środa, 13 grudnia 2017 r.

Kuchnia

10 najciekawszych kulinarnych zdarzeń Europejskiego Festiwalu Smaku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 września 2014, 09:00

Lublin zamienił się na cztery dni w Brukselę. Na deptaku w kociołku gotował się węgierski pörkölt, winiarze z Egeru dobierali wina do czubajki. Na Starym Mieście kucharze z Gruzji gotowali chinkali, Japońscy turyści w browarze Perła oblegali food truck z sushi. Lublin pachniał turecką baklawą, litewskim chlebem i benedyktynką ojca Patryka.

A my wybraliśmy 10 najciekawszych kulinarnych zdarzeń i smaków, które stały się symbolami 6 edycji Europejskiego Festiwalu Smaku.

Węgierski power

Na koncercie Omegi w browarze Perła było 23 tysiące ludzi. Z Polski, z Budapesztu i Egeru, z Europy. Nic dziwnego, że na festiwalu królował węgierski smak. Winiarze i serowarzy z Egeru rozłożyli się na Placu Łokietka. W nocy z soboty na niedzielę pörkölt bulgotał do rana, kiełbasa czubajka idealnie zgadzała się z regionalną palinką. A oto przepis na słynny gulasz.

Składniki: kilogram wołowiny, 2 łyżki smalcu, 3 cebule, 3 ząbki czosnku, 1 czerwona papryka, kilka pieczarek, sól, czarny pieprz, słodka papryka w proszku, pieprz ziołowy, pół szklanki kwaśnej
śmietany.

Wykonanie: wołowinę obrać z błon i pokroić na większe kawałki. W rondlu rozpuścić smalec i obsmażyć mięso na ostrym ogniu, zmniejszyć gaz i podlać wodą. Wsypać 3 łyżki słodkiej czerwonej papryki, rozprowadzić, chwilę dusić, dodać pokrojoną w kostkę cebulę, czerwoną paprykę i pieczarki. Doprawić solą, czarnym i ziołowym pieprzem, przykryć i dusić trzy godziny.

Ostrygi i chinkali

Po raz pierwszy na festiwalu można było spróbować świeżych ostryg. To zasługa Piotra Michalskiego z Poznania, który uzbrojony w stalową rękawicę otwierał skorupę. Towarzyszyli mu kucharze z restauracji Kardamon.

Smakosze oblegali Gruzinów, którzy nie mogli nadążyć z gotowaniem słynnych chinkali. To rodzaj dużych kołdunów, wypełnionych rosołem. Aby je zjeść, należało złapać za czubek, nadgryźć, wypić rosół i zjeść resztę.

Jak zrobić chinkali? - Potrzebujecie tłustej baraniny, wieprzowiny, cebuli, pieprzu, kminku, kolendry. Mięso trzeba posiekać, dodać drobno pokrojoną cebulę, doprawić, wymieszać z wodą, nałożyć na ciasto, zrobić sakiewkę i zakręcić czubek. Gotować w rosole - tłumaczył nam sympatyczny Gruzin.

Czekoladki i baklawa

Furorę robiły czekoladki w kształcie narzędzi, śrub, nakrętek i gwoździ. Z kolei lubelska Cukiernia Czekoladowy wraz z blogerami z całej Polski przygotowała specjalną edycję pralinek na ostro.

Po raz pierwszy w Lublinie pojawiły się tureckie słodkości, w tym słynna baklawa. Powstają w tureckiej piekarni. Niestety nie z Lublina, choć w Lublinie przed wojną takie piekarnie były.

Zachwycało także ogromne stoisko z suszonymi owocami i bakaliami. To z kolei nawiązanie do słynnych jarmarków w XVI wieku, kiedy Lublin mienił się orientalnymi towarami na straganach.

Food trucki, śledzie i litewskie piwo

Na terenie browaru Perła trwał I Festiwal Piwa. Browar zamienił się na 4 dni w Miasto Smaków. Królowały food trucki.

Nam najbardziej smakowały genialne śledzie holenderskie w kanapce, solo, jako tatar oraz pieczone ziemniaki. Fani burgerów szli na całość, rekordziści jedli za jednym razem po 3 potężne burgery z wołowiny.

Były także piwa z małych browarów, świetne piwa litewskie, w strefie konesera nowe piwa z Browaru Perła, w tym pyszne wędzone, które zresztą bardzo posmakowało Omedze. Muzycy odwiedzili Perłową Pijalnię Piwa, chwalili kiełbaskę z musztardą.

Liny i jemTeatr

Podczas festiwalu działalność zainaugurował jemTeatr - pierwsza scena kulinarna po prawej stronie Wisły. W premierowym spektaklu "Lublin smaków” w hotelu Alter wystąpiło 7 dań wyreżyserowanych przez Wiesława Kurowskiego, na żywo zagrał krakowski zespół Chluba, a wina do potraw osobiście dobierał Wojciech Lutomski, który razem z Robertem Makłowiczem prowadzi firmę Win-ko.

Hitem były liny w śmietanie, genialny filet z jelenia oraz fantastyczna zupa piwna, którą kiedyś w Lublinie rozkoszował się Jan Kochanowski.

Sery i wino

Na festiwalu zadebiutowała nowa marka serów Spomlek - dwa stoiska z Bursztynem, Szafirem i innymi Skarbami Serowara.

Ivo Violante, charyzmatyczny szef kuchni z Arte Del Gusto podczas pokazu na Scenie Smaku zderzył ser Bursztyn ze słynnym Grana Padano. Pojedynek wygrał Bursztyn, sędziowała publiczność.

W Czarnym Tulipanie odbył się panel Ser i wino, swój wieczór autorski miał Wojciech Styś, który tworzy Skarby Serowara. Włoskie sery prezentował Ivo Violante, o połączeniach wina z serami mówił Wojciech Lutomski.

Marek Grądzki przywiózł do Lublina najlepsze sery stworzone przez małych serowarów z Polski.
Ostatnim akcentem Europejskiego Festiwalu Smaku była Dysputa Dwóch Ambon - o smakach życia - w klasztorze Dominikanów z udziałem prawosławnego arcybiskupa Abla i o. Jana Góry OP.

Do zobaczenia za rok.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Europejski Festiwal Smaku
Przemysław Leniak
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Przemysław Leniak
Przemysław Leniak (14 września 2014 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

słyszałem bardzo dobre opinie o tym festiwalu...
"Furorę robiły czekoladki w kształcie narzędzi..." - dostałem taką w prezencie i też jestem zachwycony.
...
mieliśmy w planie wybranie się na Omegę ale niestety zabrakło nam sił i czasu...
...
od samej imprezy odrzucało mnie nieco to że w Lublinie wszystko ostatnimi czasy jest takie samo - jednostajna bezsmakowa papka pseudokultury z pod zanku CK i WK

dosłownie odrzuca mnie od pomyslów wybrania się na jakąkolwiek imprezę bo co to za przyjemnośc niby zobaczyć znów tych samych buców w tej samej fontannie...

prawdę mówiąc myslałem że poza tym co robi Jurecki nic już w Lublinie nie odbiega od tandety pietrasiewiczyzmu

tymczasem tu naprawdę słyszałem pozytywna recenzję
aż sobie spojrzałem kto tę imprezę organizuje
i ku mojemu zdziwieniu okazuje się że to chyba nie monopolizujący ostatnio wszystkomlubelscy nekrofascynaci

co prawda są elementy oszołomstwa z cyklu gasrnki które leczą - myślę o ofercie Unlimited group:  "medycyna integralna, biznes, mentalista, parmakultura, slowlife, ruch."
oraz tradycyjnie lubelskiego ględzenia w kosciele podominikańskim
no ale wiadomo złota 3 to wszelkiego rodzaju filie postdominikańskie

hmm kto wie może w przyszłym roku się wybiorę
nie muszę przecie kupować sciem o "medycynie" integralnej
ani słuchać o urokach pasienia brzucha w miejscu w którym wypadałoby mówić raczej o umiarkowaniu w jedzeniu i piciu
zobaczymy
 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!