Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Kuchnia

3 lutego 2011 r.
16:04
Edytuj ten wpis

Jak rumsztyk to w "Pośpiechu” na Lubartowskiej

33 18 A A
Bar Pośpiech przy ul. Lubartowskiej (Fot. Jacek Świerczyński)
Bar Pośpiech przy ul. Lubartowskiej (Fot. Jacek Świerczyński)

Rumsztyk, ozorek w sosie chrzanowym, mielony z buraczkami. Takie rarytasy można zjeść w lubelskim barze "Pośpiech” przy ul. Lubartowskiej.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
Udostępnij na Facebook


Najpierw była w tym miejscu restauracja "Sportowa”. Sportowa, bo po drugiej stronie znajdowała się hala sportowa "Koziołek”, gdzie odbywały się mecze. I działało kino. – W "Sportowej” podawano wódeczkę.

A ponieważ to kolidowało ze sportem, zamieniono na bar "Pośpiech”, w którym klasa robotnicza mogła szybko zjeść posiłek. Już bez alkoholu – opowiada Genowefa Trzcińska, właścicielka baru "Pośpiech” w Lublinie.

Bez pośpiechu

W "Pośpiechu” można zjeść dania, o które trudno w innych restauracjach. To ostanie miejsce w Lublinie, gdzie w karcie figuruje ozorek w sosie chrzanowym, legendarny rumsztyk czy bryzol z wołowiny.

– Fachu uczyłam się w restauracji "Polonia”. Moim szefem był Józef Łanczont, jeden z najlepszych kucharzy tamtego czasu – opowiada Genowefa Trzcińska. Józef Łanczont uczył się kucharskiej sztuki przed wojną na litewskim dworze Radziwiłłów. – W "Polonii” pracował także Wacław Sztrajber, kucharz, który gotował we dworze – dodaje Trzcińska.

Od obu nauczyła się przyrządzać bryzol, rumsztyk, stek czy wątróbkę. – To była dobra szkoła. Sos musiał dochodzić swojego smaku przez godzinę. Dziś młody kucharz nie potrafi ugotować rosołu – mówi Genowefa Trzcińska. Kiedy została właścicielką "Pośpiechu” przeniosła tam receptury z "Polonii”.

Dziś w kolejce do okienka, w którym wydaje się potrawy w "Pośpiechu” ustawiają się przypadkowi przechodnie, handlarze, adwokaci, lekarze i nauczyciele akademiccy. Co ich tam ciągnie? Wspomniany ozorek, ale także sztuka mięsa w sosie chrzanowym, gulasz z serc, wątróbka. – Bardzo lubię ozorek w sosie chrzanowym. To jedno z moich ulubionych dań – mówi Jerzy Rogalski, słynny Pan Tosiek z serialu "Plebania”.

– Najlepszy bzryzol jest z cielęciny. Rumsztyk z wołowiny lub wieprzowiny. Wybiera się najlepsze mięso, zostają okrawki. Dodaje się cebulkę, bułeczkę i powstaje mielony – dodaje Genowefa Trzcińska.

W aptece, u Stasia…

Smaki z czasów PRL robią karierę. W "Starej Aptece” w Nałęczowie klient otrzymuje po zapłaceniu numerek i czeka na odbiór potrawy. Hitem w karcie są pierogi. W tym moje ulubione staroruskie zwane także starodawnymi ruskimi. To pierogi z kapustą i grzybami oraz jajkami na twardo. Można to zjeść domowe zupy, rumsztyk a nawet bukiet warzyw z ziemniakami.

W Tarnogrodzie " U Stasia” można zjeść śledzika w oleju, schabowego z kostką i schab po hetmańsku. W dni targowe można tu spotkać sceny dobijania targu. Kiedyś była tu restauracja made in GS (Gminna Spółdzielnia). Czar geesowskich knajpek uwielbiał Kazimierz Grześkowiak, żadnej na Lubelszczyźnie nie przepuścił. Stanisław Bukowiński, zwany w Tarnogrodzie Stasiem lub Szeryfem – wziął od GS-u lokal, nazwał go " Stasia” sam stanął za kuchnią.

W Karczmie Opolskiej w Opolu Lubelskim jada się swojsko i bardzo tanio. Ciekawe, że codziennie spotkać tu można smakoszy z Lublina. O karczmie zwiedziała się Warszawa. Bywają tu politycy z pierwszych stron gazet, aktorzy i dziennikarze. Co jedzą? Śledzie, karpia w śmietanie, żurek opolski, zawijasa, schabowego na cały talerz i gęsie wątróbki.

Nie ma karasia, jest rarytas

W zajeździe rybackim "Pustelnia” koło Opola Lubelskiego podaje się rewelacyjnego karpia w śmietanie. Takiego karpia można był zjeść przed laty w lubelskiej knajpie "Pod karasiem”. – Kiedy kończyliśmy próbę i szliśmy tam na wódkę, mówiliśmy, że idziemy do pana magistra Karasia – opowiada Piotr Wysocki, aktor Teatru Osterwy.

W miejscowości Niemce w Karczmie Piastowskiej można zjeść mielony i rumsztyk. W niedzielę po sumie chodzi się tu na śledzia. W karczmie "Biesiada” w Wojciechowie można zjeść potężną golonkę i nóżki w galarecie.

Swoją legendę ma restauracja "Rarytas” w Piaskach. To jedna z najsłynniejszych knajp na Lubelszczyźnie rodem z PRL. Od zawsze w Piaskach handlowało się końmi i jadało flaki. Do siermiężnej restauracji GS zajeżdżano, żeby dobić targu lub go opić. Z czasem flaki stały się tak sławne, że zaczęli przyjeżdżać na nie politycy, aktorzy, dostojnicy kościelni.

W zacisznym gabinecie raczyli się także rumsztykiem z cebulką pod buraczki, wątróbką, schabowym z kostką i zacnym czopsem po piasecku. Szef kuchni, Michał Szczepanowski uczył się do Lucjana Klaczyńskiego, pracował w "Europie”, w Rarytasie zachował węglową kuchnię. Dobre jedzenie, pod warunkiem, że wesprzemy żołądek kilkoma pięćdziesiątkami na trawienie. Bez tego ani rusz.

Komentarze 18

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
kacper / 5 kwietnia 2011 o 12:49
[quote name='muchamed' timestamp='1296929588' post='433755']
Niestety, Bolek ma rację. Starsza pani ma tak strasznie odpychające spojrzenie, że nawet głodny dwa razy zastanowi się, zanim cos zamówi. Nie chodzi przy tym o kwestie związane z higieną, ile o podejście do człowieka, pełne jakiejś szczególnej nienawiści, kraszonej zwłaszcza przy uboższych klientach sporą dozą wyższości i najzwyczajnej nieuprzejmości. Myślę, że to szefowa tego interesu, osoba nie do ruszenia z tego miejsca. Kiedyś bywało inaczej, choć jestem trzydziestoparolatkiem, to znam Pośpiech od co najmniej ćwierćwiecza. W środku wyglądał zupełnie inaczej - był szerszy, ciągnął się aż do samego rogu kamienicy i węższy, ponieważ na wprost wejścia była lada spedycyjna zwana bemarem (jak widać, pomysł z taki wydaweaniem potraw nie jest nowy...), pełna naczyń z jadłem. Jadłospis wisiał w tym samym miejscu, co teraz. Smak się zresztą też zbytnio nie zmienił. Znakiem tamtych czasów natomiast jest dla mnie zraz warzywno mięsny, potrawa moim zdaniem ze wszech miar warta wskrzeszenia. Był to zraz uformowany w kształt sporego walca, opanierowany lub soute i smażony, jak mi się teraz wydaje, w głębokim tłuszczu. Podawany był w towarzystwie sosu węgierskiego, na bazie pomidorów i marchwi, lekko pikantnego. Wiele razy próbowałem odtworzyć w domu jego skład i jestem prawie pewein, że do mięsnej masy mielonej dodawano dokładnie przetartą duszoną marchew, cebulę i seler. Pycha. Na obitej szklanymi kafelkami ścianie zmywalni naczyń (mniej więcej tam, gdzie jest też i dziś) był obrazek, reklamujący zakład: wielkiego młodzieńca pyta się dwie głowy niższa kobieta, dlaczego tak wyrósł. - Bo stołuję się zawsze w barze Pośpiech - odpowiada....
pozdrawiam

A co do miejsc wartych spóbowania - Bar Kolejowy przy ul. I go maja. Mają tam pyszny rumsztyk wołowy, wyjątkowego smaku buraczki i nie najgorszego mielonego.
[/quote]
[quote name='muchamed' timestamp='1296929588' post='433755']
Niestety, Bolek ma rację. Starsza pani ma tak strasznie odpychające spojrzenie, że nawet głodny dwa razy zastanowi się, zanim cos zamówi. Nie chodzi przy tym o kwestie związane z higieną, ile o podejście do człowieka, pełne jakiejś szczególnej nienawiści, kraszonej zwłaszcza przy uboższych klientach sporą dozą wyższości i najzwyczajnej nieuprzejmości. Myślę, że to szefowa tego interesu, osoba nie do ruszenia z tego miejsca. Kiedyś bywało inaczej, choć ... rozwiń
Avatar
Tomasz / 18 lutego 2011 o 22:45
nie wierzę! jak mogłeś przeoczyć tatar- gwarantuję wszystkim forumowiczom, że lepszego na lubelszczyźnie nie znajdziecie- palce lizać ( cena 8 zł). Zamawiam 2-3 tatary, flaczki i flaszeczkę ( Wyborowa zmrożona). Całość na dwóch nie przekracza 70 zł ( oczywiście wszystko x2)
Avatar
Tomasz / 18 lutego 2011 o 22:42
[quote name='muchamed' timestamp='1296920659' post='433702']
Cieszy podjęcie tak ważkiego tematu przez red. Sulisza, boli natomiast zupełne pominięcie, powodowane zapewne pośpiechem, restauracji Świdiczanka w Świdniku. Toż to żyjący skansen byłego, a wrażenie to potęgowane jest jeszcze przez socrealistyczną architekturę centrum Świdnika, gdzie ów zakład żywienia zbiorowego ma siedzibę. Oprócz smaczków gastronomicznych są też takie, o których opowiadać można później godzinami. Począwszy od szatni, z prawdziwą Panią Szatniarką (szatnia jest u nas obowiązkowa, ach łza się w oku kręci), poprzez wywieszone w centralnym miejscu srebrne patelnie, o które, mówiąc dalej Misiem, zakład bił się w latach siedemdziesiątych przez pamiętające dawny ustrój elementy wystroju, no i oczywiście Panie Kelnerki. Niżej podpisany sam kilka razy robił furorę wśród zakochanych w Barei gości z całej Polski, których prowadzał do Świdniczanki na obiad. Bo i jedzeniem, a może przede wszystkim jedzeniem restauracja może się pochwalić każdemu smakoszowi dobrej, polskiej kuchni. Śledzik w śmietanie, jako starter, urzeka śmietaną, czyli sosem na bazie śmietany, majonezu, cebulki i jabłek. Pycha, rzadko kto zostawi na talerzu choć garnirek z gotowanej marchewki. Z przekąsek ryba po grecku, podana na gorąco również przekonuje. Wśród zup królują flaki i żurek po świdnicku, z tandemu tego polecamy żurek, flaczki nie rzucają na kolana. To z każdym czułym na uroki dobrego jedzenia zrobią natomiast buraczki zasmażane, rzecz godna królów. Wspaniale czerwone, lekko kwaskowe w smaku, o pięknej, lśniącej konsystencji podane są na srebrnej niby-nelsonce godnie współgrają z daniem głównym. Przykładowo, z wątróbką wieprzową z cebulką i ziemniaczkami, który to zestaw kosztuje...całe 10 zł. Ceny innych potraw, w stosunku do ich smaku i sposobu podania również zachęcają.
pozdrawiam
[/quote]
[quote name='muchamed' timestamp='1296920659' post='433702']
Cieszy podjęcie tak ważkiego tematu przez red. Sulisza, boli natomiast zupełne pominięcie, powodowane zapewne pośpiechem, restauracji Świdiczanka w Świdniku. Toż to żyjący skansen byłego, a wrażenie to potęgowane jest jeszcze przez socrealistyczną architekturę centrum Świdnika, gdzie ów zakład żywienia zbiorowego ma siedzibę. Oprócz smaczków gastronomicznych są też takie, o których opowiadać można później godzinami. Począwszy od szatni, z prawdziwą Pan... rozwiń
Avatar
kolo / 11 lutego 2011 o 10:08
[size="5"] [color="#FF0000"]UWIELBIAM RUMSZTYK !!![/color] [/size]
Avatar
giron / 7 lutego 2011 o 09:48
"Świdniczanka" miała jeszcze jedno popisowe danie - zraz po węgiersku z kluskami kładzionymi, pycha!
Avatar
waldek sulisz / 6 lutego 2011 o 20:21
Pośpiech to Pośpiech. Dzięki za komentarze. I za wspaniały wpis, że jak komuś nie pasuje, hamburger. Ludzie, ktorzy lubią zjeść, są lepsi. Frustraci jedzą i dostają wrzodów. Pozdrawiam fanów "Pośpiechu".
Avatar
roro / 6 lutego 2011 o 11:31
Bolek jesteś bajkopisarzem chyba! Tak dramatyczne wspomnienia z baru dopadły Ciebie dzisiaj że aż Ci wspólczuję! Nigdy w sobotę tam nie wpadaj albo wcale bo możesz nie dotrwać do niedzieli.Proponuję kebab na każdym rogu albo amerykańskie żarcie! Nie jedz polskiego bo to niezdrowe dla Ciebie! A co sam ugotowałeś ostatnio? Może wodę?
Avatar
Bolek / 6 lutego 2011 o 10:49
[quote name='roro' timestamp='1296941966' post='433845']
Starsza pani wydająca posiłki nie jest taka straszna! Jak Bolek będziesz tam częściej to się uśmiechnij i to wystarczy.Stały klient wie jak zagadnąć co dobrego jest dzisiaj.A dodam tez ze starość nas wszystkich dopadnie i módlmy się aby aktualna nasza uroda się nie ulotniła bo wtedy przypomnimy sobie Panią bez zęba na przedzie z baru Pośpiech. Pozdrawiam.Dość stały klient.
[/quote]
Bywałem swego czasu dość często w tym barze i przymrużałem oczy na numer z koperkiem oraz na wiele innych tego typu atrakcji. Uśmiechu z mojej strony również nie zabrakło ale przestałem tam bywać po pewnym sobotnim przedpołudniu kiedy to postanowiłem wdepnąć na gorący rosołek;) Stara uraczyła mnie zupką która miała przedziwny smak, Po pierwszych dwóch łyżkach pomyślałem że pewnie sobie wmawiam niesmak albo że to niesmak z poprzedniego dnia po którym zapragnąłem posilić się gorącym rosołkiem. Starsza pani (jak ją zwą stali bywalcy) po ciężkim tygodniu najwyraźniej pomyliła rumianek z rosołkiem i wymoczyła sobie nogi w porcji która z rana oczekiwała już na mnie;) smak tej zupki porównywalny był jedynie do przepoconej skarpety więc aby go uzyskać stara musiała długo się relaksować Ogólnie sobotnie menu jest chyba dla specjalnych gości bo zupka nie jest jedynym daniem zasługującym na miano złotej patelni;) Zapomniałem dodać w poprzedniej wypowiedzi jednego dość sympatycznego szczegółu, mianowicie wydawania reszty z gotówki przez starą aby odebrać resztę w miedziakach trzeba nie lada umiejętności gdyż tacka na drobne przy kasie jest stanowczo zbyt mała Stara wydaję resztę tak szerokim gestem że połowa z tego co wyda ląduje na sali pod stolikami;)
[quote name='roro' timestamp='1296941966' post='433845']
Starsza pani wydająca posiłki nie jest taka straszna! Jak Bolek będziesz tam częściej to się uśmiechnij i to wystarczy.Stały klient wie jak zagadnąć co dobrego jest dzisiaj.A dodam tez ze starość nas wszystkich dopadnie i módlmy się aby aktualna nasza uroda się nie ulotniła bo wtedy przypomnimy sobie Panią bez zęba na przedzie z baru Pośpiech. Pozdrawiam.Dość stały klient.
[/quote]
Bywałem swego czasu dość często w tym barze i przymrużałem ... rozwiń
Avatar
kola / 5 lutego 2011 o 22:52
Nie znaci się chłopaki. Bywam w Pośpiechu co drugi dzień. Starsza Pani to jedna z niewielu osób, które znają sie na obsłudze klienta w tym mieście. Poza tym posłuuje sie tymi wszystkimi chochlami i durszlakiem z taką gracją, ze wrażenie niezapomniane i dodaje tylko uroku temu miejscu. Poza tym wolę jak widzę kto pcha palucha w moja zupę, niż żyć w nieświadomości, że na zapleczu pluł mi do kawy.
Avatar
roro / 5 lutego 2011 o 22:39
Starsza pani wydająca posiłki nie jest taka straszna! Jak Bolek będziesz tam częściej to się uśmiechnij i to wystarczy.Stały klient wie jak zagadnąć co dobrego jest dzisiaj.A dodam tez ze starość nas wszystkich dopadnie i módlmy się aby aktualna nasza uroda się nie ulotniła bo wtedy przypomnimy sobie Panią bez zęba na przedzie z baru Pośpiech. Pozdrawiam.Dość stały klient.
Avatar
kacper / 5 kwietnia 2011 o 12:49
[quote name='muchamed' timestamp='1296929588' post='433755']
Niestety, Bolek ma rację. Starsza pani ma tak strasznie odpychające spojrzenie, że nawet głodny dwa razy zastanowi się, zanim cos zamówi. Nie chodzi przy tym o kwestie związane z higieną, ile o podejście do człowieka, pełne jakiejś szczególnej nienawiści, kraszonej zwłaszcza przy uboższych klientach sporą dozą wyższości i najzwyczajnej nieuprzejmości. Myślę, że to szefowa tego interesu, osoba nie do ruszenia z tego miejsca. Kiedyś bywało inaczej, choć jestem trzydziestoparolatkiem, to znam Pośpiech od co najmniej ćwierćwiecza. W środku wyglądał zupełnie inaczej - był szerszy, ciągnął się aż do samego rogu kamienicy i węższy, ponieważ na wprost wejścia była lada spedycyjna zwana bemarem (jak widać, pomysł z taki wydaweaniem potraw nie jest nowy...), pełna naczyń z jadłem. Jadłospis wisiał w tym samym miejscu, co teraz. Smak się zresztą też zbytnio nie zmienił. Znakiem tamtych czasów natomiast jest dla mnie zraz warzywno mięsny, potrawa moim zdaniem ze wszech miar warta wskrzeszenia. Był to zraz uformowany w kształt sporego walca, opanierowany lub soute i smażony, jak mi się teraz wydaje, w głębokim tłuszczu. Podawany był w towarzystwie sosu węgierskiego, na bazie pomidorów i marchwi, lekko pikantnego. Wiele razy próbowałem odtworzyć w domu jego skład i jestem prawie pewein, że do mięsnej masy mielonej dodawano dokładnie przetartą duszoną marchew, cebulę i seler. Pycha. Na obitej szklanymi kafelkami ścianie zmywalni naczyń (mniej więcej tam, gdzie jest też i dziś) był obrazek, reklamujący zakład: wielkiego młodzieńca pyta się dwie głowy niższa kobieta, dlaczego tak wyrósł. - Bo stołuję się zawsze w barze Pośpiech - odpowiada....
pozdrawiam

A co do miejsc wartych spóbowania - Bar Kolejowy przy ul. I go maja. Mają tam pyszny rumsztyk wołowy, wyjątkowego smaku buraczki i nie najgorszego mielonego.
[/quote]
[quote name='muchamed' timestamp='1296929588' post='433755']
Niestety, Bolek ma rację. Starsza pani ma tak strasznie odpychające spojrzenie, że nawet głodny dwa razy zastanowi się, zanim cos zamówi. Nie chodzi przy tym o kwestie związane z higieną, ile o podejście do człowieka, pełne jakiejś szczególnej nienawiści, kraszonej zwłaszcza przy uboższych klientach sporą dozą wyższości i najzwyczajnej nieuprzejmości. Myślę, że to szefowa tego interesu, osoba nie do ruszenia z tego miejsca. Kiedyś bywało inaczej, choć ... rozwiń
Avatar
Tomasz / 18 lutego 2011 o 22:45
nie wierzę! jak mogłeś przeoczyć tatar- gwarantuję wszystkim forumowiczom, że lepszego na lubelszczyźnie nie znajdziecie- palce lizać ( cena 8 zł). Zamawiam 2-3 tatary, flaczki i flaszeczkę ( Wyborowa zmrożona). Całość na dwóch nie przekracza 70 zł ( oczywiście wszystko x2)
Avatar
Tomasz / 18 lutego 2011 o 22:42
[quote name='muchamed' timestamp='1296920659' post='433702']
Cieszy podjęcie tak ważkiego tematu przez red. Sulisza, boli natomiast zupełne pominięcie, powodowane zapewne pośpiechem, restauracji Świdiczanka w Świdniku. Toż to żyjący skansen byłego, a wrażenie to potęgowane jest jeszcze przez socrealistyczną architekturę centrum Świdnika, gdzie ów zakład żywienia zbiorowego ma siedzibę. Oprócz smaczków gastronomicznych są też takie, o których opowiadać można później godzinami. Począwszy od szatni, z prawdziwą Panią Szatniarką (szatnia jest u nas obowiązkowa, ach łza się w oku kręci), poprzez wywieszone w centralnym miejscu srebrne patelnie, o które, mówiąc dalej Misiem, zakład bił się w latach siedemdziesiątych przez pamiętające dawny ustrój elementy wystroju, no i oczywiście Panie Kelnerki. Niżej podpisany sam kilka razy robił furorę wśród zakochanych w Barei gości z całej Polski, których prowadzał do Świdniczanki na obiad. Bo i jedzeniem, a może przede wszystkim jedzeniem restauracja może się pochwalić każdemu smakoszowi dobrej, polskiej kuchni. Śledzik w śmietanie, jako starter, urzeka śmietaną, czyli sosem na bazie śmietany, majonezu, cebulki i jabłek. Pycha, rzadko kto zostawi na talerzu choć garnirek z gotowanej marchewki. Z przekąsek ryba po grecku, podana na gorąco również przekonuje. Wśród zup królują flaki i żurek po świdnicku, z tandemu tego polecamy żurek, flaczki nie rzucają na kolana. To z każdym czułym na uroki dobrego jedzenia zrobią natomiast buraczki zasmażane, rzecz godna królów. Wspaniale czerwone, lekko kwaskowe w smaku, o pięknej, lśniącej konsystencji podane są na srebrnej niby-nelsonce godnie współgrają z daniem głównym. Przykładowo, z wątróbką wieprzową z cebulką i ziemniaczkami, który to zestaw kosztuje...całe 10 zł. Ceny innych potraw, w stosunku do ich smaku i sposobu podania również zachęcają.
pozdrawiam
[/quote]
[quote name='muchamed' timestamp='1296920659' post='433702']
Cieszy podjęcie tak ważkiego tematu przez red. Sulisza, boli natomiast zupełne pominięcie, powodowane zapewne pośpiechem, restauracji Świdiczanka w Świdniku. Toż to żyjący skansen byłego, a wrażenie to potęgowane jest jeszcze przez socrealistyczną architekturę centrum Świdnika, gdzie ów zakład żywienia zbiorowego ma siedzibę. Oprócz smaczków gastronomicznych są też takie, o których opowiadać można później godzinami. Począwszy od szatni, z prawdziwą Pan... rozwiń
Avatar
kolo / 11 lutego 2011 o 10:08
[size="5"] [color="#FF0000"]UWIELBIAM RUMSZTYK !!![/color] [/size]
Avatar
giron / 7 lutego 2011 o 09:48
"Świdniczanka" miała jeszcze jedno popisowe danie - zraz po węgiersku z kluskami kładzionymi, pycha!
Avatar
waldek sulisz / 6 lutego 2011 o 20:21
Pośpiech to Pośpiech. Dzięki za komentarze. I za wspaniały wpis, że jak komuś nie pasuje, hamburger. Ludzie, ktorzy lubią zjeść, są lepsi. Frustraci jedzą i dostają wrzodów. Pozdrawiam fanów "Pośpiechu".
Avatar
roro / 6 lutego 2011 o 11:31
Bolek jesteś bajkopisarzem chyba! Tak dramatyczne wspomnienia z baru dopadły Ciebie dzisiaj że aż Ci wspólczuję! Nigdy w sobotę tam nie wpadaj albo wcale bo możesz nie dotrwać do niedzieli.Proponuję kebab na każdym rogu albo amerykańskie żarcie! Nie jedz polskiego bo to niezdrowe dla Ciebie! A co sam ugotowałeś ostatnio? Może wodę?
Avatar
Bolek / 6 lutego 2011 o 10:49
[quote name='roro' timestamp='1296941966' post='433845']
Starsza pani wydająca posiłki nie jest taka straszna! Jak Bolek będziesz tam częściej to się uśmiechnij i to wystarczy.Stały klient wie jak zagadnąć co dobrego jest dzisiaj.A dodam tez ze starość nas wszystkich dopadnie i módlmy się aby aktualna nasza uroda się nie ulotniła bo wtedy przypomnimy sobie Panią bez zęba na przedzie z baru Pośpiech. Pozdrawiam.Dość stały klient.
[/quote]
Bywałem swego czasu dość często w tym barze i przymrużałem oczy na numer z koperkiem oraz na wiele innych tego typu atrakcji. Uśmiechu z mojej strony również nie zabrakło ale przestałem tam bywać po pewnym sobotnim przedpołudniu kiedy to postanowiłem wdepnąć na gorący rosołek;) Stara uraczyła mnie zupką która miała przedziwny smak, Po pierwszych dwóch łyżkach pomyślałem że pewnie sobie wmawiam niesmak albo że to niesmak z poprzedniego dnia po którym zapragnąłem posilić się gorącym rosołkiem. Starsza pani (jak ją zwą stali bywalcy) po ciężkim tygodniu najwyraźniej pomyliła rumianek z rosołkiem i wymoczyła sobie nogi w porcji która z rana oczekiwała już na mnie;) smak tej zupki porównywalny był jedynie do przepoconej skarpety więc aby go uzyskać stara musiała długo się relaksować Ogólnie sobotnie menu jest chyba dla specjalnych gości bo zupka nie jest jedynym daniem zasługującym na miano złotej patelni;) Zapomniałem dodać w poprzedniej wypowiedzi jednego dość sympatycznego szczegółu, mianowicie wydawania reszty z gotówki przez starą aby odebrać resztę w miedziakach trzeba nie lada umiejętności gdyż tacka na drobne przy kasie jest stanowczo zbyt mała Stara wydaję resztę tak szerokim gestem że połowa z tego co wyda ląduje na sali pod stolikami;)
[quote name='roro' timestamp='1296941966' post='433845']
Starsza pani wydająca posiłki nie jest taka straszna! Jak Bolek będziesz tam częściej to się uśmiechnij i to wystarczy.Stały klient wie jak zagadnąć co dobrego jest dzisiaj.A dodam tez ze starość nas wszystkich dopadnie i módlmy się aby aktualna nasza uroda się nie ulotniła bo wtedy przypomnimy sobie Panią bez zęba na przedzie z baru Pośpiech. Pozdrawiam.Dość stały klient.
[/quote]
Bywałem swego czasu dość często w tym barze i przymrużałem ... rozwiń
Avatar
kola / 5 lutego 2011 o 22:52
Nie znaci się chłopaki. Bywam w Pośpiechu co drugi dzień. Starsza Pani to jedna z niewielu osób, które znają sie na obsłudze klienta w tym mieście. Poza tym posłuuje sie tymi wszystkimi chochlami i durszlakiem z taką gracją, ze wrażenie niezapomniane i dodaje tylko uroku temu miejscu. Poza tym wolę jak widzę kto pcha palucha w moja zupę, niż żyć w nieświadomości, że na zapleczu pluł mi do kawy.
Avatar
roro / 5 lutego 2011 o 22:39
Starsza pani wydająca posiłki nie jest taka straszna! Jak Bolek będziesz tam częściej to się uśmiechnij i to wystarczy.Stały klient wie jak zagadnąć co dobrego jest dzisiaj.A dodam tez ze starość nas wszystkich dopadnie i módlmy się aby aktualna nasza uroda się nie ulotniła bo wtedy przypomnimy sobie Panią bez zęba na przedzie z baru Pośpiech. Pozdrawiam.Dość stały klient.
Zobacz wszystkie komentarze 18

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Lublin: Małe dziecko wypadło z trzeciego piętra

Lublin: Małe dziecko wypadło z trzeciego piętra 5 0

Półtoraroczne dziecko wypadło z trzeciego piętra bloku przy ulicy Górnej w Lublinie.

47-latek zginął w wypadku, drugi z mężczyzn był pijany. Kto kierował BMW?

47-latek zginął w wypadku, drugi z mężczyzn był pijany. Kto kierował BMW? 4 2

Tragiczny wypadek w Siennicy Królewskiej Dużej (pow. krasnostawski). Nie żyje 47-letni mężczyzna.

Inspiracje po lubelsku: o związkach i relacjach
30 maja 2018, 19:00

Inspiracje po lubelsku: o związkach i relacjach 1 0

Co Gdzie Kiedy. Centrum Kultury w Lublinie (ul. Peowiaków 12) zaprasza na kolejne spotkanie z cyklu Inspiracje po lubelsku. W środę, 30 maja o godz. 19 odbędzie się spotkanie poświęcone związkom i relacjom.

Zaczęli słabo, ale jest poprawa. Bogdanka odrabia straty po pierwszym kwartale

Zaczęli słabo, ale jest poprawa. Bogdanka odrabia straty po pierwszym kwartale 0 0

Niezbyt dobrze zaczął się ten rok dla Bogdanki. W pierwszym kwartale przychody spadły o 14,3 proc., do 398,7 mln zł z 465,2 mln zł przed rokiem. Kopalnia na czysto zarobiła w tym okresie 23,2 mln zł.

Innymi Słowy Impro w Amnesii
30 maja 2018, 20:00

Innymi Słowy Impro w Amnesii 1 0

Co Gdzie Kiedy. 30 maja o godz. 20 w klubie Amnesia (al. Racławickie 6) wystąpi formacja Innymi Słowy. Artyści zaprezentują improwizowane szorty sceniczne.

Wydadzą ponad 2 miliony na przebudowę tej drogi. "Czy to prawda, że mieszka tam radny?"

Wydadzą ponad 2 miliony na przebudowę tej drogi. "Czy to prawda, że mieszka tam radny?" 12 5

Nieco ponad 2 miliony złotych zgodzili się przeznaczyć miejscy radni na budowę ul. Sosnowej. Ponieważ inwestycja nie była wcześniej wpisana do budżetu pieniądze zostały przesunięte z puli przeznaczonej na budowę basenów. Wybór akurat tej ulicy nie dla wszystkich jest jasny

Chciał wyprzedzić motocyklistę, ale go potrącił. 30-latek zmarł w szpitalu

Chciał wyprzedzić motocyklistę, ale go potrącił. 30-latek zmarł w szpitalu 13 2

Nie żyje 30-letni motocyklista potrącony przez busa w miejscowości Sumin (pow. tomaszowski).

Bal w Szkole Podstawowej nr 5 im. Króla Władysława Łokietka (dużo zdjęć)
galeria

Bal w Szkole Podstawowej nr 5 im. Króla Władysława Łokietka (dużo zdjęć) 3 4

Uczniowie gimnazjum przy Szkole Podstawowej nr 5 im. Króla Władysława Łokietka w Lublinie bawili się na uroczystym Balu. Zobaczcie naszą galerię zdjęć.

Ojcowie niepodległej. Wojciech Korfanty, czyli "rogata dusza"

Ojcowie niepodległej. Wojciech Korfanty, czyli "rogata dusza" 0 1

„Człowiek - legenda, który przyprowadził Śląsk do Polski, a potem został przez Polskę zdeptany”.

Pierwsza Komunia Święta w Parafii św. Andrzeja Boboli (dużo zdjęć)
galeria

Pierwsza Komunia Święta w Parafii św. Andrzeja Boboli (dużo zdjęć) 16 3

Do Pierwszej Komunii Świętej przystąpiły dzieci z Parafii pw. Świętego Andrzeja Boboli w Lublinie. Towarzyszyliśmy im w tej uroczystej chwili.

Koncert Magiczny Lublin Jagiellonów

Koncert Magiczny Lublin Jagiellonów 2 0

Co Gdzie Kiedy. W poniedziałek, 28 maja o godz. 19 w Kościele Rektoralnym pw. Wniebowzięcia NMP Zwycięskiej w Lublinie (ul. Narutowicza 6) odbędzie się wyjątkowy koncert Magiczny "Lublin Jagiellonów".

Dni Puław: występ ulicznego teatru i pokaz multimedialny (zdjęcia)
galeria
film

Dni Puław: występ ulicznego teatru i pokaz multimedialny (zdjęcia) 7 4

Mieszkańcy Puław, którzy mimo kapryśnej pogody w sobotni wieczór pojawili się przed Urzędem Miasta, nie żałowali. Spektakl warszawskiego Teatru Akt oraz finałowe widowisko z wykorzystaniem światła i muzyki, zrobiły wrażenie na widzach.

Sprawdzali wiedzę i zdrowie puławian
DNI OTWARTE
galeria

Sprawdzali wiedzę i zdrowie puławian 2 0

Mieszkańcy Puław mogli zobaczyć eksponaty z Muzeum Techniki Biurowej. Wystawa, a także sentymentalny pokój urzędnika z PRL-u była otwarta w Urzędzie Miasta. Nie brakowało także konkursów z nagrodami i turniejów dla młodzieży.

Festyn z okazji Dnia Matki. Tak bawili się mieszkańcy LSM (zdjęcia)
galeria

Festyn z okazji Dnia Matki. Tak bawili się mieszkańcy LSM (zdjęcia) 5 1

W sobotę mieszkańcy Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej bawili się na festynie rodzinnym z okazji Dnia Matki. W programie były: występ zespołu tanecznego DK LSM oraz zespołów tanecznych "Wega" i "Kallista"; koncerty grupy wokalnej DK LSM, "Senioritek", "Pasjonatty" czy Kapeli Podwórkowej "Klawa Ferajna".

Dzieje Puław: Pogoń litewska. Analiza herbu Czartoryskich
HISTORIA

Dzieje Puław: Pogoń litewska. Analiza herbu Czartoryskich 10 1

Herb to ustalona według reguł heraldycznych oznaka osoby, rodziny, miasta, prowincji czy państwa. Natomiast herby rycerskie, znane od XIX wieku, były dziedzicznymi oznakami przynależności do stanu szlacheckiego. Wywodziły się od znaków umieszczanych na barwionych chorągwiach, a od XII wieku także na różnych częściach uzbrojenia w celu odróżnienia oddziałów i poszczególnych rycerzy średniowiecznych.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.