sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Oskubać staruszka

Dodano: 20 listopada 2006, 19:59
Autor: Fabian Plapis

Pensjonariusze wpłacili co najmniej 21 tys. zł na konto DPS i 4 tys. zł na rzecz Stowarzyszenia "Nadzieja”. Darczyńcami były m.in. osoby bardzo chore, z miażdżycą, demencją, nieznające wartości pieniądza.

Zdobyliśmy dowód wpłaty jednego z pensjonariuszy. Bolesław B. (84 lata) na konto DPS przekazał 5 tys. zł. Rodzina nic o tym nie wiedziała. - Wuj mówił, że da te pieniądze na budowę bazyliki w Licheniu - mówi zaskoczony Stanisław Sadowski, siostrzeniec pana Bolesława.
Z dokumentu wynika, że Bolesław B. wpłacił pieniądze w kwietniu 2003 roku. W wydanej kilka miesięcy później opinii lekarskiej czytamy, że staruszek nie wie, gdzie się znajduje i który jest rok. Słowem - nie ma kontaktu z rzeczywistością. Inny podopieczny DPS, Czesław W., wypłacił z depozytu tysiąc złotych i połowę podarował DPS. W tym czasie prowadzono wobec niego postępowanie o ubezwłasnowolnienie. - Sądzę, że podsunięto mu po prostu dokumenty do podpisu - oburza się Henryka Tarasiewicz, krewna Czesława W.
Darowizn było więcej. Najczęściej od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Starzy ludzie wpłacali pieniądze na konto DPS lub działającego przy nim Stowarzyszenia "Nadzieja”. W 2003 r. Irena Drozd, dyrektor placówki i założycielka "Nadziei”, ogłosiła zbiórki na samochód dostawczy. Prawie każdy z pensjonariuszy sypnął groszem. - Pani dyrektor prosiła, dałem 120 zł - przyznaje Kazimierz Sieczkasz.
Dziwne darowizny namierzyła kontrola z powiatu. Afera nie ujrzała światła dziennego, ale władze pozbyły się dyrektorki. - Doszliśmy do wniosku, że jeżeli zwolnimy panią Drozd, takie rzeczy nie będą się powtarzać. Chcieliśmy uniknąć zamieszania, które nie służyłoby domowi - tłumaczy Wiesław Marzec, ówczesny wicestarosta kraśnicki.
Dyrektorka odeszła i sprawa przycichła. Odżyła, gdy kilka tygodni temu Drozd wygrała w sądzie sprawę o przywrócenie do pracy. Przeciwni jej powrotowi byli pracownicy domu pomocy. Wybuchł strajk. W piątek była dyrektor zrezygnowała z roszczeń. Przeszła do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.
Jak się zakończy sprawa darowizn? Pracownicy DPS zawiadomili prokuraturę. Do sprawy wróci starostwo. - Będzie kontrola. Musimy sprawdzić informacje, które do nas napłynęły - podkreśla Tadeusz Wojtak, starosta kraśnicki.
Irena Drozd nie chciała z nami rozmawiać. Przysłała oświadczenie. Stwierdza w nim, że wpłat na rzecz DPS może dokonać każda osoba fizyczna lub prawna. A dyrektor nie ma wpływu na to, kto i kiedy wpłaca pieniądze.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!