piątek, 17 listopada 2017 r.

Kraśnik

Miesiąc temu usłyszał diagnozę. Potrzebna pomoc dla 11-letniego Michała Szota

Dodano: 12 września 2017, 20:35

Obecnie Michał jest leczony w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie
Obecnie Michał jest leczony w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie (fot. archiwum rodzinne)

Niespełna miesiąc temu lekarze zdiagnozowali u 11-letniego Michała Szota z Kraśnika guza pnia mózgu o cechach glejaka. To najcięższa postać nowotworu mózgu. Na leczenie chłopca za granicą potrzeba ok. 600 tys. zł

– Michał to pogodny i rozsądny chłopiec, szybki w działaniu i sprytny, ale też bardzo uczuciowy – mówi Grzegorz Szot z Kraśnika. – Interesują go m.in. wichury, burze i huragany. Chciałby zostać łowcą burz.
W sierpniu, zaledwie dwa tygodnie po 11. urodzinach Michała rodzice usłyszeli diagnozę, która wywróciła ich życie do góry nogami. Badanie rezonansem magnetycznym wykazało, że chłopiec ma guza pnia mózgu. Zmiana zajmuje całą lewą stronę i część prawej. Guz ma cechy glejaka.

– Operacja nie wchodzi w rachubę – mówi ojciec chłopca – Ponieważ guz znajduje się w obszarze pnia mózgu, który to odpowiada za czynności życiowe - oddychanie czy pracę serca - ingerencja chirurgiczna niesie za sobą bardzo wysokie ryzyko. Od prof. Stanisława Kwiatkowskiego, neurochirurga z Krakowa, u którego byliśmy na konsultacjach, usłyszeliśmy, że możliwe byłoby usunięcie jedynie 20 proc., a zabieg chirurgiczny byłby niezwykle ryzykowny.

– Niepokojące objawy pojawiły się ok. 3 tygodnie wcześniej – opisuje pan Grzegorz. – Najpierw była to nadwrażliwość węchowa. Kiedy malowaliśmy pokój dzieci emulsją, która z zasady nie śmierdzi, Michał nie mógł znieść tego zapachu. Zaczęły niepokoić nas również jego kilkugodzinne drzemki w ciągu dnia, które najpierw łączyliśmy z upałami i przemęczeniem. Tydzień później chwilę po przebudzeniu pojawiły się wymioty.

Rodzice zabrali syna do lekarza, wykonali morfologię. – Badanie nic niepokojącego nie wykazało – mówi ojciec chłopca. – Pediatrę, który badał naszego syna, zaniepokoiły jednak opisane przez nas objawy. Skierował nas do szpitala na tomograf głowy.

Obecnie Michał jest leczony w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie.

– Jest już po pierwszym bloku chemii. Kolejny ma rozpocząć się 20 września. Po trzytygodniowej przerwie ma zostać poddany naświetlaniu – mówi tata 11-latka. – Chcemy jednak aby nasz syn był leczony w klinice w Monachium gdzie stosuje się naświetlanie protonowe. Jest to terapia celowania, skuteczniejsza i dająca mniej skutków ubocznych. Byłem już w Niemczech na konsultacjach. Lekarze z Monachium zgodzili się podjąć terapii protonowej u Michała. Jej koszt to ok. 120 tys. zł. Część tej kwoty posiadamy zaś refundacja przez NFZ jest niepewna.

Pieniędzy potrzeba jeszcze więcej. – Rozpatrujemy też wyjazd na dalsze leczenie do Meksyku, gdzie stosuje się immunoterapię – mówi Grzegorz Szot. – Jesteśmy w kontakcie z rodziną, która właśnie wyjechała na takie leczenie ze swoją chorą córką.

Obie terapie to koszt ok. 600 tys. zł, dla pięcioosobowej rodziny z Kraśnika to suma nieosiągalna. Stąd też apel przyjaciół rodziny i znajomych o wsparcie w zebraniu tych pieniędzy.

Jak pomóc?

Osoby, które chcą pomóc rodzinie chorego 11-latka powinny kontaktować się z tatą Michała – Grzegorzem Szotem (tel. 697 450 650).

Czytaj więcej o: Kraśnik Michał Szot
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 września 2017 o 15:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie rozumiem czemu ucięło mi wielkie litery w komentarzu :( Przepraszam za powstałe błędy /porzeczkowy
Rozwiń
Gość
Gość (13 września 2017 o 15:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
leczenie nowotworów w meksyku, he? rodzina boi się napisać, że chodzi o chipsa hospital i napisać, że to szpital leczacy medycyną alternatywną? sprawdzali na co zbierali, jak do tych metod odnosi się nauka? z kliniką maxa gersona współpracował niemiecki onkolog josef issel, skazany niegdyś za oszustwo ispowodowanie śmierci - mimo obiecanek-cacanek dziwnym trafem pacjenci umierali, polecam sprawdzić jego biogram ***s://en.wikipedia.org/wiki/josef_issels do tego oraz historię kliniki gersona a.k.a. chipsa hospital ***chipsahospital.org/about-chipsa/ to wszystko jest pseudomedycyna - sprawdzajcie na co zbieracie pieniĄdze, nie rÓbcie nadziei z takich "terapii"!!! /porzeczkowy
Rozwiń
Gość
Gość (13 września 2017 o 08:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo współczuję i życzę dużo siły i wiary w poprawę. Natomiast protonoterapią zajmuję się Instytut Fizyki Jądrowej z Bronowicach. Może warto tam się skonsultować.
Rozwiń
Kolo
Kolo (13 września 2017 o 08:59) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszystkie te głosy że takie przypadki powinny być leczone przez NFZ są bardzo egoistyczne. Oczywiście w NFZ duża część pieniędzy jest marnowana ale i tak zawsze będzie ograniczona ilość. Przeznaczenie srodków na beznadziejne przypadki gdzie wiadomo że to tylko walka z czasem to uśmiercanie innych którym mozna by faktycznie pomóc. To egoizm w czystej postaci. Inna sprawa to ogromnie zawyzone koszty leków i leczenia, firmy farmaceutyczne żerują jak hieny na takich przypadkach. Tu należało by w pierwszej kolejności szukać oszczędności
Rozwiń
Ppp
Ppp (13 września 2017 o 08:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pod artykulem jest telefon do ojca Michala. 
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!