wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Rodzinny Szczecyn opłakuje żołnierza, który zginął w Afganistanie

Dodano: 6 września 2009, 16:35
Autor: FABIAN PLAPIS

W sobotę, w bazie Giro w Afganistanie, pożegnano plutonowego Marcina Porębę, którego zabiła mina-pułapka. Pogrzeb w środę w Szczecynie pod Kraśnikiem.

Marcin Poręba, plutonowy z V pułku inżynieryjnego w Szczecinie, zginął w piątek. Około godz. 15.30 czasu polskiego nasi żołnierze wracali do bazy Giro w prowincji Ghzani. Pod ich pojazdem typu Rosomak eksplodował ładunek wybuchowy domowej roboty. Mina-pułapka ważyła około 100 kg. Talibowie odpalili ją za pomocą radia.

Marcin pochodził ze Szczecyna w gminie Gościeradów (pow. kraśnicki). Najbliższa rodzina i sąsiedzi są w szoku. Wczoraj cały dzień ludzie modlili się za duszę zmarłego w kościele parafialnym w jego rodzinnej miejscowości.

– Był doświadczonym żołnierzem, nie po raz pierwszy na wojnie. Siedem lat temu był z pierwszym rzutem w Iraku – mówi Eugeniusz Poręba, ojciec Marcina. – Chłop taką tragedię jakoś zniesie, ale żona nie może w to uwierzyć – mówi i dodaje: – Gdzieś w głowie zawsze myśl o najgorszym była, ale wierzyliśmy, że wróci w zdrowiu…








Wczoraj pan Eugeniusz porządkował cmentarz, na którym pochowa syna. – Przyjadą tu przecież oficjele, cmentarz powinien dobrze wyglądać – tłumaczy.

Do szczęśliwego zakończenia służby w Afganistanie zabrakło Marcinowi tylko miesiąca. Miał jasne plany na życie w cywilu.

– Kupił gospodarstwo, chciał się osiedlić w Szczecynie. Miał 7-letniego syna. Żartował, że wcześniej przejdzie na emeryturę niż ja – mówi ojciec żołnierza.

Marcin był najstarszy z trójki braci. – Był prawdziwym starszym bratem, zawsze pomocny –zawsze służył poradą. Bardzo często rozmawialiśmy przez Internet. Nigdy nie narzekał na służbę –mówi młodszy brat, Adaś.

Również mieszkańcy wsi złego słowa o nim nie powiedzą. – Znałem chłopaka od dziecka. Uczynny, pracowity – wspomina pan Wiesław, sąsiad Porębów.

– Fantastyczny człowiek, wspaniały kolega – potwierdza mjr Zbigniew Kosztowny z jednostki plutonowego.

Plutonowy Marcin Poręba był jedyną ofiarą śmiertelną piątkowego ataku talibów. Jego pięciu kolegów zostało rannych. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

NASI GINĄ NA MISJACH

* Listopad 2007, Irak. Zginął st. kapral Andrzej Filipek ze Sporniaka pod Lublinem. Jego samochód najechał na minę.
* Październik 2007, Irak. Podczas zamachu na polskiego ambasadora śmierć poniósł oficer BOR Bartosz Orzechowski z Zamościa.
* 2004 r., Irak. W wypadku samochodowym zginął st. chorąży Marek Krajewski ze Stężycy.
Czytaj więcej o:
~Czarna~
gl.
afgan
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~Czarna~
~Czarna~ (8 września 2009 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Każdy zasługuje na pamięć i szacunek ale ludzie!to nie cyrk,to WOJNA,Teraz bedzie wielkie halo a przecież ten człowiek też zabijał!sam zdecydował sie na taką drogę a teraz wszyscy wielkie zdziwienie ze zginał. Teraz telewizja radio wielka afera!a co z tysiacami niewinnych dzieci ktore tam giną???
Rozwiń
gl.
gl. (7 września 2009 o 12:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie opisujcie bzdur. Nie znacie realiów w naszej armii. Na misje jedzie się na ochotnika pod przymusem. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wyjazd to pakuj manele i z niby "naszej armii". Co mial chłopaka zrobić?, wracać do Szczecyna? Tak jak wielu zgłosił sie na "ochotnika". Niestety tym razem się nie udało. W tym momencie chciałbym się dowiedzieć, czy dziecko chociaż jednego z naszych najmniejszych polityków było na którejkolwiek misji?. Jeżeli ktoś posiada taką wiedzę, to proszę o informację. Też przecież mają synów. Chociażby TUSEK.
Rozwiń
afgan
afgan (7 września 2009 o 09:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie co się dzieje w Polskiej armii? Generał który mówi prawdę o wyposażeniu naszego wojska zostaje zwolniony. Na patrol zostaje wysyłany żołnierz którzy praktycznie na patrolu nigdy nie był tylko zajmował się szkoleniem. Śmigłowce wsparcia stoją nie wiadomo gdzie, w takiej odległości że nie mogą dolecieć do miejsca akcji bo zabraknie paliwa. Ile jeszcze takich błędów logistycznych jest w Afganistanie o których MON milczy? W imię czego nasi żołnierze tam walczą?!! Mam taką propozycję żeby pan minister przestał jeździć na wizytacje Polskich wojsk do Afganistanu i robić dobrą minę do złej gry. Niech pan minister wsiądzie do rosomaka i pojedzie na patrol ale nie do okoła bazy przy samej siatce tylko na prawdziwy patrol jako dowódca w pierwszym rosomaku. Potem niech się wypowie w telewizji o swoich odczuciach z patrolu i wyposażeniu myślę ,że ma przeszkolenie wojskowe i kałacha umie obsługiwać? Ciekawe co by powiedział jak by w rosomaka pociski wchodziły jak w masło albo by wyleciał w powietrze na minie.
Rozwiń
smke
smke (7 września 2009 o 08:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda chłopa ale wedle zasady "nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka". Pojechał mordować to i zamordowali jego. Może inni zastanowią się po co tam jadą.
Rozwiń
wojti
wojti (7 września 2009 o 01:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda chłopa ale sam się prosił. Przestańcie lamentować nikt go tam nie wysłał pojechał na ochotnika tak samo jak do Iraku jadą.
Dla mnie tacy którzy tam jeżdzą są nic nie warci jechać do obcego kraju zabijać za kasę tubylców ??? w imię czego??? Może w imię tego że komuś się wydaje że bedzie mu lepiej się żyło jak mu wprowadzimy na siłę prawo np. eurpiejskie?? Bzdura oni żyją od setek lat w swoich realiach i nikt nie ma prawa na siłę wprowadzać im czego kolwiek a tym bardziej wtrącać się do ich kraju czy oni komuś coś zrobili? jakąś krzywdę? Zarówno Irakijczycy (podobno mieli broń masowego rażenia i w imię tego kłamstwa zgineło kilkase tysięcy niewinnych ludzi) jak i Afgańczycy (podobno mieli coś wspólnego z WTC kolejna bzdura). Ludzie zacznijcie myśleć. Zgadzam sie że szkoda chłopa jako ojca i męża ale jako człowieka nie niejest mi go szkoda to kolejny najemnik.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!