czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Koniec egzotyki w Kraśniku, wyrwą palmy

Dodano: 7 czerwca 2012, 16:46

Egzotyczne drzewa, które posadzono 2 lata temu nad zalewem zostaną wyrwane jeszcze w tym miesiącu.

– Kiedy palmy zostały posadzone nad zalewem zrobiło się o tym głośno, więc myślę, że sam pomysł nie był zły – stwierdza Paweł Świderski, radny miejski z Kraśnika. – Gdyby się przyjęły to na pewno byłaby to spora atrakcja, bo takich drzew w Polsce nie ma. Wszystko to jednak było zbyt kosztowne.

Palmy z gatunku Trachycarpus fortunei posadzono nad kraśnickim zalewem w 2010. r. Zastąpiły sztuczne, które stały tutaj wcześniej. Był to pomył poprzedniego burmistrza miasta Piotra Czubińskiego. Egzotyczne drzewa sprowadzono z Pakistanu. Za dziesięć palm Urząd Miasta w Kraśniku zapłacił ok. 15 tys. zł.

Za sprawą mediów o Kraśniku i jego palmach usłyszała cała Polska. – Bardzo kibicuję temu, żeby się przyjęły – przyznał w materiale telewizji TVN z lipca 2010 r. Piotr Czubiński, ówczesny burmistrz miasta.

Niestety drzewka w naszym klimacie nie chciały rosnąć. Już rok temu podejrzewano, że palmy nie przetrwały zimy. Uschły im liście. Urzędnicy zrezygnowali jednak z zasięgnięcia opinii dendrologicznej z powodów finansowych. Postanowili, że palmy pozostaną jeszcze nad zalewem przez rok.

Ich czas właśnie się kończy.

Kraśnicki Urząd Miasta, który wystąpił z wnioskiem do Starostwa Powiatowego o pozwolenie na wycięcie drzew już taką zgodę dostał.

– Palmy zostaną usunięte jeszcze w tym miesiącu –zapowiada Dariusz Kalinowski, menadżer kraśnickiego zalewu. – Myślę, że nie będzie potrzebny do tego jakiś większy sprzęt, bo chyba drzewa nie są mocno zakorzenione. Zostały same pnie. Palmy pewnie trzeba będzie spalić.

– Tęsknić za nimi nie będę – żartuje Tadeusz Członka, przewodniczący Rady Miasta Kraśnik. – Chcę tylko, żeby nad zalewem było ładnie. Na zagospodarowanie tego terenu trzeba mieć pomysł. Jeśli ma ono przyciągnąć nie tylko mieszkańców miasta, ale też turystów to miejsce to musi się czymś wyróżniać. Powinno być oryginalne. Palmy zrobiły w Polsce dużo szumu, ale jak widać po-mysł ten nie okazał się do końca trafiony.

Co zostanie posadzone w miejsce wykopanych egzotycznych drzew? – Trudno powiedzieć – ucina Mirosław Włodarczyk, burmistrz Kraśnika. – Plam nie będzie na pewno, bo kończymy z absurdem. Nie będziemy się już zastanawiać czy odbiją czy też nie. Może zostaną posadzone jakieś iglarki. Żeby nie były to drzewa na rok czy dwa. Na pewno ma być ładnie. Chciałbym, aby na ten temat wypowiedzieli się fachowcy.

– Polskie drzewa, które dają zarówno cień i są zielone byłyby dobre – podpowiada radny Świderski.

– W tym zakresie trzeba zaufać ludziom, którzy mają odpowiednią wiedzę i wykształcenie – dodaje z kolei przewodniczący Rady Miasta Kraśnik.

Czytaj więcej o:
Gość
Marysieńka
antymarysieńka
(71) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 lipca 2012 o 14:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://g2.gangsters.pl/index.php?ref=2712"]http://g2.gangsters....ex.php?ref=2712[/url]
Rozwiń
Marysieńka
Marysieńka (11 lipca 2012 o 22:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='antymarysieńka' timestamp='1342032942' post='648007']
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:

Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,a potem pokona Cię doświadczeniem ...
[/quote]

Antymarysieńko nie kazdy jest tak ograniczony jak ty i nie musi poprzestawać na kazdej wciskanej mu głupocie, która do tego jest sprzeczna z podstawowymi zasadami. Gdyby greg miał tak rację to tu by ją przedstawił pełną konkretów, a nie jakichś ogólników opartych jedynie na hobbistycznej zabawie panów mających nadmiar pieniędzy i przescigających się w przetrzymaniu palm przez zimę.
I nie zawracaj głowy gregowi, on musi dbać, zeby palmy dobrze się sprzedawały. A poza tym ma problem, gdyz dorobił sie zarazy na swoich palmach.
Rozwiń
antymarysieńka
antymarysieńka (11 lipca 2012 o 20:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkowniku greg - czy wreszcie do ciebie dotarło, z kim, a raczej z czym masz do czynienia ? To czystej wody megatroll internetowy. I chociaż byłbyś profesorem habilitowanym dendrologiem, ze specjalizacją: arekowce, to i tak tego chłopskego filozofa nie przegadasz - szkoda czasu - nie ma takiej opcji. Racja tow. Marysieńki, ekspertki od palm na forum jest mojsza, i basta I jeszcze jedno:


[size=6]Nigdy nie polemizuj z idiotą,najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,a potem pokona Cię doświadczeniem ...[/size]
Rozwiń
Marysieńka
Marysieńka (10 lipca 2012 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.
[/quote]

No to juz sie dogrzebałam, ze zasychanie liści jest normalnym zjawiskiem w przypadku palm.
Po pierwsze to zawsze zrzucają najnizsze liście, tworząc w ten sposób pień, a dokładnie kłodzinę, która udaje ten pień, a w rzeczywistości jest zlepkiem zdrewniałych pochew liściowych i resztek korzeni przybyszowych.
A po drugie zimowe warunki pogodowe powodują, że nie niektóre liście po prostu ulegają naturalnemu zniszczeniu. Zjawisko spotykane nawet na górskich plantacjach palm.
A przy Twojej teorii sprzyjajacych warunków, palma miałaby szanse przezyc te 6/7 lat, a później to już tylko zginąć z osłabienia.
I nie wiem dlaczego twierdzisz, że palma z 6-7 nowo wypuszczonymi liści jest rośliną osłabioną? Przeciez to nie jest tak mało, żeby dzięki nim wszystkie jej procesy życiowe mogły sie normalnie odbywac, tym bardziej jesli te jej liście nie są niczym zarażone.
Jak w związku ze swoimi teoriami wytłumaczysz zywotność palm rosnących dziko w surowych himalajskich warunkach?
Rozwiń
Marysieńka
Marysieńka (7 lipca 2012 o 15:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='greg' timestamp='1340818258' post='643145']
Niechże Marysieńka nie sugeruje się wyłącznie szerokością geograficzną. Niemcy mają o wiele większe wpływy oceaniczne co oznacza znacznie łagodniejszą zimę oraz dłuższy i cieplejszy sezon wegatacyjny. Wiem, bo sprawdzałem i dysponuję konkretymi danymi. Średnia temperatura dla miejscowości leżącej w pobliżu Dusseldoru jest wyższa o około 6 stopni niż dla miejscowości leżącej na Górnym Śląsku.
Paryż też jest z grubsza na naszej szerokości geograficznej.
Moja figa w gruncie 9 maja wyglądała tak:
https://lh4.googleus...w-gruncie-2.jpg
a figa w Paryżu 2 maja wygląda tak:
https://lh6.googleus...sacre-coeur.jpg
Czy Marysieńka widzi różnicę w wegetacji?
Liście szorstkowca ulegają zniszczeniu przy około -12 C. U odporniejszych sztuk przy -14 C. Właśnie do do takiej temperatury szorstkowiec może przechłodzić wodę w tkankach. Już trzy noce z temperaturą -15 C są w stanie zdefoliować palmę. To fakt empiryczny stwierdzony przez mnie osobiście. Liście żadnego szorstkowca nie wytrzymją -17 C. Jeśli Marysieńka taką palmą dysponuje to chętnie ją odkupię.
Za to liście szorstkowca bez trudu wytrzymają -7 C. ***Bardzo krótkotrwale*** (około pół godziny) wytrzymają nawet i -16 C. Natomiast nawet tak krótkotrwałe oddziaływanie temperatury -16 C zdefoliuje karłatkę odmiany vulcano. I to wiem z praktyki. Z obserwacji moich palm rosnących w gruncie.
Bajki o palmach w Szczecinie oczywiście znam. Z tego co mi wiadomo podczas mrozów rozpalano przy nich koksowniki.
Jeśli Marysieńka nie odróżnia palmy od palemiki to proponuję nabyć okulary. Zimowanie 30 cm rośliny to zupełnie inna skala problemów niż zimowanie rośliny o wysokości kłodziny 1 m i wysokości całkowitej 2 m. Małą palemkę można przezimować bez dodatkowego ogrzewania. Wystarczy ją bardzo dobrze zabezpieczyć. Wówczas roślinka jest ogrzewana przez zasoby ciepła zgromadzone w gruncie.
Woda w rurze nie zamarza, bo z reguły ciągle przez nią przepływa. Niech Marysieńka spróbuje zabezpieczyć butelkę 1.5 l z wodą.
Zdefoliowany acz żywy szorstkowiec u nas po zimie jest defoliacją osłabiony. Do września wypuści około 6-7 liści. Zaś kolejna taka zima zabija osłabioną już palmę.
W miejscach publicznych walory ozobne są ważne. W ładnym ogrodzie też. Cóż z tego, że roślina przeżyła skoro jako tako wygląda dopiero we wrześniu?
Skąd wiem, ze palma może w temperaturze bliskiej zera stać w ciemości? Z teorii oraz z praktyki Marysieńko. Moje stały i o dziwo nic im nie jest.
Proszę również o podanie źródła (najlepiej naukowego), które mówi, że szorstkowce asymilują CO2 w temperaturze poniżej zera stopni.
Wbrew temu co się Marysieńce wydaje tam gdzie rosną szostkowce jest dość ciepło. Zamiast pisać po próżnicy długaśne posty mogłaby Marysieńka sprawdzić np. temperatury w Tesach w Chinach.
W sprzyjających okolicznościach szorstkowce potrafią utrzymać liście około 6-7 lat. Potem te liście usychają i tworzą "sukienkę", o której wspominała Marysieńka.
Resztę Marysieńkowych urojeń pominę.
Zaiste, mając palmy i je zimując je w gruncie nic o niech nie wiem. Za to prawdziwym ekspertem jest Marysieńka. Rażony wiedzą Marysieńki padłem. Ze śmiechu.
[/quote]

Szerokości posłuzyły mi za przykłady, a sugeruję się charakterystycznymi cechami palmy, w tym przypadku jej mrozoodporonością. Ale nawet, dla tych samych szerokości, sa to nieznaczne odchylenia w temperaturach, w długości trwania okresu wegetacyjnego, szczególnie dla regionów tych krajów ze zbliżonym mikroklimatem do naszego, żeby miały az tak istotny wpływ. A i tak te kraje tak jak my nie są wolne od różnych anomalii aurowych, które w róznym stopniu mogą sie odbić na roslinach.
To nie jest gatunek palmy tropikalnej, tylko wysokogórskiej, mrozoodpornej, przystosowanej do bardziej srogich warunków.
Nazwa palmy mrozoodpornej nie wzięła sie znikąd i niech nawet będzie w stanie przetrzymać takie niższe mrozy, to jednak w dalszym ciągu tę cechę posiada. A to żeby przetrwała wyższe mrozy z powodzeniem mozna jej dopomóc i to niekoniecznie przy pomocy kabli grzejnych, tylko odpowiednie zabezpieczenie z izolacji może byc wystarczające. Tylko że przy tym trzeba zachodu, gdyż wiąże się to z przykrywaniem i odkrywaniem palmy. I nikt tu nie proponuje ubierania ją w plastikową butelkę, bo to żadna izolacja dla kazdej jednej rośliny potrzebującej okrycia na zimę. Ale wodę w takiej plastikowej butelce mozna jeszcze dodatkowo zabezpieczyc odpowiednimi warstwami i wtedy nie zamarznie. A woda w rurze nie cieknie na okrągło, tym bardziej kiedy w nocy się śpi, i jest nie używana prze 7/8 godzin, a na dworze największy mróz. Raz tylko zamarzła, ale jak sie okazało z kolanka kawałkiem obsunęła się otulina i to wystarczyło.
Ale wracając do roślin, to wiele z nich potrzebuje zimowego okrycia, gdyz w naszym klimacie niektórych spadków temperatury nie byłaby w stanie przetrzymać. I tak np. rododendrony, róże, powojniki przemarzają już przy -10. Mój powojnik przy kilkunastu latach nieokrywania dopiero w tym roku przemarzł. Rododendrony w każdy mróz zimowały sobie bez niczego, i dopiero tegoroczna zima dała im się we znaki. Ale te z zabezpieczonymi samymi korzeniami przetrwały w bardzo dobrym stanie i kwitły w całej swej okazałości. Także jesli jedne rosliny potrafią przetrwać bez okrycia, to nie powinien to być żaden problem dla dobrze zabezpieczonej palmy mrozoodpornej, wytrzymującej porównywalne temperatury i to tak, żeby defoliacja jej nie dosięgła. A nawet jeśli dosięgnie , to nauczeni juz błędem pierwszego roku można podjąć odpowiednie kroki,żeby podczas tej nadchodzącej zimy nie zaznała dalszych uszczerbków. A nie to, żeby ją jeszcze bardziej doprawić.
Walory ozdobne sa wazne, ale nie kazde piękno mozna osiągnąć od razu, jak za dotknięciem czarodziejskiej rózdzki. A mozna je wypracować metodą prób i błędów, w tym że na pewno nie sposobami, które są całkowitym zaprzeczeniem warunków koniecznych dla cyklu wegetatywnego roślin zimozielonych. Że traktuje sie je, jak takie, które zrzucając liście przechodzą w stan całkowitego spoczynku zimowego. Niestety, ale tym jest szczelne opatulenie rosliny, pozbawiające ją dostępu światła na cały sezon zimowy, w którym oprócz mrozów duzych i małych mamy także dodatnie temperatury.
I w takim przypadku , kiedy juz jestesmy zaopatrzeni w taką roślinkę , najważniejsze się staje, żeby przy początkowym braku umiejętności przetrzymania jej przez zimę, przeżyła ją, a w dalszym etapie pozostaje już nam zatroszczyc sie , zeby te walory były tylko coraz lepsze. I nieraz warto poświęcic rok, dwa , żeby następne lata mogły zacząć spełniać nasze oczekiwania. A to że ona we wrześniu po pierwszej zimie nie przynosi jeszcze oczekiwanych rezultatów, to nie jest żaden powód, żeby ja wyrzucic, zaniechać dbania o nią,czy doprowadzić do jej całkowitego zamarcia. W takich sytuacjach robi się wszystko, żeby we wrzesniu następnego roku, osiągnąc lepszy efekt estetyczny .
To że Twoja figa wygląda gorzej w maju niż taka francuska nie jest dla ciebie zadnym powodem, żeby zaprzestawać jej uprawy. To co Ci ten gorszy efekt wrześniowy przeszkadza w przypadku palmy, że się az do tego stopnia na zapas martwisz jej osłabieniem z powodu defoliacji? Przeciez każda roslina osłabiona jednego roku ma mniejsze szanse przetrwania do następnego.A na to też duzy wpływ ma porażenie rosliny chorobami i szkodnikami. Tak jak kazda roślina porządnie zaatakowana potrafi utracić liście, ale po opryskaniu potrafi sie odbić. A wątpię czy nasze palmy w ogóle były pryskane.
I ja widzę różnice między małą palemką a większą palmą. Dwu metrowa palma nie jest jeszcze takich pokażnych rozmiarów, żeby nie dac sobie rady z ociepleniem jej. I było widac, że te nasze dobrze były opatulone na mrozy, na duze, ale nie na okresy, kiedy tych mrozów nie było. Ale tez wiem, że mała palma jest bardziej wrażliwa, a tym samym bardziej podatna na przemarznięcie. W mrozy nagrzany grunt bardzo szybko traci te zasoby ciepła. Ale nawet jesli palma ma zabezpieczone korzenie warstwą ściółki, to i ten grunt nie ma się jak nagrzac, żeby te zasoby później oddac. Inna sprawa, że z tego co widziałam na zdjęciach to palemka była marnie zabezpieczona. Największy mróz idzie od dołu a nie od góry, i jeśli ten dół i boki nie sa odpowiednio zabezpieczone, to ten mróż wejdzie pod warstwę otuliny i nie pomoże narzucanie z góry czterokrotnie złożonych kap. A wiem cos o tym, bo prawie przez 20 lat hodowałam chryzantemy w nieogrzewanych tunelach, gdzie pod folią musiałam kwiat chronic i to bardzo wrażliwej wielkokwiatowej chryzantemy.
I być może liście szorstkowca nie sa w stanie wytrzymać temperatury -17. Ale tu nikt nikomu nie kazał i nie każe w takiej temperaturze go trzymać bez warstwy zabezpieczenia.Tylko można mu zrobic warstę izolacji, żeby miał cieplej , a wiec temperaturę w jakiej jego liście byłyby w stanie przetrwac taki spadek temperatury .
I tak z ciekawości zapytam . Jakim sposobem doszedłeś do empirycznego stwierdzenia, ze już trzy noce z temperaturą -15 sa w stanie zdefoliowac liście szorstkowca? Trzymałeś go przez trzy noce w idealnie takiej temperaturze non stop i dopiero trzeciej Ci padł? Skąd wiesz że to inne czynniki nie zaważyły, jak np. zamarznięty grunt, albo inne popełnione przez Ciebie błędy, w dalszym etapie jego zimowania?
A z tymi -16 to jak było? Trzymałes na takim mrozie pół godziny, i stad wiesz , ze jest w stanie przetrzymac? A odważyłes się dłuzej, że wiesz , że godziny, dwóch juz by nie przetrwał?
Co sie tyczy palm trzymanych przez Ciebie w ciemnościach w temperaturze bliskiej zeru, to nie chce mi się w to wierzyc. Żeby przez okras 3-4 miesięcy przebywały w całkowitym zaciemnieniu, bez dostępu światła, nawet w dość wysokich plusowych temperaturach , bo i takie zdażają sie przez taki okres czasu, do tego bez wietrzenia i żeby przy tym wszystkim nie doznała żadnych uszkodzeń. Tym bardziej, że w swoim biosystemie bez względu na występujące mrozy i niech to będą takie rzędu -7, -10, poddana jest pełnemu oświetleniu. Czyli widocznie wymaga pełni tego oświetlenia nie tylko przy zerze stopni, ale i przy minusowej temperaturze. A tym samym, takie same warunki powinna dostać u nas, po przeniesieniu jej do naszego biosystemu. A jedynie przy większych mrozach, które mogą byc dla niej zagrożeniem mozna by zrobić pewne odstępstwa. Ale to tez nie na taki okres czasu.
Dysponujesz jakąś naukową teorią o takiej mozliwosci przetrzymania rosliny zimozielonej, w tym palmy? Czy tylko tak sobie wymysliłeś i piszesz dla zasady?
Ja już widziałam co zrobiło się z rododendrona zaciemnionego na całą zimę, ubiegłoroczną, kiedy moim brak okrycia i zabezpieczenia korzeni nie zaszkodziło.
Widziałam, co tegoroczne szczelne okrycie na tydzień, a później tygodniowe luźne osłanianie papierem przed promieniami słonecznymi zrobiło z iglastego bonsai wsadzonego do gruntu i w nim zimującego. Ten, prawie cały brązowy egzemplarz każdy może zobaczyc w ogródku od ulicy Urzędowskiej.
Źródłem naukowym, które by mówiło, że szorstkowiec asymiluje CO2 w temperaturze poniżej zera stopni nie dysponuję. Z resztą tak jak Ty nie dysponujesz, że zaprzestaje tej asymilacji w temperaturze bliskiej zeru. Bardzo znikome sa te informacje o palmach i we wszystkich źródłach spotykamy sie z powielanymi ogólnikami.
Swoją teorię wysunęłam na podstawie ogólnych informacji dotyczących zimowania roslin zimozielonych i wysokogórskich w połączeniu z zimozieloną palmą wystepującą w Himalajach. I dla mnie jest to bardzo logiczne, że jeżeli ta palma, tak jak inne z gatunku mrozoodpornych zaprzestawałaby asymilacji przy zerze stopni, podczas , gdy tam temperatury nawet w okresie lata nie wzrastają powyżej tego zera, to nie miałaby w ogóle racji bytu w tamtym biosystemie. W tym przypadku mamy taki sam gatunek palmy mrozoodpornej, a wiec ich wymagania na wszystkich etapach ich wegetacji muszą byc do siebie bardzo zbliżone.
I to, że masz palmy, hodujesz je, zimujesz w gruncie, wcale nie znaczy , że posiadłeś juz o nich wszelką wiedzę, tym bardziej ze tej wiedzy nawet na forum które jak podejrzewam administrujesz za bardzo nie widać. Wasza wiedza opiera sie jedynie na przesadnej wierze przezimowania palmy przy pomocy kabli grzewczych, którymi i tak nie osiągacie w pełni zadawalających Was efektów.
Ja co do swojej teorii mogę sie mylić, ale nie w przypadku, gdy Twoimi argumentami na jej obalenie jest samo Twoje czucie sie wielkim nieomylnym ekspertem z racji hodowli palm i to z różnymi skutkami, i że przez to wiesz lepiej. A przy swoim podejściu nigdy nie poznasz o nich całej prawdy. Wszystkie nurtujące Cie niejasnosci dalej pozostaną tymi niewiadomymi, albo tez będziesz je mylnie interpretował, tak jak chociazby w przypadku zimowego zaciemniania palm, czy tez zaprzestania przez nie fotosyntezy przy temperaturze bliskiej zeru stopni.
Co do tej sukienki palmy, zaważywszy na ilość włosia z uschłych liści jakimi pokryta jest kłodzina, tez jakoś nie pasuje mi Twoja teoria.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (71)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!