sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Moniaki: Policja zatrzymała podejrzewanych o skatowanie człowieka

Dodano: 4 sierpnia 2010, 19:02

Napastnicy gonili swoją ofiarę samochodem. Uciekającego 56-latka dopadli na prywatnej posesji, gdzie chciał się schronić. Mężczyzna nie żyje.

Informację o zdarzeniu dostaliśmy dzisiaj od naszego Czytelnika.

Do dramatycznych wydarzeń doszło we wtorek w Moniakach pod Kraśnikiem. 56-letni Waldemar P. z gminy Zawichost w woj. świętokrzyskim pracował tu dorywczo przy zbiorze malin.

Napastnicy ścigali go samochodem. Według relacji świadków, zajechali mu drogę. – To wszystko trwało może 1,5 minuty. Widzieliśmy przez okno, jak od strony szkoły biegnie mężczyzna. Skręcił na teren sąsiadki. Za nim grupa mężczyzn. Co było dalej, nie wiem, bo zniknęli za domem. Ale chwilę później wsiedli do samochodu i odjechali – relacjonuje Adam Kokosz, który mieszka naprzeciwko posesji, na której leżało ciało.

Policja zatrzymała już pięciu mieszkańców gminy Urzędów w wieku od 24 do 59 lat. Byli pijani. – Mieli powyżej promila alkoholu. A jeden blisko trzy – wylicza Janusz Majewski z kraśnickiej policji. – Wczoraj byli przesłuchiwani. Policja na razie nie informuje, dlaczego doszło do dramatycznych wydarzeń.

Śmierć w Moniakach. Jakie zarzuty usłyszą zatrzymani?

Zatrzymani w czwartek trafią przed oblicze prokuratora. – Usłyszą zarzuty – zapowiada Małgorzata Samoń, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kraśniku.

– Prawdopodobnie pobicia lub pobicia ze skutkiem śmiertelnym – dodaje Janusz Majewski. Dziś również będą znane wyniki sekcji zwłok mężczyzny, która wskaże przyczynę śmierci 56-latka.

Mieszkańcy posesji, gdzie doszło do tragedii, są w szoku. – Akurat sprzątałam pokój. Była cisza i spokój. W pewnym momencie moja córka zauważyła jakichś ludzi na naszym podwórku. Krzyczeli. Pomyślałam, że są pijani i poszłam zamknąć drzwi wejściowe do domu – mówi Halina Adamczyk, właścicielka gospodarstwa.

– Przez okno zobaczyłam, że niedaleko domu ktoś leży. Nie ruszał się. Pomyślałam, że musiało się mu coś stać. Później zawołałam teściową. Razem z nią wyszłam na zewnątrz. Mężczyzna dalej się nie ruszał.

Pani Halina poprosiła o pomoc sąsiadów. To oni wezwali karetkę. Kiedy na miejsce przyjechało pogotowie, okazało się, że mężczyzna nie żyje. – Nie znałam tego człowieka. Nigdy go tu nie widziałam. Traf chciał, że wbiegł akurat do nas. Kto go gonił? Nie wiem.

Gospodarze chcą ogrodzić całe gospodarstwo. Zaczęli bać się obcych. – Pierwszy raz coś takiego się stało. Teraz został strach – mówi Stanisław Adamczyk, teść pani Haliny.
Czytaj więcej o:
ktoś
Kozakinadwa
mieszkaniec
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ktoś
ktoś (17 sierpnia 2010 o 14:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
też o tym slyszałam, a teraz z niego wielkiego swiętego robia, zastanowcie sie ludzie.
Rozwiń
Kozakinadwa
Kozakinadwa (15 sierpnia 2010 o 21:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='mieszkaniec' date='09 sierpień 2010 - 08:41 ' timestamp='1281336080' post='326795']
skoro pojechał zarabiac pieniadze to po co sie szlajał codziennie pod sklepem walił wino i szukał zaczepki
[/quote]

zgadzam się, przyjechał zarobić i przepić ? chyba tak.
Rozwiń
mieszkaniec
mieszkaniec (9 sierpnia 2010 o 08:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
skoro pojechał zarabiac pieniadze to po co sie szlajał codziennie pod sklepem walił wino i szukał zaczepki
Rozwiń
nastolatek
nastolatek (7 sierpnia 2010 o 19:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pojechal chlop na rodzine zarobic i go zabili... Polska szara rzeczywistosc...
Rozwiń
rodzina zmarlego
rodzina zmarlego (7 sierpnia 2010 o 18:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zostawil czworo dzieci i syna co ma 13 lat te huje musza isc do piachu
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!