środa, 23 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Samochód rozerwało na dwie części

Autor: FABIAN PLAPIS

W nocy z niedzieli na poniedziałek skoda favorit, którą podróżowało trzech nastolatków, uderzyła w betonowy słup.

Osiemnastoletni chłopak zginął na miejscu, jego dwaj młodsi koledzy walczą o życie.
Do tragedii doszło w poniedziałek o godz. 2 w Słodkowie I koło Kraśnika. Ze wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej kierujący skodą jechał z nadmierną prędkością i na prostym odcinku drogi stracił panowanie nad pojazdem.
Siła uderzenia w słup była tak duża, że jeden z podróżujących autem chłopców wypadł na zewnątrz. Słup energetyczny złamał się, a samochód został rozerwany na dwie części. Na miejscu zginął osiemnastolatek. Dwaj jego koledzy - bracia w wieku 15 i 17 lat - walczą o życie w szpitalu.
- Obaj są nieprzytomni i w bardzo ciężkim stanie. Mogę powiedzieć tylko tyle, że walczą o życie - mówi Maryla Latosiewicz, ordynator Oddziału Intensywnej Terapii Szpitala Powiatowego Kraśniku.
Właściciel pomocy drogowej i policyjnego parkingu podkreśla, że tak zniszczonego samochodu jeszcze nie widział. - Chyba zostawię wrak na lawecie, żeby biegli mogli lepiej przeprowadzić oględziny. Boję się, że zdejmując go mógłbym coś uszkodzić i zatrzeć jakieś ślady - dodaje.
Policjanci próbują ustalić, kto siedział za kierownicą skody i czy chłopcy byli trzeźwi. Wiadomo na pewno, że samochód należał do ojca osiemnastolatka. Nie ma jednak pewności, że to osiemnastolatek prowadził auto. Wyjaśnienie zagadki zajmie dużo czasu.
- Poszkodowani są nieprzytomni, więc od nich niczego się teraz nie dowiemy - tłumaczy Janusz Majewski z kraśnickiej policji. - Do ustalenia tego, czy byli trzeźwi potrzebne jest badanie krwi, na które musi się zgodzić lekarz. Na wyniki badań też będziemy musieli poczekać.

Czytaj więcej o:
Gość
Siostra 15 i 17
czytelniczka
(30) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 maja 2008 o 17:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
(Anonimowy) napisał:
dobrze ze walneli w słup a nie np. na inny samochód osobowy.


[size=6]wiesz co chciałabym zebys zobaczył jak to jest gdy zginie w wypadku twoja bliska osoba zebys poczuł co teraz czuja tamte rodziny.A jesli to przeczytały co teraz napisałes.Jak myslisz .... jak sie czuja po przeczytaniu tego??[/size]
Rozwiń
Siostra 15 i 17
Siostra 15 i 17 (3 maja 2008 o 17:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
anonimowy napisał:
szkoda mi tylko rodziców tych chłopców... tylko właśnie gdzie byli jak 15 letnie dziecko wychodziło z domu i dlaczego było poza nim aż do 2 w nocy...??? nie czas na głupie pytania czy odpowiedzą za ten wypadek... oni już mają nauczkę... tylko szkoda że tak tragiczną... ten 18 latek jechał ze mną ostatnio busem i właśnie takim pojazdem powinien się poruszać tylko i wyłącznie... to nic że miał prawko... ja również je mam i dopiero po latach wiem że potrafię jeździć ale nie szaleję jak głupia...


A co ty możesz wiedziec o pawle??Paweł jak był mały to umiał jezdzic tylko jakis za przeproszeniem głupek im wyjechał z bocznej drogi!!!Każdy wie kto im wyjechał.I to nie była wina pawła.
Rozwiń
czytelniczka
czytelniczka (19 października 2007 o 21:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Madralo, lekarz czy pielęgniarka jakie to ma znaczenie. Nikogo oprócz siebie (i swoich bliskich) nie skrzywdzili, więc chyba ważniejsze było ratowanie im życia, a nie pobieranie krwi do badań.
Rozwiń
kolega
kolega (19 października 2007 o 19:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
prawda jest taka ze baran wyjechal im z bocznej drogi a on broniac zmienil pas po czym stracil panowanie nad samochodem wiadomo kto to? wiadomo tylko kazdy milczy j....y h.ju ty powinienes tam lezec
Rozwiń
gosiek
gosiek (19 października 2007 o 17:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
z tego co wiem to lekarz nigdy krwi nie pobiera. jeśli już to pielęgniarka. lekarz nawet nie potrafi tego zrobić co najwyżej łaskawie podbije pieczątkę
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (30)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!