niedziela, 19 listopada 2017 r.

Kraśnik

Polichna: drogowcy urządzili staw koło domu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 maja 2008, 17:58
Autor: FABIAN PLAPIS

Zaledwie pół roku temu została przebudowana droga z Lublina do Rzeszowa, a już ją trzeba naprawiać.

Wystarczy jedna ulewa, aby na posesji Stanisława Pikuli z Polichny robił się mały staw. Kłopoty zaczęły się po przebudowie przebiegającej po sąsiedzku drogi Lublin-Rzeszów.

Sprawę remontu drogi krajowej w Polichnnie w powiecie kraśnickim opisujemy już nie pierwszy raz. Kilkukilometrowy odcinek był odnawiany przez kilka miesięcy ubiegłego roku. Drogowcy robili nowe odwodnienia, zjazdy do działek, układali chodniki z kostki brukowej i nową nawierzchnię asfaltową.

Niemalże od razu po zakończeniu prac pierwsze uwagi zgłosili mieszkańcy Polichny. Okazało się wtedy, że nie do wszystkich posesji są zrobione zjazdy, a w wielu miejscach nowy asfalt już popękał.

Na dodatek, chodnik z jednej strony trasy nie dochodzi do przejścia dla pieszych, a z drugiej strony urywa się w połowie pobocza. Mieszkańcy interweniowali również w naszej redakcji. Po opisaniu sprawy w Dzienniku Wschodnim drogowcy usunęli część niedociągnięć. Jednak nie wszystkie.

- Już wczesną wiosną poprawiali chodniki i krawężniki, bo wszystko się pozapadało. Wtedy zapytałem, czy będą robić coś więcej. Powiedzieli, że nie mają żadnych zleceń. Tymczasem to, co teraz dzieje się na mojej działce, jest nie do pomyślenia. Cała woda spływa na moją posesję - mówi zdenerwowany Stanisław Pikula z Polichny.

W poniedziałek od samego rana interweniował w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Kraśniku. Woda zalała działkę pana Stanisława i zniszczyła niedawno zrobione przepusty.

- Chciałem, żeby przyjechali na miejsce i zobaczyli, jak to wygląda. Mówiłem im, co trzeba poprawić, żeby mnie nie zalewało po deszczu. Wystarczy na sąsiadującym ze mną przystanku zrobić studzienkę kanalizacyjną i będzie dobrze - tłumaczy pan Stanisław.

Drogowcy zapewniają, że zajmą się tą kwestią. - Znamy problem, ten pan interweniował u nas i być może w środę będziemy na miejscu, żeby to zobaczyć. Ale to nie jest taka łatwa sprawa, bo nie można z prywatnych posesji odprowadzać wody do rowów. Postaramy się rozważyć jakieś inne rozwiązania - zapewnia Henryk Wereski z GDDKiA w Kraśniku.

Będziemy pilnować, czy drogowcy dotrzymają słowa i poprawią to, co zepsuli.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kk
wow
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kk
kk (24 maja 2008 o 07:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"i być może w środę będziemy na miejscu, żeby to zobaczyć", ale kolesie
Rozwiń
wow
wow (20 maja 2008 o 22:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Studzienka kanalizacyjna? Przecież taki wynalazek do Kraśnika jeszcze nie dotarł! W samym mieście przy byle mżawce ludzie i samochody taplają się w deszczówce... Studzienka kanalizacyjna? W Kraśniku? Ale się uśmiałem !
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!