piątek, 20 października 2017 r.

Kraśnik

Nowy burmistrz Kraśnika, nowa limuzyna za 100 tys. złotych?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 listopada 2011, 19:25

W 2005 roku wybuchła afera z powodu drogiego auta, które kupił dla urzędu ówczesny burmistrz Piotr C
W 2005 roku wybuchła afera z powodu drogiego auta, które kupił dla urzędu ówczesny burmistrz Piotr C

Aż 100 tys. zł chce przeznaczyć kraśnicki magistrat na nowe służbowe auto. Ma zastąpić 7-letnią toyotę avensis. Nie wszystkim to się podoba.

– Auto musimy zmienić nie dlatego, że potrzebujemy nowej zabawki, ale sprawnego i bezpiecznego pojazdu, który jest narzędziem pracy – przekonuje Zbigniew Dżugaj, zastępca burmistrza Kraśnika.

Od 2005 r. własnością miasta jest toyota avensis.

7-letni dziś samochód kupił poprzedni burmistrz miasta za 92 tys. zł. Zdaniem urzędników, auto jest już wyeksploatowane. – Trzykrotnie brało udział w kolizjach drogowych jeszcze za kadencji poprzednich władz miasta – tłumaczy Dżugaj. – Jest pojazdem kosztownym w utrzymaniu m.in. ze względu na konieczność częstej wymiany oleju.

Na nowy samochód przeznaczono 100 tys. zł.Mimo że w kraśnickim magistracie wciąż mówi się o oszczędnościach i zaciskaniu pasa.

Decyzji władz przytakują radni PiS, czyli partii obecnego burmistrza Mirosława Włodarczyka. – Samochód, którym jeździ nie tylko burmistrz, powinien być sprawny – przekonuje Jerzy Misiak, szef klubu PiS. – Nie możemy schodzić przecież do poziomu, że będziemy jeździć furmankami.

– To zła decyzja – stwierdza Krzysztof Latosiewicz, radny ze Stowarzyszenia "Lubię Kraśnik”. – Z jednej strony, podnosi się podatki od nieruchomości i środków transportu, z drugiej, planuje zakup nowego samochodu. Jedno przeczy drugiemu. Latosiewiczowi przytakuje jego koleżanka z rady.

– Miasto nie jest aż tak bogate. Ten zakup jest bezzasadny – dodaje Dorota Posyniak ("Lubię Kraśnik”), wiceprzewodnicząca Rady Miasta Kraśnik

– Chyba że pan burmistrz przekona nas, że jakieś pieniądze udało się zaoszczędzić i miasto stać na taki wydatek – dorzuca Paweł Świderski, radny z Platformy.

Miejscy urzędnicy jednak przekonują: zakup nowego auta będzie możliwy dzięki oszczędnościom. Wydatki poprzedniego burmistrza były wyższe. – W trzech kwartałach ub. roku na zakupy w urzędzie, w tym w biurze burmistrza, wydano 390 tys. zł. W tym samym okresie tego roku było to 206 tys. zł – wylicza Dżugaj. – Sporo zaoszczędziliśmy na usługach świadczonych dla urzędu i biura burmistrza.

Czym jeżdżą inni

W magistracie w Lublinie jest pięć aut, w tym cztery skody superb kupione na przełomie 2006 i 2007 r. Ta, którą jeździ prezydent, jest z 2007 roku. Również skodą superb jeździ marszałek województwa. Auto jest z 2008 r. Samochodów tej samej marki jest jeszcze pięć do użytku kancelarii marszałka.

Urzędnicy ze Świdnika jeżdżą z kolei renaultem laguną. – Samochód kosztował ok. 88 tys. zł. Jest przez nas użytkowany od ok. trzech lat – podaje Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika. Jedno auto służy wszystkim urzędnikom.

11-letni samochód ma natomiast Urząd Miasta w Lubartowie. W grudniu 2000 r. miasto kupiło za 59,5 tys. zł opla vectrę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Marysieńka
Gość
Marysieńka
(78) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Marysieńka
Marysieńka (21 listopada 2011 o 08:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Duze oszczednościi mogło by miasto poczynić rezygnując z płacenia dotacji na Szkołę Muzyczną. Szkoła ta liczy niewielu uczniów. To jest garsteczka w porównaniu z ilością młodszej i starszej młodziezy krasnickiej. Do tego jesli wierzyc radnemu Iwanowi z setki uczniów tej szkoły młodzież miejscowa stanowi zaledwie mały ułameczek. W takim przypadku dotacja do tej szkoły z naszych pieniędzy jest śmianiem sie nam w twarz. Tym bardziej, że dzieci podatkników-mieszkanców miasta chcący uczyć sie gry na wybranym przez siebie instrumencie sa zmuszeni do korzystania z ogniska muzycznego przy prywatnej szkołe muzycznej, ponosząc za to opłaty.
To chyba jest coś nie w porządku z naszymi władzami, jeśli mamy płacić na szkołę w formie dotacji, w której mogą pobierac naukę tylko nieliczne jednostki i jednocześnie ponosić koszty kształcenia muzycznego swoich własnych dzieci, gdyz dotowana przez nasz szkoła nie zapewnia nam tego.
Wydaje mi sie, że tak jak jedna szoła może znależć sposób na dorobienie, tak moze zrobic i druga. I tak samo rodzice dzieci chodzących do dotowanej przez miasto szkoły muzycznej moga ponosić część ksztów kształcenia swoich dzieci, tak jak robią to inni rodzice, którzy sa zmuszeni do płacenia za rozwijanie pasji i uzdolnien swoich dzieci. I tym sposobem płacą podwójnie, raz w dotacji na cudze dzieci, a później z własnych środków na swoje, gdy tym czasem rodzice dzeci, które najwięcej osiągają korzysci ponoszą minimalne te koszty albo żadnych, jezeli sa spoza miasta.
Rozwiń
Gość
Gość (20 listopada 2011 o 18:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A kandydaci na ciepłe stołki nadal wiszą w Kraśniku na słupach. Ciekawe, ile pieniędzy z tego tytułu wpłynie do kasy miasta? Jest okazja, by ją zasilić. Prawo daje szanse na spore pieniądze od spóźnialskich.
Rozwiń
Marysieńka
Marysieńka (20 listopada 2011 o 17:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1321445709' post='558967']
Na forum LKR ktoś nieźle pokombinował i zaproponował uzupełnienie kasy miasta o parę złotych:"1/ Minął czas, w którym komitety wyborcze powinny pozdejmować ze słupów swoich kandydatów. A ci uparcie wiszą nadal. Za to powinni zapłacić konkretne pieniądze, bo teraz już wiszą nielegalnie. Straż Miejska powinna pojeździć po mieście, odnotować co trzeba i egzekwować.
Wiem, że za czasów byłego burmistrza kandydaci wisieli bezkarnie znacznie dłużej niż prawo zezwala. ale: byłego już nie ma, w kasie bieda, a wiszący straszą i odbierają apetyt swym wyglądem.
2/ Kraśnik jest niedużym miastem, ma CKiP, burmistrza, 2 v-ce i więcej niż 1 sekretarkę. Oprócz tego jeszcze prawników na etacie. Po co więc rzecznik? To chyba objaw megalomanii? Moim zdaniem pieniądze na pensję dla tego fachowca wystarczą na wiele litrów oleju w samochodzie, więc niech każdy urzędnik wywiązuje się ze swoich obowiązków, to rzecznik nikomu nie będzie potrzebny. Etat do likwidacji - spore pieniądze do zaoszczędzenia.
3/ KOEN był wymysłem byłego zapewne po to, by wiadomo było, ile z budżetu szkół można uszczknąć na szusowanie po lodowcach oraz w celu stworzenia ciepłych i niekłopotliwych posad dyrektorskich dla kolegów. Taniej by było, gdyby księgowe wróciły do szkół, a tzw. dyrektorzy... to ich problem. W kasie miasta znowu konkretne kwoty się pojawią.
4/ Obniżyć diety radnym. Sposób jest prosty: ponieważ "bardzo się troszczą" o budżet miasta, niechaj przystaną na taką propozycję: dniówka za udział w pracach rady niech będzie w tej samej wysokości, co dniówka w zakładzie pracy po opodatkowaniu. Wyjdą na 0, a więc nic nie stracą, będą mieli okazję udowodnić, że nie siedzą w radzie dla forsy, a na serio zależy im na mieście i jego mieszkańcach.
5/ Ktoś bardzo ładnie napisał o konieczności egzekwowania umów. Od dawna to mówię, ale nikt mnie nie słuchał. Uważam zatem, że jest klimat do powrotu tego zagadnienia. I mam pomysł: na początek wykonawca kostkowych chodników na Granicznej, potem wylewacze asfaltu na wszystkich drogach itd, itp. Znajdzie się sporo forsy, która leży i tylko czeka, aż ktoś ją podniesie." Ciekawe, czy będzie odzew?
[/quote]
Ja bym poszła jeszcze dalej.
Sam pan Włodarczyk będac juz jedną nogą burmistrzem stwierdził, że władza samorządowa jest słuzbą publiczną. Trudno mówić o słuzbie za 11 tysiecy miesieczmie, nie licząc korzystania z innych przywilejów, które daje władza oraz na czym sie tylko da, co nie jest wpisane w tę " słuzbę", ale na czym sie da zaoszczędzic ze swoich marnych burmistrzowskich poborów.Ale na pewno bardziej odpowiednią zapłatą za taką słuzbę publiczną byłyby pobory w wysokości średniej krajowej, oraz w drodze do pracy i z pracy korzystanie z prywatnego albo publicznego środka lokomocji, pokrywając koszty dojazdów ze swoich pieniędzy. Tak jak robią to wszyscy normalni ludzie, o poborach duzo mniejszych niż burmistrzowskie. To byłby niezły dowód jak panu burmistrzowi leży na sercu dobro kraśnika.
Rozwiń
Marysieńka
Marysieńka (20 listopada 2011 o 17:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sam pan Włodarczyk będac juz jedną nogą burmistrzem stwierdził, że władza samorządowa jest słuzbą publiczną. Trudno mówić o słuzbie za 11 tysiecy miesieczmie, nie licząc korzystania z innych przywilejów, które daje władza oraz na czym sie tylko da, co nie jest wpisane w tę " słuzbę", ale na czym sie da zaoszczędzic ze swoich marnych burmistrzowskich poborów.Ale na pewno bardziej odpowiednią zapłatą za taką słuzbę publiczną byłyby pobory w wysokości średniej krajowej, oraz w drodze do pracy i z pracy korzystanie z prywatnego albo publicznego środka lokomocji, pokrywając koszty dojazdów ze swoich pieniędzy. Tak jak robią to wszyscy normalni ludzie, o poborach duzo mniejszych niż burmistrzowskie.
Rozwiń
Gość
Gość (16 listopada 2011 o 22:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
więc gdzie ten kryzys o którym się tak głośno gada - jeśli miasto kupuje nowy samochód to chyba nieźle stoi - szkoda tylko że za nasze pieniądze - o dietach radnych to już nie wspomnę - dieta to się tak ładnie nazywa a tak naprawdę to powinno się nazywać "tłusty miesiąc " bo można za nią kupić 100 kg polędwicy
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (78)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!