sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Okolica jest piękna, ale ciężko żyć tutaj w sezonie

Dodano: 2 czerwca 2014, 09:00

Huczne imprezy urodzinowe, wieczory kawalerskie albo zwykle grille. Mimowolnym uczestnikiem tych imprez jest pan Zbigniew z rodziną. Jego posesja graniczy domkami kempingowymi nad zalewem w Kraśniku

Od ogrodzenia mojej posesji do ogrodzenia kempingu jest 10 cm - mówi Zbigniew Oszust z Kraśnika. - Od mojego domu do najbliższego wynajmowanego przez miasto domku jest ok. 10 metrów. To wszystko jest nad wodą, więc głos niesie się doskonale, zwłaszcza w nocy. Ludzie przyjeżdżają, grillują, śpiewają, puszczają muzykę i krzyczą bez ograniczeń. Wiem, kiedy ktoś rozmawia przez telefon. Imprezujący się zmieniają, my żyjemy tu cały czas. I mamy już tego dość!

W domu mieszkają dwie rodziny, w sumie pięć osób. - Żyjemy jak na kempingu - żali się pan Zbigniew. - W domkach ludzie organizują sobie imprezy okolicznościowe - osiemnastki, wieczory kawalerskie, nawet wesela były. Wtedy to już z domu musieliśmy się wynieść. Ja i żona pracujmy, musimy przecież odpocząć.

Na początku się cieszył

Pan Zbigniew mieszka w tym miejscu już od 20 lat. - Domki powstały dużo później. Budowa zaczęła się jeszcze za poprzedniego burmistrza - przypomina sobie pan Zbigniew. - Cieszyłem się, bo to piękny teren. Nie przypuszczałem, że sąsiedztwo stanie się moim koszmarem.

Mężczyzna "w krytycznych sytuacjach” prosi o pomoc strażników miejskich i policję. - Ale nawet gdy zakłócający spokój zapłacą mandat, za chwilę ktoś nowy przyjeżdża i znowu jest to samo - rozkłada ręce pan Zbigniew. - Przecież nie da się tym ludziom zamknąć ust.

Mężczyzna podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej zwrócił się o pomoc urzędników i radnych. - Rzeczywiście, jest problem - potwierdza radny Jacek Zając. - Działka wygląda jak część dużego kompleksu. Jedynym rozwiązaniem jest wykupienie tej posesji.

Radny Zbigniew Marcinkowski postuluje, żeby wzmocnić nadzór na kempingiem. - Wyłońmy takiego administratora, który będzie czuł się gospodarzem - wskazuje Marcinkowski.

Miasto wykupi działkę?

Straż Miejska nie może jednak pilnować porządku na kempingu całą dobę. - To jest miejsce rekreacji, gdzie odbywają się imprezy - odpowiada Mirosław Włodarczyk, burmistrz Kraśnika.

Ale też i obiecuje: Nie wynajmiemy już domków na dzień czy dwa, bo to wiąże się z zakłóceniem porządku. I przychyla się do propozycji radnego Zająca, dotyczącej wykupu. - Będziemy szukać pieniędzy, aby tę działkę przejąć - dodaje Włodarczyk. - Myślę, że w inny sposób nie da się tego rozwiązać.
Czytaj więcej o: zalew domki Kraśnik
jagoda
and
Job
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jagoda
jagoda (4 czerwca 2014 o 13:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

lotnisko za halas placi to i miasto powinno kupić super okna,  wykonac wyciszenie akustyczne domu i zamontowac klimatyzacje aby okien nie otwierac i to tylko wyrownanie szkod bo dodatkowo czlowiek solary powinien jeszcze dostac. to nie zarty. dlaczego ma byc albo albo? przy dzisiejszej technologii wszyscy moga zyc i bawic sie rownoczesnie.  

Rozwiń
and
and (3 czerwca 2014 o 19:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Podobne problemy mają osoby mieszkające w pobliżu  remiz OSP - co tydzień imprezka albo dwie (sobota i niedziela poprawiny). Rośnie nowe pokolenie, nie wystarczy już zabawa we własnym gronie. Trzeba pokazać wszystkim wkoło jakiej się słucha muzyki,  jak można piszczeć i krzyczeć, jak wyzywać nawzajem. Niestety taka to niby kultura w Kraśniku.

Rozwiń
Job
Job (3 czerwca 2014 o 08:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

bo w Wolsce tak już jest, że rekreacja polega na darciu ryja, nawaleniu się najtańszym piwem, pijackim śpiewaniu i pokazywaniu "my tu się ku... bawimy, patrzta"

"Tak się bawi, tak się bawi ... "

Katolicki kraj, katolickie zwyczaje. Wszystko na pokaz.

Niestety masz rację. Najgorzej jest kiedy mieszkańcy wsi sprowadzą się do miasta.

Nie zdają sobie sprawy że w mieście w blokowisku wszelkie głośne zachowanie jest o wiele bardziej dokuczliwe niż na wsi. Głośne rozmowy pod oknami, warkot silników, muzyka itp. O zachowaniu na klatce schodowej w bloku po 22.00 już nie wspomnę.

Rozwiń
obserwator
obserwator (3 czerwca 2014 o 06:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A mi nic nie przeszkadza tylko w granicach normy czy zdrowego rozsądku.Drażni mnie natomiast głupota i nadwrażliwość niektórych dziwolągów.


Jak będziesz chciał spać (a kiedyś to musi nastąpić) to niech ktoś zrobi taką imprezkę, że oka nie zmróżysz. Ciekawe czy taki chojrak będziesz po kilku nieprzespanych dniach... imprezowicz się znalazł w d.... klepany....

Rozwiń
olo
olo (3 czerwca 2014 o 06:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Współczuję. Jak człowiek spać nie może to jest koszmar. Wiem bo mieszkałem kiedyś w bloku vis a vis którego raz do roku była organizowana na placu impreza całonocna /plenerowa/.... huk basów nie dał zmróżyc oka. Potem człowiek jak cień, nie wyspany i zmordowany....

Moim zdaniem wina urzędników. Po co dają pozwolenia na takie kempingi tuz obok zamieszkałych juz wcześniej działek. To powinno byc w jakiejś minimalnej bezpiecznej dla ucha odległości.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!