem ...
[/quote]

Antymarysieńko nie kazdy jest tak ograniczony jak ty i nie musi poprzestawać na kazdej wciskanej mu głupocie, która do tego jest sprzeczna z podstawowymi zasadami. Gdyby greg miał tak rację to tu by ją przedstawił pełną konkretów, a nie jakichś ogólników opartych jedynie na hobbistycznej zabawie panów mających nadmiar pieniędzy i przescigających się w przetrzymaniu palm przez zimę.
I nie zawracaj głowy gregowi, on musi dbać, zeby palmy dobrze się sprzedawały. A poza tym ma problem, gdyz dorobił sie zarazy na swoich palmach.
[quote name='antymarysieńka' timestamp='1342032942' post='648007']
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:

Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprow... rozwiń
Avatar
antymarysieńka / 11 lipca 2012 o 20:55
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:


[size=6]Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,a potem pokona Cię doświadczeniem ...[/size]
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:


[size=6]Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,a p... rozwiń
Avatar
Marysieńka / 10 lipca 2012 o 13:02
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.
[/quote]

No to juz sie dogrzebałam, ze zasychanie liści jest normalnym zjawiskiem w przypadku palm.
Po pierwsze to zawsze zrzucają najnizsze liście, tworząc w ten sposób pień, a dokładnie kłodzinę, która udaje ten pień, a w rzeczywistości jest zlepkiem zdrewniałych pochew liściowych i resztek korzeni przybyszowych.
A po drugie zimowe warunki pogodowe powodują, że nie niektóre liście po prostu ulegają naturalnemu zniszczeniu. Zjawisko spotykane nawet na górskich plantacjach palm.
A przy Twojej teorii sprzyjajacych warunków, palma miałaby szanse przezyc te 6/7 lat, a później to już tylko zginąć z osłabienia.
I nie wiem dlaczego twierdzisz, że palma z 6-7 nowo wypuszczonymi liści jest rośliną osłabioną? Przeciez to nie jest tak mało, żeby dzięki nim wszystkie jej procesy życiowe mogły sie normalnie odbywac, tym bardziej jesli te jej liście nie są niczym zarażone.
Jak w związku ze swoimi teoriami wytłumaczysz zywotność palm rosnących dziko w surowych himalajskich warunkach?
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.
[/quote]

No to juz sie dogrzebałam, ze zasychanie liści jest normalnym zjawiskiem w przypadku palm.
Po pierwsze to zawsze zrzucają najnizsze liście, tworząc w ten sposób pień, a dokładnie kłodzinę, która udaje ten pień, a w rzeczywistości jest zlepkiem zdrewniały... rozwiń
Avatar
Marysieńka / 7 lipca 2012 o 15:19
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.
Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej.
Moja figa w gruncie 9 maja wyglądała tak:
https://lh4.googleus...w-gruncie-2.jpg
a figa w Paryżu 2 maja wygląda tak:
https://lh6.googleus...sacre-coeur.jpg
Czy Marysieńka widzi różnicę w wegetacji?
Liście szorstkowca ulegają zniszczeniu przy około -12 C. U odporniejszych sztuk przy -14 C. Właśnie do do takiej temperatury szorstkowiec może przechłodzić wodę w tkankach. Już trzy noce z temperaturą -15 C są w stanie zdefoliować palmę. To fakt empiryczny stwierdzony przez mnie osobiście. Liście żadnego szorstkowca nie wytrzymją -17 C. Jeśli Marysieńka taką palmą dysponuje to chętnie ją odkupię.
Za to liście szorstkowca bez trudu wytrzymają -7 C. ***Bardzo krótkotrwale*** (około pół godziny) wytrzymają nawet i -16 C. Natomiast nawet tak krótkotrwałe oddziaływanie temperatury -16 C zdefoliuje karłatkę odmiany vulcano. I to wiem z praktyki. Z obserwacji moich palm rosnących w gruncie.
Bajki o palmach w Szczecinie oczywiście znam. Z tego co mi wiadomo podczas mrozów rozpalano przy nich koksowniki.
Jeśli Marysieńka nie odróżnia palmy od palemiki to proponuję nabyć okulary. Zimowanie 30 cm rośliny to zupełnie inna skala problemów niż zimowanie rośliny o wysokości kłodziny 1 m i wysokości całkowitej 2 m. Małą palemkę można przezimować bez dodatkowego ogrzewania. Wystarczy ją bardzo dobrze zabezpieczyć. Wówczas roślinka jest ogrzewana przez zasoby ciepła zgromadzone w gruncie.
Woda w rurze nie zamarza, bo z reguły ciągle przez nią przepływa. Niech Marysieńka spróbuje zabezpieczyć butelkę 1.5 l z wodą.
Zdefoliowany acz żywy szorstkowiec u nas po zimie jest defoliacją osłabiony. Do września wypuści około 6-7 liści. Zaś kolejna taka zima zabija osłabioną już palmę.
W miejscach publicznych walory ozobne są ważne. W ładnym ogrodzie też. Cóż z tego, że roślina przeżyła skoro jako tako wygląda dopiero we wrześniu?
Skąd wiem, ze palma może w temperaturze bliskiej zera stać w ciemości? Z teorii oraz z praktyki Marysieńko. Moje stały i o dziwo nic im nie jest.
Proszę również o podanie źródła (najlepiej naukowego), które mówi, że szorstkowce asymilują CO2 w temperaturze poniżej zera stopni.
Wbrew temu co się Marysieńce wydaje tam gdzie rosną szostkowce jest dość ciepło. Zamiast pisać po próżnicy długaśne posty mogłaby Marysieńka sprawdzić np. temperatury w Tesach w Chinach.
W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.
Resztę Marysieńkowych urojeń pominę.
Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
[/quote]

Szerokości posłuzyły mi za przykłady, a sugeruję się charakterystycznymi cechami palmy, w tym przypadku jej mrozoodporonością. Ale nawet, dla tych samych szerokości, sa to nieznaczne odchylenia w temperaturach, w długości trwania okresu wegetacyjnego, szczególnie dla regionów tych krajów ze zbliżonym mikroklimatem do naszego, żeby miały az tak istotny wpływ. A i tak te kraje tak jak my nie są wolne od różnych anomalii aurowych, które w róznym stopniu mogą sie odbić na roslinach.
To nie jest gatunek palmy tropikalnej, tylko wysokogórskiej, mrozoodpornej, przystosowanej do bardziej srogich warunków.
Nazwa palmy mrozoodpornej nie wzięła sie znikąd i niech nawet będzie w stanie przetrzymać takie niższe mrozy, to jednak w dalszym ciągu tę cechę posiada. A to żeby przetrwała wyższe mrozy z powodzeniem mozna jej dopomóc i to niekoniecznie przy pomocy kabli grzejnych, tylko odpowiednie zabezpieczenie z izolacji może byc wystarczające. Tylko że przy tym trzeba zachodu, gdyż wiąże się to z przykrywaniem i odkrywaniem palmy. I nikt tu nie proponuje ubierania ją w plastikową butelkę, bo to żadna izolacja dla kazdej jednej rośliny potrzebującej okrycia na zimę. Ale wodę w takiej plastikowej butelce mozna jeszcze dodatkowo zabezpieczyc odpowiednimi warstwami i wtedy nie zamarznie. A woda w rurze nie cieknie na okrągło, tym bardziej kiedy w nocy się śpi, i jest nie używana prze 7/8 godzin, a na dworze największy mróz. Raz tylko zamarzła, ale jak sie okazało z kolanka kawałkiem obsunęła się otulina i to wystarczyło.
Ale wracając do roślin, to wiele z nich potrzebuje zimowego okrycia, gdyz w naszym klimacie niektórych spadków temperatury nie byłaby w stanie przetrzymać. I tak np. rododendrony, róże, powojniki przemarzają już przy -10. Mój powojnik przy kilkunastu latach nieokrywania dopiero w tym roku przemarzł. Rododendrony w każdy mróz zimowały sobie bez niczego, i dopiero tegoroczna zima dała im się we znaki. Ale te z zabezpieczonymi samymi korzeniami przetrwały w bardzo dobrym stanie i kwitły w całej swej okazałości. Także jesli jedne rosliny potrafią przetrwać bez okrycia, to nie powinien to być żaden problem dla dobrze zabezpieczonej palmy mrozoodpornej, wytrzymującej porównywalne temperatury i to tak, żeby defoliacja jej nie dosięgła. A nawet jeśli dosięgnie , to nauczeni juz błędem pierwszego roku można podjąć odpowiednie kroki,żeby podczas tej nadchodzącej zimy nie zaznała dalszych uszczerbków. A nie to, żeby ją jeszcze bardziej doprawić.
Walory ozdobne sa wazne, ale nie kazde piękno mozna osiągnąć od razu, jak za dotknięciem czarodziejskiej rózdzki. A mozna je wypracować metodą prób i błędów, w tym że na pewno nie sposobami, które są całkowitym zaprzeczeniem warunków koniecznych dla cyklu wegetatywnego roślin zimozielonych. Że traktuje sie je, jak takie, które zrzucając liście przechodzą w stan całkowitego spoczynku zimowego. Niestety, ale tym jest szczelne opatulenie rosliny, pozbawiające ją dostępu światła na cały sezon zimowy, w którym oprócz mrozów duzych i małych mamy także dodatnie temperatury.
I w takim przypadku , kiedy juz jestesmy zaopatrzeni w taką roślinkę , najważniejsze się staje, żeby przy początkowym braku umiejętności przetrzymania jej przez zimę, przeżyła ją, a w dalszym etapie pozostaje już nam zatroszczyc sie , zeby te walory były tylko coraz lepsze. I nieraz warto poświęcic rok, dwa , żeby następne lata mogły zacząć spełniać nasze oczekiwania. A to że ona we wrześniu po pierwszej zimie nie przynosi jeszcze oczekiwanych rezultatów, to nie jest żaden powód, żeby ja wyrzucic, zaniechać dbania o nią,czy doprowadzić do jej całkowitego zamarcia. W takich sytuacjach robi się wszystko, żeby we wrzesniu następnego roku, osiągnąc lepszy efekt estetyczny .
To że Twoja figa wygląda gorzej w maju niż taka francuska nie jest dla ciebie zadnym powodem, żeby zaprzestawać jej uprawy. To co Ci ten gorszy efekt wrześniowy przeszkadza w przypadku palmy, że się az do tego stopnia na zapas martwisz jej osłabieniem z powodu defoliacji? Przeciez każda roslina osłabiona jednego roku ma mniejsze szanse przetrwania do następnego.A na to też duzy wpływ ma porażenie rosliny chorobami i szkodnikami. Tak jak kazda roślina porządnie zaatakowana potrafi utracić liście, ale po opryskaniu potrafi sie odbić. A wątpię czy nasze palmy w ogóle były pryskane.
I ja widzę różnice między małą palemką a większą palmą. Dwu metrowa palma nie jest jeszcze takich pokażnych rozmiarów, żeby nie dac sobie rady z ociepleniem jej. I było widac, że te nasze dobrze były opatulone na mrozy, na duze, ale nie na okresy, kiedy tych mrozów nie było. Ale tez wiem, że mała palma jest bardziej wrażliwa, a tym samym bardziej podatna na przemarznięcie. W mrozy nagrzany grunt bardzo szybko traci te zasoby ciepła. Ale nawet jesli palma ma zabezpieczone korzenie warstwą ściółki, to i ten grunt nie ma się jak nagrzac, żeby te zasoby później oddac. Inna sprawa, że z tego co widziałam na zdjęciach to palemka była marnie zabezpieczona. Największy mróz idzie od dołu a nie od góry, i jeśli ten dół i boki nie sa odpowiednio zabezpieczone, to ten mróż wejdzie pod warstwę otuliny i nie pomoże narzucanie z góry czterokrotnie złożonych kap. A wiem cos o tym, bo prawie przez 20 lat hodowałam chryzantemy w nieogrzewanych tunelach, gdzie pod folią musiałam kwiat chronic i to bardzo wrażliwej wielkokwiatowej chryzantemy.
I być może liście szorstkowca nie sa w stanie wytrzymać temperatury -17. Ale tu nikt nikomu nie kazał i nie każe w takiej temperaturze go trzymać bez warstwy zabezpieczenia.Tylko można mu zrobic warstę izolacji, żeby miał cieplej , a wiec temperaturę w jakiej jego liście byłyby w stanie przetrwac taki spadek temperatury .
I tak z ciekawości zapytam . Jakim sposobem doszedłeś do empirycznego stwierdzenia, ze już trzy noce z temperaturą -15 sa w stanie zdefoliowac liście szorstkowca? Trzymałeś go przez trzy noce w idealnie takiej temperaturze non stop i dopiero trzeciej Ci padł? Skąd wiesz że to inne czynniki nie zaważyły, jak np. zamarznięty grunt, albo inne popełnione przez Ciebie błędy, w dalszym etapie jego zimowania?
A z tymi -16 to jak było? Trzymałes na takim mrozie pół godziny, i stad wiesz , ze jest w stanie przetrzymac? A odważyłes się dłuzej, że wiesz , że godziny, dwóch juz by nie przetrwał?
Co sie tyczy palm trzymanych przez Ciebie w ciemnościach w temperaturze bliskiej zeru, to nie chce mi się w to wierzyc. Żeby przez okras 3-4 miesięcy przebywały w całkowitym zaciemnieniu, bez dostępu światła, nawet w dość wysokich plusowych temperaturach , bo i takie zdażają sie przez taki okres czasu, do tego bez wietrzenia i żeby przy tym wszystkim nie doznała żadnych uszkodzeń. Tym bardziej, że w swoim biosystemie bez względu na występujące mrozy i niech to będą takie rzędu -7, -10, poddana jest pełnemu oświetleniu. Czyli widocznie wymaga pełni tego oświetlenia nie tylko przy zerze stopni, ale i przy minusowej temperaturze. A tym samym, takie same warunki powinna dostać u nas, po przeniesieniu jej do naszego biosystemu. A jedynie przy większych mrozach, które mogą byc dla niej zagrożeniem mozna by zrobić pewne odstępstwa. Ale to tez nie na taki okres czasu.
Dysponujesz jakąś naukową teorią o takiej mozliwosci przetrzymania rosliny zimozielonej, w tym palmy? Czy tylko tak sobie wymysliłeś i piszesz dla zasady?
Ja już widziałam co zrobiło się z rododendrona zaciemnionego na całą zimę, ubiegłoroczną, kiedy moim brak okrycia i zabezpieczenia korzeni nie zaszkodziło.
Widziałam, co tegoroczne szczelne okrycie na tydzień, a później tygodniowe luźne osłanianie papierem przed promieniami słonecznymi zrobiło z iglastego bonsai wsadzonego do gruntu i w nim zimującego. Ten, prawie cały brązowy egzemplarz każdy może zobaczyc w ogródku od ulicy Urzędowskiej.
Źródłem naukowym, które by mówiło, że szorstkowiec asymiluje CO2 w temperaturze poniżej zera stopni nie dysponuję. Z resztą tak jak Ty nie dysponujesz, że zaprzestaje tej asymilacji w temperaturze bliskiej zeru. Bardzo znikome sa te informacje o palmach i we wszystkich źródłach spotykamy sie z powielanymi ogólnikami.
Swoją teorię wysunęłam na podstawie ogólnych informacji dotyczących zimowania roslin zimozielonych i wysokogórskich w połączeniu z zimozieloną palmą wystepującą w Himalajach. I dla mnie jest to bardzo logiczne, że jeżeli ta palma, tak jak inne z gatunku mrozoodpornych zaprzestawałaby asymilacji przy zerze stopni, podczas , gdy tam temperatury nawet w okresie lata nie wzrastają powyżej tego zera, to nie miałaby w ogóle racji bytu w tamtym biosystemie. W tym przypadku mamy taki sam gatunek palmy mrozoodpornej, a wiec ich wymagania na wszystkich etapach ich wegetacji muszą byc do siebie bardzo zbliżone.
I to, że masz palmy, hodujesz je, zimujesz w gruncie, wcale nie znaczy , że posiadłeś juz o nich wszelką wiedzę, tym bardziej ze tej wiedzy nawet na forum które jak podejrzewam administrujesz za bardzo nie widać. Wasza wiedza opiera sie jedynie na przesadnej wierze przezimowania palmy przy pomocy kabli grzewczych, którymi i tak nie osiągacie w pełni zadawalających Was efektów.
Ja co do swojej teorii mogę sie mylić, ale nie w przypadku, gdy Twoimi argumentami na jej obalenie jest samo Twoje czucie sie wielkim nieomylnym ekspertem z racji hodowli palm i to z różnymi skutkami, i że przez to wiesz lepiej. A przy swoim podejściu nigdy nie poznasz o nich całej prawdy. Wszystkie nurtujące Cie niejasnosci dalej pozostaną tymi niewiadomymi, albo tez będziesz je mylnie interpretował, tak jak chociazby w przypadku zimowego zaciemniania palm, czy tez zaprzestania przez nie fotosyntezy przy temperaturze bliskiej zeru stopni.
Co do tej sukienki palmy, zaważywszy na ilość włosia z uschłych liści jakimi pokryta jest kłodzina, tez jakoś nie pasuje mi Twoja teoria.
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.
Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej... rozwiń
Avatar
antymarysieńka / 4 lipca 2012 o 19:48
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
[/quote]

Nie Ty jeden. Z tego imbecyla ma kilka antymarysieniek ciągły ubaw na forum
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
[/quote]

Nie Ty jeden. Z tego imbecyla ma kilka antymarysieniek ciągły ubaw na forum rozwiń
Avatar
greg / 27 czerwca 2012 o 19:30
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.

Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej.

Moja figa w gruncie 9 maja wyglądała tak:

[url="https://lh4.googleusercontent.com/-nkj5P1j06Iw/Tccc_HloRRI/AAAAAAAABG0/-yONiBAgA9c/s800/figa-w-gruncie-2.jpg"]https://lh4.googleus...w-gruncie-2.jpg[/url]

a figa w Paryżu 2 maja wygląda tak:

[url="https://lh6.googleusercontent.com/-QJdr8Mne13A/TcmU_UvL-wI/AAAAAAAABIo/MHjfiiaqfI8/s800/07-Paryz-figa-przy-bazylice-sacre-coeur.jpg"]https://lh6.googleus...sacre-coeur.jpg[/url]

Czy Marysieńka widzi różnicę w wegetacji?

Liście szorstkowca ulegają zniszczeniu przy około -12 C. U odporniejszych sztuk przy -14 C. Właśnie do do takiej temperatury szorstkowiec może przechłodzić wodę w tkankach. Już trzy noce z temperaturą -15 C są w stanie zdefoliować palmę. To fakt empiryczny stwierdzony przez mnie osobiście. Liście żadnego szorstkowca nie wytrzymją -17 C. Jeśli Marysieńka taką palmą dysponuje to chętnie ją odkupię.

Za to liście szorstkowca bez trudu wytrzymają -7 C. ***Bardzo krótkotrwale*** (około pół godziny) wytrzymają nawet i -16 C. Natomiast nawet tak krótkotrwałe oddziaływanie temperatury -16 C zdefoliuje karłatkę odmiany vulcano. I to wiem z praktyki. Z obserwacji moich palm rosnących w gruncie.

Bajki o palmach w Szczecinie oczywiście znam. Z tego co mi wiadomo podczas mrozów rozpalano przy nich koksowniki.

Jeśli Marysieńka nie odróżnia palmy od palemiki to proponuję nabyć okulary. Zimowanie 30 cm rośliny to zupełnie inna skala problemów niż zimowanie rośliny o wysokości kłodziny 1 m i wysokości całkowitej 2 m. Małą palemkę można przezimować bez dodatkowego ogrzewania. Wystarczy ją bardzo dobrze zabezpieczyć. Wówczas roślinka jest ogrzewana przez zasoby ciepła zgromadzone w gruncie.

Woda w rurze nie zamarza, bo z reguły ciągle przez nią przepływa. Niech Marysieńka spróbuje zabezpieczyć butelkę 1.5 l z wodą.

Zdefoliowany acz żywy szorstkowiec u nas po zimie jest defoliacją osłabiony. Do września wypuści około 6-7 liści. Zaś kolejna taka zima zabija osłabioną już palmę.

W miejscach publicznych walory ozobne są ważne. W ładnym ogrodzie też. Cóż z tego, że roślina przeżyła skoro jako tako wygląda dopiero we wrześniu?

Skąd wiem, ze palma może w temperaturze bliskiej zera stać w ciemości? Z teorii oraz z praktyki Marysieńko. Moje stały i o dziwo nic im nie jest.

Proszę również o podanie źródła (najlepiej naukowego), które mówi, że szorstkowce asymilują CO2 w temperaturze poniżej zera stopni.

Wbrew temu co się Marysieńce wydaje tam gdzie rosną szostkowce jest dość ciepło. Zamiast pisać po próżnicy długaśne posty mogłaby Marysieńka sprawdzić np. temperatury w Tesach w Chinach.

W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.

Resztę Marysieńkowych urojeń pominę.

Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.

Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej.

Moja figa w gruncie 9 maja wyglądała tak:

[url="http... rozwiń
Avatar
Marysieńka / 26 czerwca 2012 o 12:26
[quote name='greg' timestamp='1340266023' post='640644']
Nie wystarczy. Oprócz samej temperatury niezwykle ważny jest czas ekspozycji rośliny na daną temperaturę. Proponuję sprawdzić na na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio, Bułgaria itp. A nastepnie zastanowić się nad konsekwencjami owego położenia.
Owszem wydaje się, że część palm w Międzyzrojach przeżyła. Jednak Międzyzdroje mają łagodniesze temperatury zimowe niż Kraśnik, bo morze łagodzi klimat. Teraz po pierwsze. Jeśli w najmniej zimnych Międzyzdrojach palmy doznały takich strat to Kraśnik nie ma szans. Po drugie. Defoliacja osłabia roslinę. Palma to nie brzoza żeby traciła liście. Te rośliny nie są do tego przystosowane. Po trzecie. Tamtejsze palmy zostały posadzone w miejscach, które można uznać za reprezentacyjne. Kikut z przemarzniętymi liśćmi to wątpliwa ozdoba. Taki kitut wydusi z siebie do września około 6 liści i padnie kolejnej zimy.
Palmy nie mają typowego okresu spoczunku (w takim rozumieniu jak np. wspomniana brzoza). O tym Marysieńka też nie wiedziała?
Każdy izolator jest charakteryzowany przez współczynnik przenikania ciepła. Herbata w termosie z czasem stygnie, prawda? Żadna izlolacja nie jest magiczną skrzynką, która ochroni zawartość przez ***zbyt długo*** trwającymi spadkami temperatury.
Mało tego. Izolator blokuje przepływ ciepła w obie strony. Czyli jeśli w środku się wychłodzi, a na zewnątrz jest ciepło to roślina tego ciepła nie dostanie.
Specjalna informacja dla Marysieńki: szorstkowiec może w niskiej temperaturze (w granicach zera) stać bez dostepu światła przez kilka miesięcy. I wcale mu to nie szkodzi. Palmy jeśli chodzi o fotosyntezę należą do grupy C4 (pierwszym produktem karboksylacji u tych roślin jest związek czterowęglowy). Sugeruję się dokształcić i sprawdzić optimum termiczne dla fotosyntezy u tych roślin oraz temperaturę, przy której fotosynteza ustaje. Znowu kulą w płot.
Marysieńka nie tylko nie jest praktykiem. Teorii też nie zna. Jednak w niczym jej to nie przeszkadza by głosiła wszem i wobec swoje radosne tezy.
[/quote]

Duzą rolę odgrywa tez odpornosć palmy i jej przystosowanie.
W Niemczech , które mają taką samą szerokośc geograficzną jak my, tez wytrzymała -25[sup]o[/sup]. Co prawda jej liście uległy zniszczeniu, ale na wiosnę wypuściła nowe. Prawdopodobnie przed wojną na ulicach Szczecina rosły szotstkowce, czyli dawały rade. Ale nawet jeśli nie jest wytrzymała na ataki takich duzych mrozów,jakie sie u nas zdarzają, to odpowiednio sie nią zajmując można jej dopomóc przetrzymać tak niekorzysne warunki. Tylko to zależy od rodzaju, a także ilości izolacji, które mogłyby ją chronić. U nas duze spadki temperatur tez nie trwają wiecznie, żeby ta ilolacja nie mogła tworzyc magicznej skrzynki. Tym bardziej, że jeżeli ich uzycie jest w stanie zabezpieczyć taką wodę , która zamarza już w 0 stopniach, to co dopiero zabezpeczyc roslinę, która bez okrycia może wytrzymywac do nieszkodliwych -17[sup]o[/sup]C. Izolator blokuje przepływ ciepła w obie strony, ale też nie wpuszcza tyle zimna, które panuje w jego otoczeniu, tym bardziej że zatrzymuje mrożny wiatr, który dodatkowo wzmaga to zimno. I najlepiej można to zaobserwowac,znajdując się w nieogrzewanym pomieszczeniu, do którego nawet jesli wejdzie ten mróz, to gdy zelży, to i w nim sie robi dużo cieplej.Tyle że tej temperaturze na zewnątrz, słonce , które nie przenika przez izolację dopomaga. A na duze mrozy najlepiej sprawdza się podwójna izolacja dla chronionej rzeczy. I jezeli ja jestem w stanie zabezpieczyć w ten sposób wodę w rurze, to i jest taka mozliwość dla mrozoodpornej palmy. I na jakimś forum jest, jak ktoś przy pomocy samych izolacji juz trzy lata z rzędu zabezpiecza swoją małą palmę i to skutecznie.
Co się tyczy palm w Międzyzdrojach, sa dowodem, że szorstkowiec jest w stanie przetrwać zimę w naszym klimacie i na wiosnę ulega regeneracji, czyli wypuszcza nowe młode liście. I to nic , że nadmorski klimat ma łagodniejsze zimy, gdyz nie wiadomo, czy te palmy były w jakikolwiek zabezpieczone, a przede wszystkim czy odpowiednio i czy w ogóle miały wyściółkowane podłoże. To jego zabezpieczenie jest podstawą, żeby ziemia wokół korzeni nie zamarzła a roślina mogła uzupełnić braki wyparowanej wody. Bo mimo wszystko rośliny zimozielone nie przerywają transpiracji wody w suchą mroźną zimę, nawet mimo tego , że fotosynteza u nich może być bliska zeru.W naturalnym biosystemie taką warstwę zabezpieczajacą przed zamarzaniem ziemi jest snieg, którego w Himalajach raczej nie brakuje. Nie wiadomo też, czy te palmy poddawane długotrwałej niesprzyjającej mrożnej i wietrznej aurze w swoim naturalnym środowisku , gdzie tez może dochodzic do niebezpiecznych dla nich wahan temperatury, nie ulegają częścowej defoliacji. Kłodzina palmy pokryta jest masą usłych liści, czyli muszą sie one skąds brać, ale na pewno nie z wiecznie zielonych liści na wierzchołku .
I jak na razie nie romawiamy tutaj o walorach ozdobnych palmy, ale o samym jej przetrwaniu okresu zimowgo.
Podczas zimy palma nie jest w całkowitym spoczynku, ale częściowym, w którym jej funkcje życiowe ulegają spowolnieniu, tak jak w przypadku innych zimozielonych roślin.
I skąd Ty wziąłeś te specjalną informację dla mnie, ze szorstkowiec w niskiej temperayurze bliskiej zeru może stac bez dostępu światła kilka miesięcy?
To ze nalezy do grupy roślin C4 prowadzących oszczędną gospodarke wodną, mogę sie zgodzić, gdyż dodatkowy akceptor PEP,który zwieksza asymilacje CO[sup]2[/sup] może im dopomagać przeprowadzic fotosyntezę w ich niekorzystnych warunkach bytowania.Dlatego tez te palmy w swoim naturalnym środowisku wystawione sa na intensywne nasłonecznienie, żeby przy pomocy swiatła z promieni słonecznych, które nagrzewają powietrze mogła przeprowadzic fotosynteze i zachowac swoją zieloność .Dlatego tez palmy w Himalajach zależnie , które barwniki asymilacyjne biorące udział w fotosyntezie, jakie promieniowanie zdążą zaabsorbować, nadają im odpowiedniego koloru, tak ze palmy rosnące na zboczach o większym nasłonecznieniu sa niebiesko zielone, a te o mniejszy, szare.
A to by wskazywało, że i w naszych warunkach palma powinna przebywać w pełnym oświetleniu, a nie w kilku miesięcznym całkowitym zaciemnieniu., gdzie bez dostępu swiatła fotosynteza nie ma jak zachodzic.
Jak wiadomo rosliny wysokogórskie, a ten rodzaj palm taki jest, asymilują CO[sup]2[/sup] nawet w temperaturze poniżej 0 stopni. Czyli całkiem jak iglaki. I jest to wielce prawdopodobne, gdyż gdyby zaprzestawały fotosyntezy w temperaturze bliskiej zeru, wklimacie Himalajów, gdzie te temperatury nie wzrastają prawdopodobnie powyzej 0 nawet w lecie, palmy nie były by zdolne do przeprowadzenia jakiejkolwiek fotosyntezy i stracily by racje bytu w tamtych warunkach, a juz na pewno posiadania zeielonych liści.
A Ty nie to, że chcesz palmy mrozodporne uczynić rosliami typowo tropikalnymi, to jeszcze nadajesz im cechy właściwe dla roślin polarnych. Ale to właśnie ich przykład stanowi, że można zwiększyc mrozoodpornosc rośliny poprzez hartowanie jej, a wiec trzymanie jej jak najdłużej przy niskich temperaturach i w pełnym oswietleniu, zeby doszło do obniżenia zawartości wody w jej komórkach, a wzrosła ilosc cukrów i białek.W ten sposób sok komórkowy nabiera postaci bardzo stężonego roztworu cukrów, który nie zamarza i dzięki temu zabezpiecza roślinę przed powstaniem w jej komórkach kryształków lodu.
A zbyt wczesne okrycie rosliny lub tez trzymanie jej w okryciu , gdy jest ciepło sprawia, ze wegetacja rosliny w dalszym ciągu trwa, tylko procesy życiowe ulegają duzemu zachwianiu, że az doprowadzają do tego, że roślina zaczyna gnić.
Dochodzi do intensywnego parowania wody z blaszek liściowych, a fotosynteza, która sie nie odbywa nie jest w stanie jej ograniczyć. To i dochodzi do nadmiernego zawilgocenia wewnątrz izolacji, co dodatkowo wpływa na stan rosliny i pogarsza jej warunki przetrwania.
Ja nie muszę znac teorii i praktyki, ale Ty na takiego wielkiego praktyka i teoretyka za jakiego sie uwazasz, jak widać tez niewiele wiesz, a nawet mniej ode mnie.
[quote name='greg' timestamp='1340266023' post='640644']
Nie wystarczy. Oprócz samej temperatury niezwykle ważny jest czas ekspozycji rośliny na daną temperaturę. Proponuję sprawdzić na na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio, Bułgaria itp. A nastepnie zastanowić się nad konsekwencjami owego położenia.
Owszem wydaje się, że część palm w Międzyzrojach przeżyła. Jednak Międzyzdroje mają łagodniesze temperatury zimowe niż Kraśnik, bo morze łagodzi klimat. Teraz po pierwsze. Jeśli w najmniej zimnych ... rozwiń
Avatar
greg / 21 czerwca 2012 o 10:07
Nie wystarczy. Oprócz samej temperatury niezwykle ważny jest czas ekspozycji rośliny na daną temperaturę. Proponuję sprawdzić na na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio, Bułgaria itp. A nastepnie zastanowić się nad konsekwencjami owego położenia.

Owszem wydaje się, że część palm w Międzyzrojach przeżyła. Jednak Międzyzdroje mają łagodniesze temperatury zimowe niż Kraśnik, bo morze łagodzi klimat. Teraz po pierwsze. Jeśli w najmniej zimnych Międzyzdrojach palmy doznały takich strat to Kraśnik nie ma szans. Po drugie. Defoliacja osłabia roslinę. Palma to nie brzoza żeby traciła liście. Te rośliny nie są do tego przystosowane. Po trzecie. Tamtejsze palmy zostały posadzone w miejscach, które można uznać za reprezentacyjne. Kikut z przemarzniętymi liśćmi to wątpliwa ozdoba. Taki kitut wydusi z siebie do września około 6 liści i padnie kolejnej zimy.

Palmy nie mają typowego okresu spoczunku (w takim rozumieniu jak np. wspomniana brzoza). O tym Marysieńka też nie wiedziała?

Każdy izolator jest charakteryzowany przez współczynnik przenikania ciepła. Herbata w termosie z czasem stygnie, prawda? Żadna izlolacja nie jest magiczną skrzynką, która ochroni zawartość przez ***zbyt długo*** trwającymi spadkami temperatury.

Mało tego. Izolator blokuje przepływ ciepła w obie strony. Czyli jeśli w środku się wychłodzi, a na zewnątrz jest ciepło to roślina tego ciepła nie dostanie.

Specjalna informacja dla Marysieńki: szorstkowiec może w niskiej temperaturze (w granicach zera) stać bez dostepu światła przez kilka miesięcy. I wcale mu to nie szkodzi. Palmy jeśli chodzi o fotosyntezę należą do grupy C4 (pierwszym produktem karboksylacji u tych roślin jest związek czterowęglowy). Sugeruję się dokształcić i sprawdzić optimum termiczne dla fotosyntezy u tych roślin oraz temperaturę, przy której fotosynteza ustaje. Znowu kulą w płot.

Marysieńka nie tylko nie jest praktykiem. Teorii też nie zna. Jednak w niczym jej to nie przeszkadza by głosiła wszem i wobec swoje radosne tezy.
Nie wystarczy. Oprócz samej temperatury niezwykle ważny jest czas ekspozycji rośliny na daną temperaturę. Proponuję sprawdzić na na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio, Bułgaria itp. A nastepnie zastanowić się nad konsekwencjami owego położenia.

Owszem wydaje się, że część palm w Międzyzrojach przeżyła. Jednak Międzyzdroje mają łagodniesze temperatury zimowe niż Kraśnik, bo morze łagodzi klimat. Teraz po pierwsze. Jeśli w najmniej zimnych Międzyzdrojach palmy doznały takich strat to Kraśnik nie ma szans. Po drugie. De... rozwiń
Avatar
Marysieńka / 18 czerwca 2012 o 08:42
[quote name='greg' timestamp='1339828383' post='639510']
Cała "wiedza" Marysieńki opiera się na tym, że "coś" i "gdzieś" czytała. Nie pamięta co i nie pamięta gdzie.
Mogę jedynie zaproponować by Marysieńka zajęła się tematem i spróbowała wdrożyć w życie własne pomysły. Zachęcam Marysieńkę by kupiła sobie palmy i sama je "sprawdziła". To najskuteczniej wybije jej z główki głupoty, które tu teraz wypisuje.
Bo oczywiście nie przekona Maryśnieki to, że poddały się palmy w Kraśniku, Międzyzdrojach, wrocławskim zoo itp. Nie przekona Marysieńki również to, że Bułgarzy, Niemcy i Czesi ogrzewają swoje palmy. Ja znam osobiście takie osoby z Czech. Koresponduję z osobami z Niemiec.
Ale Marysieńka "coś" i "gdzieś" czytała. Więc wie najlepiej. Polemizować z rozległą wiedzą Marysieńki nie sposób.
I co Marysieńce po "superizolacji" skoro ta "superizolacja" nie ma ciepła, które mogłaby zatrzymać? Czy Marysieńka rozumie na czym polega różnica pomiędzy organizmem stałocieplnym i zmiennocieplnym? Czy może jednak była na wagarach wtedy?
[/quote]
Marysienka informacje czerpie ze żródła z jakiego Tobie też zdarza sie korzystac, tylko nie widzi potrzeby zaprzątac swojej pamięci tytułami artykułów i szczegółami w nich zawartymi, gdyz to nie jest jej az tak potrzebe do życia.Ma inne wazniejsze sprawy do zapamiętywania.
Co prawda o palmach, które nieokrywane i nieogrzewane przetrzymały duzy mróz, Marysienka swego czasu wyczytała na innych stronach, ale myslę, że w zastępstwie ta wystarczy.

W Bułgarii (Plovdiv) dorosłe palmy wytrzymały spadek temperatury sięgający -29C bez okrywania. W Ohio podobne osobniki wytrzymały -26C, podobne raporty są od innych hodowców z Tennesse, Kansas i Colorado. Jeśli jednak korzenie palmy przemarzną może ona zginąć wystawiona na mróz nawet w strefie 8.
W Ohio, kilka młodych trachycarpusów przeżyło -24C bez żadnych uszkodzeń, przykrytych tylko grubą warstwą liści. Jedną z najprostszych metod okrycia. Jest obsypanie całej rośliny śniegiem, który jest najlepszym izolatorem.

http://bestpalm.pl/?p=51
A ogrzewaniu innych nigdy nigdzie nie zaprzeczała.
O palmach we wrocławskim ZOO nie słyszała, ale to jest najmniej wazne. A te w Międzyzdrojach przetrzymały zimę, tyle że liście miały nadmarznięte, ale zaczęły wypuszczac nowe i to widac na zdjęciach, tylko że w ramach gwarancji zostały wymienione.
I tak przy okazji chciało by sie spytac. Czyżby naszych nie obejmowała gwarancja?
I panie greg, izolator ciepła jest tym izolatorem. I tak jak zatrzymuje ciepło tak tez nie przepuszcza zimna. I w takim przypadku wystarcza roślince, ze została zabezpieczona w warunkach, które nie były jeszcze dla niej tak niekorzystne i ze dzięki zabezpieczeniu ma cieplej.
I gdyby roslinka była stałocieplna, to żeby mogła przetrwac trzeba by ją było okładac wszelkimi otulinkami i odkrywać z nich zaleznie od temperatury otoczenia.Całkiem tak jak Marysienka musi sie ubierać i rozbierac w zależnosci od aury.A że roślinka nie jest stałocieplna jak Marysienka to doskonale sobie radzi przy wyzszych i nizszych temperaturach bez różniastych ubranek, a przy niekorzystnych dla niej zimowych warunkach przechodzi w stan spoczynku.I jedynie przy jakichś ekstremalnych dla niej warunkach trzeba jej dopomóc, żeby mogła przetrwac.
Słoma jest bardzo dobrym izolatorem ciepła.Jej cienką warstę wykorzystałam kiedyś obkładając dołem nieogrzewany tunel foliowy.Tylko że nie nadaje się do zimowego zabezpieczania wszystkich roślin. I w tym przypadku został popełniony pierwszy podstawowy błąd. Nie okrywa sie słomą roślin zimozielonych. A palma ze swoją rozetą lisci taką jest. Obłożenie jej słomą doprowadziło, że została pozbawiona dostępu światła i to na kilka miesięcy , że przez ten cały czas proces fotosyntezy nie mógł zachodzic. To nie dziwota że jej liście zgniły. Drugi błąd to to, ze pozostawała w takim okryciu bez względu na panującą temperaturę otoczenia. Kazda roślinę sie zabezpiecza dopiero przy kilku stopniowym mrozie, żeby zdążyła się zahartowac, a odkrywa, żeby sie nie zaparzyła w słoncu. A nie to, że bez róznicy czy było +15,+5,-5,-15, a wiec przy temperaturach dla niej nieszkodliwych, ona sie ciągle kisiła w tej słomie. To i się zakisiła.

http://bestpalm.pl/?p=51
A ogrzewaniu innych nigdy nigdzie nie zaprzeczała.
O palmach we wrocławskim ZOO nie słyszała, ale to jest najmniej wazne. A te w Międzyzdrojach przetrzymały zimę, tyle że liście miały nadmarznięte, ale zaczęły wypuszczac nowe i to widac na zdjęciach, tylko że w ramach gwarancji zostały wymienione.
I tak przy okazji chciało by sie spytac. Czyżby naszych nie obejmowała gwarancja?
I panie greg, izolator ciepła jest tym izolatorem. I tak jak zatrzymuje ciepło tak tez nie przepu... rozwiń
Avatar
Gość / 12 lipca 2012 o 14:37
[url="http://g2.gangsters.pl/index.php?ref=2712"]http://g2.gangsters....ex.php?ref=2712[/url]
Avatar
Marysieńka / 11 lipca 2012 o 22:20
[quote name='antymarysieńka' timestamp='1342032942' post='648007']
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:

Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,a potem pokona Cię doświadczeniem ...
[/quote]

Antymarysieńko nie kazdy jest tak ograniczony jak ty i nie musi poprzestawać na kazdej wciskanej mu głupocie, która do tego jest sprzeczna z podstawowymi zasadami. Gdyby greg miał tak rację to tu by ją przedstawił pełną konkretów, a nie jakichś ogólników opartych jedynie na hobbistycznej zabawie panów mających nadmiar pieniędzy i przescigających się w przetrzymaniu palm przez zimę.
I nie zawracaj głowy gregowi, on musi dbać, zeby palmy dobrze się sprzedawały. A poza tym ma problem, gdyz dorobił sie zarazy na swoich palmach.
[quote name='antymarysieńka' timestamp='1342032942' post='648007']
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:

Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprow... rozwiń
Avatar
antymarysieńka / 11 lipca 2012 o 20:55
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:


[size=6]Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,a potem pokona Cię doświadczeniem ...[/size]
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:


[size=6]Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,a p... rozwiń
Avatar
Marysieńka / 10 lipca 2012 o 13:02
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.
[/quote]

No to juz sie dogrzebałam, ze zasychanie liści jest normalnym zjawiskiem w przypadku palm.
Po pierwsze to zawsze zrzucają najnizsze liście, tworząc w ten sposób pień, a dokładnie kłodzinę, która udaje ten pień, a w rzeczywistości jest zlepkiem zdrewniałych pochew liściowych i resztek korzeni przybyszowych.
A po drugie zimowe warunki pogodowe powodują, że nie niektóre liście po prostu ulegają naturalnemu zniszczeniu. Zjawisko spotykane nawet na górskich plantacjach palm.
A przy Twojej teorii sprzyjajacych warunków, palma miałaby szanse przezyc te 6/7 lat, a później to już tylko zginąć z osłabienia.
I nie wiem dlaczego twierdzisz, że palma z 6-7 nowo wypuszczonymi liści jest rośliną osłabioną? Przeciez to nie jest tak mało, żeby dzięki nim wszystkie jej procesy życiowe mogły sie normalnie odbywac, tym bardziej jesli te jej liście nie są niczym zarażone.
Jak w związku ze swoimi teoriami wytłumaczysz zywotność palm rosnących dziko w surowych himalajskich warunkach?
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.
[/quote]

No to juz sie dogrzebałam, ze zasychanie liści jest normalnym zjawiskiem w przypadku palm.
Po pierwsze to zawsze zrzucają najnizsze liście, tworząc w ten sposób pień, a dokładnie kłodzinę, która udaje ten pień, a w rzeczywistości jest zlepkiem zdrewniały... rozwiń
Avatar
Marysieńka / 7 lipca 2012 o 15:19
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.
Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej.
Moja figa w gruncie 9 maja wyglądała tak:
https://lh4.googleus...w-gruncie-2.jpg
a figa w Paryżu 2 maja wygląda tak:
https://lh6.googleus...sacre-coeur.jpg
Czy Marysieńka widzi różnicę w wegetacji?
Liście szorstkowca ulegają zniszczeniu przy około -12 C. U odporniejszych sztuk przy -14 C. Właśnie do do takiej temperatury szorstkowiec może przechłodzić wodę w tkankach. Już trzy noce z temperaturą -15 C są w stanie zdefoliować palmę. To fakt empiryczny stwierdzony przez mnie osobiście. Liście żadnego szorstkowca nie wytrzymją -17 C. Jeśli Marysieńka taką palmą dysponuje to chętnie ją odkupię.
Za to liście szorstkowca bez trudu wytrzymają -7 C. ***Bardzo krótkotrwale*** (około pół godziny) wytrzymają nawet i -16 C. Natomiast nawet tak krótkotrwałe oddziaływanie temperatury -16 C zdefoliuje karłatkę odmiany vulcano. I to wiem z praktyki. Z obserwacji moich palm rosnących w gruncie.
Bajki o palmach w Szczecinie oczywiście znam. Z tego co mi wiadomo podczas mrozów rozpalano przy nich koksowniki.
Jeśli Marysieńka nie odróżnia palmy od palemiki to proponuję nabyć okulary. Zimowanie 30 cm rośliny to zupełnie inna skala problemów niż zimowanie rośliny o wysokości kłodziny 1 m i wysokości całkowitej 2 m. Małą palemkę można przezimować bez dodatkowego ogrzewania. Wystarczy ją bardzo dobrze zabezpieczyć. Wówczas roślinka jest ogrzewana przez zasoby ciepła zgromadzone w gruncie.
Woda w rurze nie zamarza, bo z reguły ciągle przez nią przepływa. Niech Marysieńka spróbuje zabezpieczyć butelkę 1.5 l z wodą.
Zdefoliowany acz żywy szorstkowiec u nas po zimie jest defoliacją osłabiony. Do września wypuści około 6-7 liści. Zaś kolejna taka zima zabija osłabioną już palmę.
W miejscach publicznych walory ozobne są ważne. W ładnym ogrodzie też. Cóż z tego, że roślina przeżyła skoro jako tako wygląda dopiero we wrześniu?
Skąd wiem, ze palma może w temperaturze bliskiej zera stać w ciemości? Z teorii oraz z praktyki Marysieńko. Moje stały i o dziwo nic im nie jest.
Proszę również o podanie źródła (najlepiej naukowego), które mówi, że szorstkowce asymilują CO2 w temperaturze poniżej zera stopni.
Wbrew temu co się Marysieńce wydaje tam gdzie rosną szostkowce jest dość ciepło. Zamiast pisać po próżnicy długaśne posty mogłaby Marysieńka sprawdzić np. temperatury w Tesach w Chinach.
W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.
Resztę Marysieńkowych urojeń pominę.
Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
[/quote]

Szerokości posłuzyły mi za przykłady, a sugeruję się charakterystycznymi cechami palmy, w tym przypadku jej mrozoodporonością. Ale nawet, dla tych samych szerokości, sa to nieznaczne odchylenia w temperaturach, w długości trwania okresu wegetacyjnego, szczególnie dla regionów tych krajów ze zbliżonym mikroklimatem do naszego, żeby miały az tak istotny wpływ. A i tak te kraje tak jak my nie są wolne od różnych anomalii aurowych, które w róznym stopniu mogą sie odbić na roslinach.
To nie jest gatunek palmy tropikalnej, tylko wysokogórskiej, mrozoodpornej, przystosowanej do bardziej srogich warunków.
Nazwa palmy mrozoodpornej nie wzięła sie znikąd i niech nawet będzie w stanie przetrzymać takie niższe mrozy, to jednak w dalszym ciągu tę cechę posiada. A to żeby przetrwała wyższe mrozy z powodzeniem mozna jej dopomóc i to niekoniecznie przy pomocy kabli grzejnych, tylko odpowiednie zabezpieczenie z izolacji może byc wystarczające. Tylko że przy tym trzeba zachodu, gdyż wiąże się to z przykrywaniem i odkrywaniem palmy. I nikt tu nie proponuje ubierania ją w plastikową butelkę, bo to żadna izolacja dla kazdej jednej rośliny potrzebującej okrycia na zimę. Ale wodę w takiej plastikowej butelce mozna jeszcze dodatkowo zabezpieczyc odpowiednimi warstwami i wtedy nie zamarznie. A woda w rurze nie cieknie na okrągło, tym bardziej kiedy w nocy się śpi, i jest nie używana prze 7/8 godzin, a na dworze największy mróz. Raz tylko zamarzła, ale jak sie okazało z kolanka kawałkiem obsunęła się otulina i to wystarczyło.
Ale wracając do roślin, to wiele z nich potrzebuje zimowego okrycia, gdyz w naszym klimacie niektórych spadków temperatury nie byłaby w stanie przetrzymać. I tak np. rododendrony, róże, powojniki przemarzają już przy -10. Mój powojnik przy kilkunastu latach nieokrywania dopiero w tym roku przemarzł. Rododendrony w każdy mróz zimowały sobie bez niczego, i dopiero tegoroczna zima dała im się we znaki. Ale te z zabezpieczonymi samymi korzeniami przetrwały w bardzo dobrym stanie i kwitły w całej swej okazałości. Także jesli jedne rosliny potrafią przetrwać bez okrycia, to nie powinien to być żaden problem dla dobrze zabezpieczonej palmy mrozoodpornej, wytrzymującej porównywalne temperatury i to tak, żeby defoliacja jej nie dosięgła. A nawet jeśli dosięgnie , to nauczeni juz błędem pierwszego roku można podjąć odpowiednie kroki,żeby podczas tej nadchodzącej zimy nie zaznała dalszych uszczerbków. A nie to, żeby ją jeszcze bardziej doprawić.
Walory ozdobne sa wazne, ale nie kazde piękno mozna osiągnąć od razu, jak za dotknięciem czarodziejskiej rózdzki. A mozna je wypracować metodą prób i błędów, w tym że na pewno nie sposobami, które są całkowitym zaprzeczeniem warunków koniecznych dla cyklu wegetatywnego roślin zimozielonych. Że traktuje sie je, jak takie, które zrzucając liście przechodzą w stan całkowitego spoczynku zimowego. Niestety, ale tym jest szczelne opatulenie rosliny, pozbawiające ją dostępu światła na cały sezon zimowy, w którym oprócz mrozów duzych i małych mamy także dodatnie temperatury.
I w takim przypadku , kiedy juz jestesmy zaopatrzeni w taką roślinkę , najważniejsze się staje, żeby przy początkowym braku umiejętności przetrzymania jej przez zimę, przeżyła ją, a w dalszym etapie pozostaje już nam zatroszczyc sie , zeby te walory były tylko coraz lepsze. I nieraz warto poświęcic rok, dwa , żeby następne lata mogły zacząć spełniać nasze oczekiwania. A to że ona we wrześniu po pierwszej zimie nie przynosi jeszcze oczekiwanych rezultatów, to nie jest żaden powód, żeby ja wyrzucic, zaniechać dbania o nią,czy doprowadzić do jej całkowitego zamarcia. W takich sytuacjach robi się wszystko, żeby we wrzesniu następnego roku, osiągnąc lepszy efekt estetyczny .
To że Twoja figa wygląda gorzej w maju niż taka francuska nie jest dla ciebie zadnym powodem, żeby zaprzestawać jej uprawy. To co Ci ten gorszy efekt wrześniowy przeszkadza w przypadku palmy, że się az do tego stopnia na zapas martwisz jej osłabieniem z powodu defoliacji? Przeciez każda roslina osłabiona jednego roku ma mniejsze szanse przetrwania do następnego.A na to też duzy wpływ ma porażenie rosliny chorobami i szkodnikami. Tak jak kazda roślina porządnie zaatakowana potrafi utracić liście, ale po opryskaniu potrafi sie odbić. A wątpię czy nasze palmy w ogóle były pryskane.
I ja widzę różnice między małą palemką a większą palmą. Dwu metrowa palma nie jest jeszcze takich pokażnych rozmiarów, żeby nie dac sobie rady z ociepleniem jej. I było widac, że te nasze dobrze były opatulone na mrozy, na duze, ale nie na okresy, kiedy tych mrozów nie było. Ale tez wiem, że mała palma jest bardziej wrażliwa, a tym samym bardziej podatna na przemarznięcie. W mrozy nagrzany grunt bardzo szybko traci te zasoby ciepła. Ale nawet jesli palma ma zabezpieczone korzenie warstwą ściółki, to i ten grunt nie ma się jak nagrzac, żeby te zasoby później oddac. Inna sprawa, że z tego co widziałam na zdjęciach to palemka była marnie zabezpieczona. Największy mróz idzie od dołu a nie od góry, i jeśli ten dół i boki nie sa odpowiednio zabezpieczone, to ten mróż wejdzie pod warstwę otuliny i nie pomoże narzucanie z góry czterokrotnie złożonych kap. A wiem cos o tym, bo prawie przez 20 lat hodowałam chryzantemy w nieogrzewanych tunelach, gdzie pod folią musiałam kwiat chronic i to bardzo wrażliwej wielkokwiatowej chryzantemy.
I być może liście szorstkowca nie sa w stanie wytrzymać temperatury -17. Ale tu nikt nikomu nie kazał i nie każe w takiej temperaturze go trzymać bez warstwy zabezpieczenia.Tylko można mu zrobic warstę izolacji, żeby miał cieplej , a wiec temperaturę w jakiej jego liście byłyby w stanie przetrwac taki spadek temperatury .
I tak z ciekawości zapytam . Jakim sposobem doszedłeś do empirycznego stwierdzenia, ze już trzy noce z temperaturą -15 sa w stanie zdefoliowac liście szorstkowca? Trzymałeś go przez trzy noce w idealnie takiej temperaturze non stop i dopiero trzeciej Ci padł? Skąd wiesz że to inne czynniki nie zaważyły, jak np. zamarznięty grunt, albo inne popełnione przez Ciebie błędy, w dalszym etapie jego zimowania?
A z tymi -16 to jak było? Trzymałes na takim mrozie pół godziny, i stad wiesz , ze jest w stanie przetrzymac? A odważyłes się dłuzej, że wiesz , że godziny, dwóch juz by nie przetrwał?
Co sie tyczy palm trzymanych przez Ciebie w ciemnościach w temperaturze bliskiej zeru, to nie chce mi się w to wierzyc. Żeby przez okras 3-4 miesięcy przebywały w całkowitym zaciemnieniu, bez dostępu światła, nawet w dość wysokich plusowych temperaturach , bo i takie zdażają sie przez taki okres czasu, do tego bez wietrzenia i żeby przy tym wszystkim nie doznała żadnych uszkodzeń. Tym bardziej, że w swoim biosystemie bez względu na występujące mrozy i niech to będą takie rzędu -7, -10, poddana jest pełnemu oświetleniu. Czyli widocznie wymaga pełni tego oświetlenia nie tylko przy zerze stopni, ale i przy minusowej temperaturze. A tym samym, takie same warunki powinna dostać u nas, po przeniesieniu jej do naszego biosystemu. A jedynie przy większych mrozach, które mogą byc dla niej zagrożeniem mozna by zrobić pewne odstępstwa. Ale to tez nie na taki okres czasu.
Dysponujesz jakąś naukową teorią o takiej mozliwosci przetrzymania rosliny zimozielonej, w tym palmy? Czy tylko tak sobie wymysliłeś i piszesz dla zasady?
Ja już widziałam co zrobiło się z rododendrona zaciemnionego na całą zimę, ubiegłoroczną, kiedy moim brak okrycia i zabezpieczenia korzeni nie zaszkodziło.
Widziałam, co tegoroczne szczelne okrycie na tydzień, a później tygodniowe luźne osłanianie papierem przed promieniami słonecznymi zrobiło z iglastego bonsai wsadzonego do gruntu i w nim zimującego. Ten, prawie cały brązowy egzemplarz każdy może zobaczyc w ogródku od ulicy Urzędowskiej.
Źródłem naukowym, które by mówiło, że szorstkowiec asymiluje CO2 w temperaturze poniżej zera stopni nie dysponuję. Z resztą tak jak Ty nie dysponujesz, że zaprzestaje tej asymilacji w temperaturze bliskiej zeru. Bardzo znikome sa te informacje o palmach i we wszystkich źródłach spotykamy sie z powielanymi ogólnikami.
Swoją teorię wysunęłam na podstawie ogólnych informacji dotyczących zimowania roslin zimozielonych i wysokogórskich w połączeniu z zimozieloną palmą wystepującą w Himalajach. I dla mnie jest to bardzo logiczne, że jeżeli ta palma, tak jak inne z gatunku mrozoodpornych zaprzestawałaby asymilacji przy zerze stopni, podczas , gdy tam temperatury nawet w okresie lata nie wzrastają powyżej tego zera, to nie miałaby w ogóle racji bytu w tamtym biosystemie. W tym przypadku mamy taki sam gatunek palmy mrozoodpornej, a wiec ich wymagania na wszystkich etapach ich wegetacji muszą byc do siebie bardzo zbliżone.
I to, że masz palmy, hodujesz je, zimujesz w gruncie, wcale nie znaczy , że posiadłeś juz o nich wszelką wiedzę, tym bardziej ze tej wiedzy nawet na forum które jak podejrzewam administrujesz za bardzo nie widać. Wasza wiedza opiera sie jedynie na przesadnej wierze przezimowania palmy przy pomocy kabli grzewczych, którymi i tak nie osiągacie w pełni zadawalających Was efektów.
Ja co do swojej teorii mogę sie mylić, ale nie w przypadku, gdy Twoimi argumentami na jej obalenie jest samo Twoje czucie sie wielkim nieomylnym ekspertem z racji hodowli palm i to z różnymi skutkami, i że przez to wiesz lepiej. A przy swoim podejściu nigdy nie poznasz o nich całej prawdy. Wszystkie nurtujące Cie niejasnosci dalej pozostaną tymi niewiadomymi, albo tez będziesz je mylnie interpretował, tak jak chociazby w przypadku zimowego zaciemniania palm, czy tez zaprzestania przez nie fotosyntezy przy temperaturze bliskiej zeru stopni.
Co do tej sukienki palmy, zaważywszy na ilość włosia z uschłych liści jakimi pokryta jest kłodzina, tez jakoś nie pasuje mi Twoja teoria.
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.
Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej... rozwiń
Avatar
antymarysieńka / 4 lipca 2012 o 19:48
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
[/quote]

Nie Ty jeden. Z tego imbecyla ma kilka antymarysieniek ciągły ubaw na forum
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
[/quote]

Nie Ty jeden. Z tego imbecyla ma kilka antymarysieniek ciągły ubaw na forum rozwiń
Avatar
greg / 27 czerwca 2012 o 19:30
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.

Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej.

Moja figa w gruncie 9 maja wyglądała tak:

[url="https://lh4.googleusercontent.com/-nkj5P1j06Iw/Tccc_HloRRI/AAAAAAAABG0/-yONiBAgA9c/s800/figa-w-gruncie-2.jpg"]https://lh4.googleus...w-gruncie-2.jpg[/url]

a figa w Paryżu 2 maja wygląda tak:

[url="https://lh6.googleusercontent.com/-QJdr8Mne13A/TcmU_UvL-wI/AAAAAAAABIo/MHjfiiaqfI8/s800/07-Paryz-figa-przy-bazylice-sacre-coeur.jpg"]https://lh6.googleus...sacre-coeur.jpg[/url]

Czy Marysieńka widzi różnicę w wegetacji?

Liście szorstkowca ulegają zniszczeniu przy około -12 C. U odporniejszych sztuk przy -14 C. Właśnie do do takiej temperatury szorstkowiec może przechłodzić wodę w tkankach. Już trzy noce z temperaturą -15 C są w stanie zdefoliować palmę. To fakt empiryczny stwierdzony przez mnie osobiście. Liście żadnego szorstkowca nie wytrzymją -17 C. Jeśli Marysieńka taką palmą dysponuje to chętnie ją odkupię.

Za to liście szorstkowca bez trudu wytrzymają -7 C. ***Bardzo krótkotrwale*** (około pół godziny) wytrzymają nawet i -16 C. Natomiast nawet tak krótkotrwałe oddziaływanie temperatury -16 C zdefoliuje karłatkę odmiany vulcano. I to wiem z praktyki. Z obserwacji moich palm rosnących w gruncie.

Bajki o palmach w Szczecinie oczywiście znam. Z tego co mi wiadomo podczas mrozów rozpalano przy nich koksowniki.

Jeśli Marysieńka nie odróżnia palmy od palemiki to proponuję nabyć okulary. Zimowanie 30 cm rośliny to zupełnie inna skala problemów niż zimowanie rośliny o wysokości kłodziny 1 m i wysokości całkowitej 2 m. Małą palemkę można przezimować bez dodatkowego ogrzewania. Wystarczy ją bardzo dobrze zabezpieczyć. Wówczas roślinka jest ogrzewana przez zasoby ciepła zgromadzone w gruncie.

Woda w rurze nie zamarza, bo z reguły ciągle przez nią przepływa. Niech Marysieńka spróbuje zabezpieczyć butelkę 1.5 l z wodą.

Zdefoliowany acz żywy szorstkowiec u nas po zimie jest defoliacją osłabiony. Do września wypuści około 6-7 liści. Zaś kolejna taka zima zabija osłabioną już palmę.

W miejscach publicznych walory ozobne są ważne. W ładnym ogrodzie też. Cóż z tego, że roślina przeżyła skoro jako tako wygląda dopiero we wrześniu?

Skąd wiem, ze palma może w temperaturze bliskiej zera stać w ciemości? Z teorii oraz z praktyki Marysieńko. Moje stały i o dziwo nic im nie jest.

Proszę również o podanie źródła (najlepiej naukowego), które mówi, że szorstkowce asymilują CO2 w temperaturze poniżej zera stopni.

Wbrew temu co się Marysieńce wydaje tam gdzie rosną szostkowce jest dość ciepło. Zamiast pisać po próżnicy długaśne posty mogłaby Marysieńka sprawdzić np. temperatury w Tesach w Chinach.

W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.

Resztę Marysieńkowych urojeń pominę.

Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.

Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej.

Moja figa w gruncie 9 maja wyglądała tak:

[url="http... rozwiń
Avatar
Marysieńka / 26 czerwca 2012 o 12:26
[quote name='greg' timestamp='1340266023' post='640644']
Nie wystarczy. Oprócz samej temperatury niezwykle ważny jest czas ekspozycji rośliny na daną temperaturę. Proponuję sprawdzić na na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio, Bułgaria itp. A nastepnie zastanowić się nad konsekwencjami owego położenia.
Owszem wydaje się, że część palm w Międzyzrojach przeżyła. Jednak Międzyzdroje mają łagodniesze temperatury zimowe niż Kraśnik, bo morze łagodzi klimat. Teraz po pierwsze. Jeśli w najmniej zimnych Międzyzdrojach palmy doznały takich strat to Kraśnik nie ma szans. Po drugie. Defoliacja osłabia roslinę. Palma to nie brzoza żeby traciła liście. Te rośliny nie są do tego przystosowane. Po trzecie. Tamtejsze palmy zostały posadzone w miejscach, które można uznać za reprezentacyjne. Kikut z przemarzniętymi liśćmi to wątpliwa ozdoba. Taki kitut wydusi z siebie do września około 6 liści i padnie kolejnej zimy.
Palmy nie mają typowego okresu spoczunku (w takim rozumieniu jak np. wspomniana brzoza). O tym Marysieńka też nie wiedziała?
Każdy izolator jest charakteryzowany przez współczynnik przenikania ciepła. Herbata w termosie z czasem stygnie, prawda? Żadna izlolacja nie jest magiczną skrzynką, która ochroni zawartość przez ***zbyt długo*** trwającymi spadkami temperatury.
Mało tego. Izolator blokuje przepływ ciepła w obie strony. Czyli jeśli w środku się wychłodzi, a na zewnątrz jest ciepło to roślina tego ciepła nie dostanie.
Specjalna informacja dla Marysieńki: szorstkowiec może w niskiej temperaturze (w granicach zera) stać bez dostepu światła przez kilka miesięcy. I wcale mu to nie szkodzi. Palmy jeśli chodzi o fotosyntezę należą do grupy C4 (pierwszym produktem karboksylacji u tych roślin jest związek czterowęglowy). Sugeruję się dokształcić i sprawdzić optimum termiczne dla fotosyntezy u tych roślin oraz temperaturę, przy której fotosynteza ustaje. Znowu kulą w płot.
Marysieńka nie tylko nie jest praktykiem. Teorii też nie zna. Jednak w niczym jej to nie przeszkadza by głosiła wszem i wobec swoje radosne tezy.
[/quote]

Duzą rolę odgrywa tez odpornosć palmy i jej przystosowanie.
W Niemczech , które mają taką samą szerokośc geograficzną jak my, tez wytrzymała -25[sup]o[/sup]. Co prawda jej liście uległy zniszczeniu, ale na wiosnę wypuściła nowe. Prawdopodobnie przed wojną na ulicach Szczecina rosły szotstkowce, czyli dawały rade. Ale nawet jeśli nie jest wytrzymała na ataki takich duzych mrozów,jakie sie u nas zdarzają, to odpowiednio sie nią zajmując można jej dopomóc przetrzymać tak niekorzysne warunki. Tylko to zależy od rodzaju, a także ilości izolacji, które mogłyby ją chronić. U nas duze spadki temperatur tez nie trwają wiecznie, żeby ta ilolacja nie mogła tworzyc magicznej skrzynki. Tym bardziej, że jeżeli ich uzycie jest w stanie zabezpieczyć taką wodę , która zamarza już w 0 stopniach, to co dopiero zabezpeczyc roslinę, która bez okrycia może wytrzymywac do nieszkodliwych -17[sup]o[/sup]C. Izolator blokuje przepływ ciepła w obie strony, ale też nie wpuszcza tyle zimna, które panuje w jego otoczeniu, tym bardziej że zatrzymuje mrożny wiatr, który dodatkowo wzmaga to zimno. I najlepiej można to zaobserwowac,znajdując się w nieogrzewanym pomieszczeniu, do którego nawet jesli wejdzie ten mróz, to gdy zelży, to i w nim sie robi dużo cieplej.Tyle że tej temperaturze na zewnątrz, słonce , które nie przenika przez izolację dopomaga. A na duze mrozy najlepiej sprawdza się podwójna izolacja dla chronionej rzeczy. I jezeli ja jestem w stanie zabezpieczyć w ten sposób wodę w rurze, to i jest taka mozliwość dla mrozoodpornej palmy. I na jakimś forum jest, jak ktoś przy pomocy samych izolacji juz trzy lata z rzędu zabezpiecza swoją małą palmę i to skutecznie.
Co się tyczy palm w Międzyzdrojach, sa dowodem, że szorstkowiec jest w stanie przetrwać zimę w naszym klimacie i na wiosnę ulega regeneracji, czyli wypuszcza nowe młode liście. I to nic , że nadmorski klimat ma łagodniejsze zimy, gdyz nie wiadomo, czy te palmy były w jakikolwiek zabezpieczone, a przede wszystkim czy odpowiednio i czy w ogóle miały wyściółkowane podłoże. To jego zabezpieczenie jest podstawą, żeby ziemia wokół korzeni nie zamarzła a roślina mogła uzupełnić braki wyparowanej wody. Bo mimo wszystko rośliny zimozielone nie przerywają transpiracji wody w suchą mroźną zimę, nawet mimo tego , że fotosynteza u nich może być bliska zeru.W naturalnym biosystemie taką warstwę zabezpieczajacą przed zamarzaniem ziemi jest snieg, którego w Himalajach raczej nie brakuje. Nie wiadomo też, czy te palmy poddawane długotrwałej niesprzyjającej mrożnej i wietrznej aurze w swoim naturalnym środowisku , gdzie tez może dochodzic do niebezpiecznych dla nich wahan temperatury, nie ulegają częścowej defoliacji. Kłodzina palmy pokryta jest masą usłych liści, czyli muszą sie one skąds brać, ale na pewno nie z wiecznie zielonych liści na wierzchołku .
I jak na razie nie romawiamy tutaj o walorach ozdobnych palmy, ale o samym jej przetrwaniu okresu zimowgo.
Podczas zimy palma nie jest w całkowitym spoczynku, ale częściowym, w którym jej funkcje życiowe ulegają spowolnieniu, tak jak w przypadku innych zimozielonych roślin.
I skąd Ty wziąłeś te specjalną informację dla mnie, ze szorstkowiec w niskiej temperayurze bliskiej zeru może stac bez dostępu światła kilka miesięcy?
To ze nalezy do grupy roślin C4 prowadzących oszczędną gospodarke wodną, mogę sie zgodzić, gdyż dodatkowy akceptor PEP,który zwieksza asymilacje CO[sup]2[/sup] może im dopomagać przeprowadzic fotosyntezę w ich niekorzystnych warunkach bytowania.Dlatego tez te palmy w swoim naturalnym środowisku wystawione sa na intensywne nasłonecznienie, żeby przy pomocy swiatła z promieni słonecznych, które nagrzewają powietrze mogła przeprowadzic fotosynteze i zachowac swoją zieloność .Dlatego tez palmy w Himalajach zależnie , które barwniki asymilacyjne biorące udział w fotosyntezie, jakie promieniowanie zdążą zaabsorbować, nadają im odpowiedniego koloru, tak ze palmy rosnące na zboczach o większym nasłonecznieniu sa niebiesko zielone, a te o mniejszy, szare.
A to by wskazywało, że i w naszych warunkach palma powinna przebywać w pełnym oświetleniu, a nie w kilku miesięcznym całkowitym zaciemnieniu., gdzie bez dostępu swiatła fotosynteza nie ma jak zachodzic.
Jak wiadomo rosliny wysokogórskie, a ten rodzaj palm taki jest, asymilują CO[sup]2[/sup] nawet w temperaturze poniżej 0 stopni. Czyli całkiem jak iglaki. I jest to wielce prawdopodobne, gdyż gdyby zaprzestawały fotosyntezy w temperaturze bliskiej zeru, wklimacie Himalajów, gdzie te temperatury nie wzrastają prawdopodobnie powyzej 0 nawet w lecie, palmy nie były by zdolne do przeprowadzenia jakiejkolwiek fotosyntezy i stracily by racje bytu w tamtych warunkach, a juz na pewno posiadania zeielonych liści.
A Ty nie to, że chcesz palmy mrozodporne uczynić rosliami typowo tropikalnymi, to jeszcze nadajesz im cechy właściwe dla roślin polarnych. Ale to właśnie ich przykład stanowi, że można zwiększyc mrozoodpornosc rośliny poprzez hartowanie jej, a wiec trzymanie jej jak najdłużej przy niskich temperaturach i w pełnym oswietleniu, zeby doszło do obniżenia zawartości wody w jej komórkach, a wzrosła ilosc cukrów i białek.W ten sposób sok komórkowy nabiera postaci bardzo stężonego roztworu cukrów, który nie zamarza i dzięki temu zabezpiecza roślinę przed powstaniem w jej komórkach kryształków lodu.
A zbyt wczesne okrycie rosliny lub tez trzymanie jej w okryciu , gdy jest ciepło sprawia, ze wegetacja rosliny w dalszym ciągu trwa, tylko procesy życiowe ulegają duzemu zachwianiu, że az doprowadzają do tego, że roślina zaczyna gnić.
Dochodzi do intensywnego parowania wody z blaszek liściowych, a fotosynteza, która sie nie odbywa nie jest w stanie jej ograniczyć. To i dochodzi do nadmiernego zawilgocenia wewnątrz izolacji, co dodatkowo wpływa na stan rosliny i pogarsza jej warunki przetrwania.
Ja nie muszę znac teorii i praktyki, ale Ty na takiego wielkiego praktyka i teoretyka za jakiego sie uwazasz, jak widać tez niewiele wiesz, a nawet mniej ode mnie.
[quote name='greg' timestamp='1340266023' post='640644']
Nie wystarczy. Oprócz samej temperatury niezwykle ważny jest czas ekspozycji rośliny na daną temperaturę. Proponuję sprawdzić na na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio, Bułgaria itp. A nastepnie zastanowić się nad konsekwencjami owego położenia.
Owszem wydaje się, że część palm w Międzyzrojach przeżyła. Jednak Międzyzdroje mają łagodniesze temperatury zimowe niż Kraśnik, bo morze łagodzi klimat. Teraz po pierwsze. Jeśli w najmniej zimnych ... rozwiń
Avatar
greg / 21 czerwca 2012 o 10:07
Nie wystarczy. Oprócz samej temperatury niezwykle ważny jest czas ekspozycji rośliny na daną temperaturę. Proponuję sprawdzić na na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio, Bułgaria itp. A nastepnie zastanowić się nad konsekwencjami owego położenia.

Owszem wydaje się, że część palm w Międzyzrojach przeżyła. Jednak Międzyzdroje mają łagodniesze temperatury zimowe niż Kraśnik, bo morze łagodzi klimat. Teraz po pierwsze. Jeśli w najmniej zimnych Międzyzdrojach palmy doznały takich strat to Kraśnik nie ma szans. Po drugie. Defoliacja osłabia roslinę. Palma to nie brzoza żeby traciła liście. Te rośliny nie są do tego przystosowane. Po trzecie. Tamtejsze palmy zostały posadzone w miejscach, które można uznać za reprezentacyjne. Kikut z przemarzniętymi liśćmi to wątpliwa ozdoba. Taki kitut wydusi z siebie do września około 6 liści i padnie kolejnej zimy.

Palmy nie mają typowego okresu spoczunku (w takim rozumieniu jak np. wspomniana brzoza). O tym Marysieńka też nie wiedziała?

Każdy izolator jest charakteryzowany przez współczynnik przenikania ciepła. Herbata w termosie z czasem stygnie, prawda? Żadna izlolacja nie jest magiczną skrzynką, która ochroni zawartość przez ***zbyt długo*** trwającymi spadkami temperatury.

Mało tego. Izolator blokuje przepływ ciepła w obie strony. Czyli jeśli w środku się wychłodzi, a na zewnątrz jest ciepło to roślina tego ciepła nie dostanie.

Specjalna informacja dla Marysieńki: szorstkowiec może w niskiej temperaturze (w granicach zera) stać bez dostepu światła przez kilka miesięcy. I wcale mu to nie szkodzi. Palmy jeśli chodzi o fotosyntezę należą do grupy C4 (pierwszym produktem karboksylacji u tych roślin jest związek czterowęglowy). Sugeruję się dokształcić i sprawdzić optimum termiczne dla fotosyntezy u tych roślin oraz temperaturę, przy której fotosynteza ustaje. Znowu kulą w płot.

Marysieńka nie tylko nie jest praktykiem. Teorii też nie zna. Jednak w niczym jej to nie przeszkadza by głosiła wszem i wobec swoje radosne tezy.
Nie wystarczy. Oprócz samej temperatury niezwykle ważny jest czas ekspozycji rośliny na daną temperaturę. Proponuję sprawdzić na na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio, Bułgaria itp. A nastepnie zastanowić się nad konsekwencjami owego położenia.

Owszem wydaje się, że część palm w Międzyzrojach przeżyła. Jednak Międzyzdroje mają łagodniesze temperatury zimowe niż Kraśnik, bo morze łagodzi klimat. Teraz po pierwsze. Jeśli w najmniej zimnych Międzyzdrojach palmy doznały takich strat to Kraśnik nie ma szans. Po drugie. De... rozwiń
Avatar
Marysieńka / 18 czerwca 2012 o 08:42
[quote name='greg' timestamp='1339828383' post='639510']
Cała "wiedza" Marysieńki opiera się na tym, że "coś" i "gdzieś" czytała. Nie pamięta co i nie pamięta gdzie.
Mogę jedynie zaproponować by Marysieńka zajęła się tematem i spróbowała wdrożyć w życie własne pomysły. Zachęcam Marysieńkę by kupiła sobie palmy i sama je "sprawdziła". To najskuteczniej wybije jej z główki głupoty, które tu teraz wypisuje.
Bo oczywiście nie przekona Maryśnieki to, że poddały się palmy w Kraśniku, Międzyzdrojach, wrocławskim zoo itp. Nie przekona Marysieńki również to, że Bułgarzy, Niemcy i Czesi ogrzewają swoje palmy. Ja znam osobiście takie osoby z Czech. Koresponduję z osobami z Niemiec.
Ale Marysieńka "coś" i "gdzieś" czytała. Więc wie najlepiej. Polemizować z rozległą wiedzą Marysieńki nie sposób.
I co Marysieńce po "superizolacji" skoro ta "superizolacja" nie ma ciepła, które mogłaby zatrzymać? Czy Marysieńka rozumie na czym polega różnica pomiędzy organizmem stałocieplnym i zmiennocieplnym? Czy może jednak była na wagarach wtedy?
[/quote]
Marysienka informacje czerpie ze żródła z jakiego Tobie też zdarza sie korzystac, tylko nie widzi potrzeby zaprzątac swojej pamięci tytułami artykułów i szczegółami w nich zawartymi, gdyz to nie jest jej az tak potrzebe do życia.Ma inne wazniejsze sprawy do zapamiętywania.
Co prawda o palmach, które nieokrywane i nieogrzewane przetrzymały duzy mróz, Marysienka swego czasu wyczytała na innych stronach, ale myslę, że w zastępstwie ta wystarczy.

W Bułgarii (Plovdiv) dorosłe palmy wytrzymały spadek temperatury sięgający -29C bez okrywania. W Ohio podobne osobniki wytrzymały -26C, podobne raporty są od innych hodowców z Tennesse, Kansas i Colorado. Jeśli jednak korzenie palmy przemarzną może ona zginąć wystawiona na mróz nawet w strefie 8.
W Ohio, kilka młodych trachycarpusów przeżyło -24C bez żadnych uszkodzeń, przykrytych tylko grubą warstwą liści. Jedną z najprostszych metod okrycia. Jest obsypanie całej rośliny śniegiem, który jest najlepszym izolatorem.

http://bestpalm.pl/?p=51
A ogrzewaniu innych nigdy nigdzie nie zaprzeczała.
O palmach we wrocławskim ZOO nie słyszała, ale to jest najmniej wazne. A te w Międzyzdrojach przetrzymały zimę, tyle że liście miały nadmarznięte, ale zaczęły wypuszczac nowe i to widac na zdjęciach, tylko że w ramach gwarancji zostały wymienione.
I tak przy okazji chciało by sie spytac. Czyżby naszych nie obejmowała gwarancja?
I panie greg, izolator ciepła jest tym izolatorem. I tak jak zatrzymuje ciepło tak tez nie przepuszcza zimna. I w takim przypadku wystarcza roślince, ze została zabezpieczona w warunkach, które nie były jeszcze dla niej tak niekorzystne i ze dzięki zabezpieczeniu ma cieplej.
I gdyby roslinka była stałocieplna, to żeby mogła przetrwac trzeba by ją było okładac wszelkimi otulinkami i odkrywać z nich zaleznie od temperatury otoczenia.Całkiem tak jak Marysienka musi sie ubierać i rozbierac w zależnosci od aury.A że roślinka nie jest stałocieplna jak Marysienka to doskonale sobie radzi przy wyzszych i nizszych temperaturach bez różniastych ubranek, a przy niekorzystnych dla niej zimowych warunkach przechodzi w stan spoczynku.I jedynie przy jakichś ekstremalnych dla niej warunkach trzeba jej dopomóc, żeby mogła przetrwac.
Słoma jest bardzo dobrym izolatorem ciepła.Jej cienką warstę wykorzystałam kiedyś obkładając dołem nieogrzewany tunel foliowy.Tylko że nie nadaje się do zimowego zabezpieczania wszystkich roślin. I w tym przypadku został popełniony pierwszy podstawowy błąd. Nie okrywa sie słomą roślin zimozielonych. A palma ze swoją rozetą lisci taką jest. Obłożenie jej słomą doprowadziło, że została pozbawiona dostępu światła i to na kilka miesięcy , że przez ten cały czas proces fotosyntezy nie mógł zachodzic. To nie dziwota że jej liście zgniły. Drugi błąd to to, ze pozostawała w takim okryciu bez względu na panującą temperaturę otoczenia. Kazda roślinę sie zabezpiecza dopiero przy kilku stopniowym mrozie, żeby zdążyła się zahartowac, a odkrywa, żeby sie nie zaparzyła w słoncu. A nie to, że bez róznicy czy było +15,+5,-5,-15, a wiec przy temperaturach dla niej nieszkodliwych, ona sie ciągle kisiła w tej słomie. To i się zakisiła.

http://bestpalm.pl/?p=51
A ogrzewaniu innych nigdy nigdzie nie zaprzeczała.
O palmach we wrocławskim ZOO nie słyszała, ale to jest najmniej wazne. A te w Międzyzdrojach przetrzymały zimę, tyle że liście miały nadmarznięte, ale zaczęły wypuszczac nowe i to widac na zdjęciach, tylko że w ramach gwarancji zostały wymienione.
I tak przy okazji chciało by sie spytac. Czyżby naszych nie obejmowała gwarancja?
I panie greg, izolator ciepła jest tym izolatorem. I tak jak zatrzymuje ciepło tak tez nie przepu... rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze 71

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 28 maja 2018 roku

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 28 maja 2018 roku 0 0

Zapomniałeś dowodu rejestracyjnego i OC? Kary już nie będzie

Zapomniałeś dowodu rejestracyjnego i OC? Kary już nie będzie 29 7

Od 4 czerwca będziemy mogli zostawić w domu dowód rejestracyjny i papierowe ubezpieczenie OC. Za brak tych dokumentów nie będzie nam grozić żadna kara, a to dzięki Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.

Przerwany mecz Powiślaka z Victorią. Goście mieli już tylko sześciu graczy

Przerwany mecz Powiślaka z Victorią. Goście mieli już tylko sześciu graczy 1 2

Mecz Powiślaka z Victorią Żmudź został przerwany w 70 minucie. Powód? Goście przyjechali do Końskowoli w 13-osobowym składzie. W pierwszej połowie dostali dwie czerwone kartki, a kiedy z powodu kolejnych kontuzji na murawie zostało ledwie sześciu graczy przyjezdnych sędzia musiał zakończyć zawody przy stanie 5:0

W zimie Icemania, w lecie Rollmania. Rolkarze i wrotkarze będą mogli pojeździć w hali

W zimie Icemania, w lecie Rollmania. Rolkarze i wrotkarze będą mogli pojeździć w hali 58 0

Hala do jazdy na wrotkach i rolkach ma być uruchomiona w czerwcu przy Al. Zygmuntowskich. Otworzy ją Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który już zamawia wrotki i ochraniacze, które będzie można tu wypożyczyć. Rolki trzeba będzie mieć własne

Górnik – Medyk 3:2. Korona oficjalnie założona

Górnik – Medyk 3:2. Korona oficjalnie założona 10 0

Ekstraliga piłkarek nożnych Górnik Łęczna na zakończenie sezonu pokonał 3:2 Medyka Konin. Ten wynik nie miał jednak najmniejszego znaczenia, ponieważ podopieczne Piotra Mazurkiewicz już dawno temu zapewniły sobie mistrzowski tytuł. W niedzielę jednak „górniczki” wreszcie mogły oficjalnie odebrać złote medale i świętować ze swoimi kibicami historyczny wynik

Łada lepsza od odmłodzonego Hetmana

Łada lepsza od odmłodzonego Hetmana 0 1

Osłabiony i odmłodzony Hetman zostawił wszystkie trzy punkty w Biłgoraju. Łada pokonała w derbach faworyzowanych rywali 2:1, chociaż podopieczni Jacka Ziarkowskiego wcale nie musieli przegrać

Polesie – POM 2:1. Pozostałe wyniki lubelskiej klasy okręgowej

Polesie – POM 2:1. Pozostałe wyniki lubelskiej klasy okręgowej 0 2

Lubelska klasa okręgowa Polesie pokonało POM Iskra Piotrowice po golu Marcina Wójcika w doliczonym czasie gry. Dzięki temu zawodnicy Zbigniewa Wójcika są już bardzo blisko zajęcia drugiego miejsca

Gryf – Olimpiakos 3:2. Pozostałe wyniki zamojskiej klasy okręgowej

Gryf – Olimpiakos 3:2. Pozostałe wyniki zamojskiej klasy okręgowej 1 0

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA W pojedynku dwóch beniaminków Gryf Gmina Zamość przegrywał z Olimpiakosem Tarnogród 0:2, ale pokazał charakter. Zespół trenera Romana Blonki w końcowych fragmentach spotkania podkręcił tempo i wyszarpał zwycięstwo wygrywając 3:2

Eko Różanka – Kłos Chełm 3:1. Mikołaj przyszedł już w maju

Eko Różanka – Kłos Chełm 3:1. Mikołaj przyszedł już w maju 1 0

Szalony mecz w Różance. Gospodarze do przerwy przegrywali z Kłosem Chełm 0:1, ale w drugiej połowie odwrócili losy spotkania i ostatecznie wygrali 3:1.

Najbardziej barwna impreza po raz kolejny w Lublinie. Festiwal Kolorów 2018 [zdjęcia]
galeria

Najbardziej barwna impreza po raz kolejny w Lublinie. Festiwal Kolorów 2018 [zdjęcia] 0 1

Nie zdziwcie się jeśli dzisiaj zobaczycie zielono-czerwono-żółte twarze w centrum miasta. W niedzielę odbywa się kolejna edycja Festiwalu Kolorów.

AWF Kraków i Politechnika Gdańska najlepsze podczas AMP w lekkiej atletyce
galeria

AWF Kraków i Politechnika Gdańska najlepsze podczas AMP w lekkiej atletyce 2 0

W weekend na nowym stadionie w Lublinie zostały rozegrane Akademickie Mistrzostwa Polski. Klasyfikację generalną wygrały: AWF Kraków wśród pań i Politechnika Gdańska w rywalizacji mężczyzn. W tej drugiej kategorii trzeci był UMCS

Lubelski Wyścig Kaczek. Kolorowe zawodniczki pomknęły rzeką [zdjęcia]
galeria

Lubelski Wyścig Kaczek. Kolorowe zawodniczki pomknęły rzeką [zdjęcia] 5 0

 W niedzielę na terenach zielonych przy Arenie Lublin zorganizowano wyścig kaczek. To już piąta edycja imprezy.

Olender – Igros 2:2. Spadek niemal pewny

Olender – Igros 2:2. Spadek niemal pewny 0 0

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA Olender Sól podzielił się punktami z Igrosem Krasnobród remisując 2:2. Ten wynik nie zadowala żadnej ze stron i wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie oba zespoły grać będą o szczebel niżej

Spór w szpitalu przy al. Kraśnickiej. Ludowcy chcą żeby stworzyć "siatkę płac"
film

Spór w szpitalu przy al. Kraśnickiej. Ludowcy chcą żeby stworzyć "siatkę płac" 13 15

Co dalej z konfliktem w szpitalu przy al. Kraśnickiej? - Pole do kompromisu jest bardzo duże i jeśli nie w poniedziałek to we wtorek, zarówno dyrekcja jak i pielęgniarki dojdą do porozumienia - ocenia Krzysztof Hetman, wiceprezes PSL i proponuje stworzenie "siatki płac".

"W rytmie natury". Impreza nad Zalewem Zemborzyckim [zdjęcia]
galeria

"W rytmie natury". Impreza nad Zalewem Zemborzyckim [zdjęcia] 1 0

Pokazy maszyn do pielęgnacji zieleni, pokazy strażackie, spotkania z ekspertami, konkursy z nagrodami i strefa gastronomiczna. W sobotę MOSiR „Bystrzyca” w Lublinie oraz Husqvarna wspólnie zapraszali do akcji „W rytmie natury”.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.