niedziela, 24 września 2017 r.

Kraśnik

Nagła śmierć młodej matki. "Chcę wiedzieć, dlaczego Halina umarła? Miała tylko 25 lat"

Dodano: 21 sierpnia 2017, 08:27

Nie chcę nikogo osądzać, bo nie wiem, co się dokładnie stało. Chcę tylko wiedzieć, dlaczego moja Halina umarła? Miała tylko 25 lat – Tomasz Lewandowski z Huty Józefów nie może pogodzić się z nagłą śmiercią żony w kraśnickim szpitalu. Kobieta osierociła dwójkę dzieci, w tym dwumiesięczne.

– 25 marca tego roku wzięliśmy ślub – wspomina ze łzami w oczach pan Tomasz. – Nawet nie zdążyliśmy się pożegnać…

Halinie i Tomaszowi Lewandowskim dwa miesiące temu urodził się synek. – W domu jest jeszcze drugie, 2,5-letnie dziecko żony z pierwszego małżeństwa – mówi Lewandowski. – Halina na nic nie chorowała. Ciąża przebiegała prawidłowo. Nasz syn urodził się przez cesarskie cięcie 22 czerwca. Jest zdrowy. Żona została wypisana ze szpitala w Kraśniku Fabrycznym po 4 dniach od porodu. Po powrocie do domu była na kontroli u ginekologa w Ośrodku Zdrowia w Polichnie i wszystko było dobrze.

10 sierpnia pani Halina poczuła się źle. – Zadzwoniła do mnie, że boli ją brzuch. Wieczorem pojechaliśmy na SOR w Kraśniku. Zabraliśmy ze sobą dziecko, bo żona karmiła piersią – opowiada małżonek. – Stamtąd odesłali nas do szpitala w Kraśniku Fabrycznym. Pojechaliśmy własnym samochodem. Tam lekarz stwierdził jednak, że on nic nie poradzi i z Kraśnika Fabrycznego wróciliśmy na SOR do Kraśnika „starego”. Tam żona dostała dwie kroplówki. Około godz. 1 w nocy powiedziano nam, że albo żona zostaje w szpitalu, albo wraca do domu, aby nakarmić dziecko i następnego dnia, na godz. 8.30, wraca na badanie USG.

Małżeństwo wybrało drugą opcję. – Przywiozłem żonę rano do szpitala – kontynuuje pan Tomasz. – Lekarze zrobili jej USG. Okazało się, że w moczowodzie jest siedmiomilimetrowy kamień. Usłyszeliśmy, że trzeba podać żonie silniejsze leki, po których nie będzie mogła karmić syna.

WIDEO

Pan Tomasz wrócił do domu. Małżonkowie kontaktowali się ze sobą telefonicznie. – Żona mówiła, że czuje się dobrze – mówi mąż pani Haliny.

Tak było do czasu. – O godz. 14.14 dostałem ostatniego SMS-a od żony: „Ale się czujesz”. Zapewne nie była w stanie napisać prawidłowo. Próbowałem się z nią skontaktować, dzwoniłem, pisałem SMS-y, ale bez odzewu – mówi pan Tomasz.

Wtedy zadzwonił telefon ze szpitala. – Usłyszałem, że mam przyjechać jak najszybciej – mówi pan Tomasz. – Kiedy dotarłem na miejsce, usłyszałem, że żona nie żyje. Że w południe dostała jakiejś zapaści, że dwie godziny ją reanimowali. Tylko dlaczego nikt wcześniej mnie o tym nie poinformował?

To było w piątek, 11 sierpnia. – Kobieta zmarła na oddziale ratunkowym – potwierdza Marek Kos, dyrektor SPZOZ w Kraśniku, który przyznaje, że jest bardzo poruszony tą tragedią.

Dyrektor nie chce jednak informować, jakie było rozpoznanie u 25-latki, na co chorowała. Uważa, że lekarze zajmowali się pacjentką bardzo dobrze. – Nie widzę żadnego błędu w postępowaniu lekarzy i spokojnie czekam na informacje z prokuratury – podkreśla dyr. Kos. 

– Prowadziliśmy wstępne czynności – mówi Małgorzata Dziedzic, p.o. prokurator rejonowy w Kraśniku. – Sprawę przejęła Prokuratura Regionalna w Lublinie, która zajmuje się sprawami związanymi z błędami w sztuce lekarskiej. Oni już uczestniczyli w sekcji zwłok kobiety.

Sekcja zwłok została przeprowadzona w minioną środę. Wyniki będą za dwa tygodnie. Wtedy też można spodziewać się oficjalnego stanowiska prokuratury.

– W akcie zgonu jako przyczynę śmierci żony podano ostrą niewydolność krążeniowo-oddechową – dodaje pan Tomasz. – Nie chcę nikogo osądzać, bo nie wiem, co się dokładnie stało. Chcę tylko wiedzieć, dlaczego moja żona umarła – podkreśla.

W miniony piątek odbył się pogrzeb 25-latki.

Jaś
gość
Gość
(54) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Jaś
Jaś (7 września 2017 o 10:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Współczuję. Konowały nie lekarze, choć są wyjątki.
Rozwiń
gość
gość (31 sierpnia 2017 o 14:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Anonim napisał:
Zmarla na SOR nie zostala przyjeta na oddzial
 No tak, na SOR-ze albo odesłanie do domu z kwitkiem, albo leżenie bez zbytniego zainteresowania kogokolwiek. Organizacja pracy tam to porażka, za mało personelu, a dyżurująca tam często taka mała lekarka w podkutych obcasach to chyba wcześniej pracowała w zakładzie karnym, bo takie "delikatne" ma podejście do pacjentów i nie fachowe. Ogólnie to na SOR-ze nikomu się nie spieszy, lekarze wołani z oddziałów też każą na siebie czekać bardzo długo, pacjent wymagający ratunku nie jest pod stałą opieką lekarską a nawet pielęgniarską, często zostawiony sam sobie. W Kraśniku nie zdarza się chyba przewiezienie pacjenta w poważnym stanie do kliniki, gdzie są lekarze specjaliści non-stop i lepsza aparatura do ratowania życia człowieka. Szkoda kasy na paliwo?
Rozwiń
Gość
Gość (28 sierpnia 2017 o 21:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A Pan Kos z Panem Majem w d... mają ludzi oraz ich tragedię i się lansuja na dożynkach śmiejąc się z przyklaskujacymi im przydupasami z PSL. Pierwszy to były z-ca wójta z Gościeradowa który teraz ma jeszcze cieplejsza posadke. Cały powiat to kolesiorstwo PSL więc o jakich my tu standardach mówimy?? Wystarczy dobrze się podlizac i kretyni bez pojęcia maja posady. Wstyd!!! 
Rozwiń
Anonim
Anonim (27 sierpnia 2017 o 01:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zmarla na SOR nie zostala przyjeta na oddzial
Rozwiń
gość
gość (26 sierpnia 2017 o 15:49) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
Na jakim oddziale zmarła ta młoda kobieta? Żadnej taryfy ulgowej, od razu zwolnić winnych lekarzy i ordynatora.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (54)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!