wtorek, 17 października 2017 r.

Kraśnik

Pożyczała pieniądze, a zwracała dopiero po latach. Właśnie ruszył jej proces

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 marca 2014, 13:00

Danuta P., była nauczycielka, pożyczała pieniądze od znajomych. Oddała dopiero po latach. Wczoraj ruszył jej proces.

- Już przestałam wierzyć w to, że te pieniądze kiedykolwiek odzyskam - przyznaje Izydora Pielaszkiewicz, jedna z pokrzywdzonych w sprawie Danuty P. Proces byłej już polonistki wczoraj rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Kraśniku. Pani Izydora w 2003 r. dwukrotnie pożyczyła Danucie P. pieniądze. - Sprawa zbulwersowała całe nauczycielskie środowisko, bo okazało się, że pani Danuta pożyczyła od większej ilości osób - opowiada Pielaszkiewicz. Była ona bohaterką reportażu w "Dzienniku Wschodnim” już 8 lat temu, kiedy pisaliśmy o jej pożyczkach. - Wszystko zaczęło się od jej męża, z którym pracowałam w internacie Zespołu Szkół nr 3 w Kraśniku. Pana Mariana bardzo lubiłyśmy. Porządny facet, opiekuńczy. A swoją żonę uwielbiał. Mężczyzna zachorował. I wtedy się zaczęło. - Jego żona, zanim przyszła do mnie, pożyczyła pieniądze od kierowniczki internatu, ale dowiedziałam się o tym już później - opowiada Pielaszkiewicz. - Chodziło o 3 tys. zł - dodaje Barbara Rakwalska, była przełożona męża Danuty P. - To były pieniądze mojego brata. Oddała je po miesiącu. - Mnie prosiła o 9 tys. zł - kontynuuje Pielaszkiewicz. - Pomyślałam, że pewnie mają jakiś kredyt, a teraz spadła na nich choroba. Pierwszą pożyczkę pani Danuta zwróciła, ale po kilku dniach przyszła po następną. Prosiła o 6 tys. zł. Mówiła, że syn rozbił samochód, a z operacją męża też są jakieś problemy. Zgodziłam się. Jednak tym razem Danuta P. pieniędzy szybko nie oddała. - Całą kwotę dostałam dopiero w tym roku, po ok. 10 latach! To było 9 stycznia - precyzuje pani Izydora. W międzyczasie okazało się, że przybywa osób, od których Danuta P. pożyczała pieniądze. - Znałam ją od dziecka - wspomina Teodozja Jaśkiewicz z Kraśnika, kolejna z pokrzywdzonych. - W 2002 r. pożyczyłam tej pani 10 tys. zł. Miałam wtedy lokatę terminową, z której zrezygnowałam. Pani Teodozja straciła z tego powodu bankowe odsetki. - Część długu - 7 tys. zł - odzyskałam po 2,5 roku - dodaje. Po 2 latach pokrzywdzone poszły do sądu. - Postępowanie w naszej sprawie się jednak nie rozpoczęło, bo pani Danuta wyjechała z Polski, aż do grudnia 2013 r. - tłumaczy Pielaszkiewicz.

Danuta P. przed sądem odpowiada za oszustwo. Akt oskarżenia mówi o trzech pokrzywdzonych, od których pożyczyła w sumie 21 tys. zł. Wczoraj w sądzie były dwie, jako oskarżyciele posiłkowi. Obrońca Danuty P. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się przez oskarżoną karze - 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 2 lata. Miałaby też zapłacić grzywnę. - Szkoda jest w pełni naprawiona - mówi adwokat Lesław Halabiś, obrońca Danuty P. I dodaje: Moja klientka bardzo żałuje tego co się stało. W tamtym czasie miała pewne trudności. Ciężko pracowała za granicą, aby oddać te wszystkie pieniądze. Zrobiłaby to wcześniej, ale w Grecji był kryzys. - Dobry zwyczaj nie pożyczaj - komentuje pani Teodozja. Wczoraj prokurator i pokrzywdzone zgodzili się zaproponowaną przez obronę karę. Sąd wyda wyrok 19 kwietnia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: sąd pieniądze proces
gość
aww
BUBA
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

gość
gość (20 marca 2014 o 11:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ta Pani widać, że miała wielkie kłopoty życiowe, dlatego znajomi jej pożyczali. Miała dobre intencje oddać pieniądze, bo zaufała obiegowej opinii, że za granicą można dobrze zarobić. Niestety, to jest złudny mit ! Kto wyjedzie w takim przeświadczeniu i nadziei, że szybko dostanie pracę, ten od życia porządnie dostanie nie tylko po plecach, ale także i po głowie, a niektórzy wręcz znajdują tam śmierć z wyczerpania, obojętności lub w bandycki sposób. Ta pani mogła dostać pracę, ale taką, żeby ledwo, ledwo się tam utrzymać. Pewnie miała nadzieję na lepszą w przyszłości, dlatego zeszło jej 10 lat. No, bo jak tu wracać z pustymi rękami i co powiedzieć tym co pożyczyli i zaufali???

Znam wiele osób co wyjechało i klepią straszną biedę, ale wrócić się wstydzą, bo nie mają do czego. Nawet emerytury tu nie dostaną, a co i ile im da pomoc społeczna? Raz na rok 100-200 zł na rodzinę?

Tej Pani trzeba współczuć, a nie gadać "dobry zwyczaj nie pożyczaj". Każdy może wpaść w dołek, nawet ci co się tutaj tak wymądrzają i są tacy "och! ach! "

Rozwiń
aww
aww (17 marca 2014 o 08:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Głodnego nakarmić, spragnionego napoić, nagiego przyodziać.

Rozwiń
BUBA
BUBA (16 marca 2014 o 00:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

nie rozumie jednej podstawowej rzeczy dlaczego wszyscy jej pozyczali co miala w sobie ze kazdy jej ulegal? pozyczylem kiedys koledze  w piaskownicy lopatke i nie oddal jej minelo 25lat ale dalej jestesmy kumplami , razem chodzilismy do szkoly , kochalismy te same dziewczyny, -/ pozdr dla jolki z buczka "4"/, i jakos jest.Ta Pani miala problem i ktos jej pomogol--------------------------------------- PRZECIEZ TO TAKIE LUDZKIE.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!