sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Kuchnia

Polski smak z Polską Chatą

Dodano: 20 marca 2005, 14:00

W świecie polskich przypraw wreszcie zapanowało ożywienie. Kolorowe opakowania, przepisy, zapachy w środku. Jest w czym wybierać.

Z przyjemnością przystąpiłem do testu zestawu "Gotujemy po polsku”, firmowanego marką Appetita. Osiem mieszanek przyprawowych, zostało skomponowanych z myślą o gospodyniach domowych, wszystkich smakoszach i wielbicielach tradycyjnej kuchni polskiej. Oto one.
Przyprawa do bigosu po staropolsku
Przyprawa do gulaszu
Przyprawa do żeberek
Przyprawa do frytek i ziemniaków
Przyprawa do potraw z jajek
Przyprawa do potraw z fasoli
Przyprawa do żurku i barszczu białego
Przyprawa do ryb

Pierwsze wrażenia

Na początek wybrałem przyprawę do potraw z jajek. Najpierw jajecznica. Szczypta przyprawy i moje ulubione danie zmieniło smak nie do poznania. Równie smakowite okazały się jajka na miękko. Zamiast soli użyłem gotowej mieszanki. Ale przyprawa pokazała swoją klasę dopiero w kotlecie z jajek na twardo. Dodałem ją do posiekanych jajek wymieszanych z cebulką i bułką namoczoną w mleku. Pychotka.

Bigos i czulent

Dobra jest przyprawa do ziemniaków. Złociste kartofelki wychodzą bardzo zacnie. Nic nie brakuje także mieszance do bigosu. Ale dla mnie najciekawsza jest przyprawa do potraw z fasoli.
Nawet nie dlatego, że przepadam za fasolową. Ale testowałem przyprawę na czulencie. Kultowej potrawie z żydowskiej kuchni. Pół łyżeczki przyprawy nadało czulentowi wyborny smak.
Więc przepis na mój czulent z przyprawą Appetity polecam.
Czulent
Składniki:
1 kg wołowiny, 5 dkg suszonych śliwek, 25 dkg marchwi, 25 dag pęcaku, 25 dag fasoli, 2-3 łyżki miodu, sól, pieprz, cytryna, 0,5 szklanki wody.
Wykonanie:
Śliwki zalewamy wrzątkiem na 2 godziny. Mięso kroimy w kostkę, a marchew w plasterki. Mieszamy z pokrojonymi na paski śliwkami, namoczoną przez noc fasolą i przez 2-3 godziny kaszą. Doprawiamy. Przekładamy do brytwanny. Zalewamy gorącą wodą wymieszaną z miodem i cytryną. Pieczemy ok. 2 godzin w nagrzanym piekarniku.

O czulencie

Na sobotni południowy posiłek gotowano ciepłą potrawę zwaną czulentem. Zakaz pracy i rozpalania ognia w trakcie Szabatu wymusił konieczność przygotowania jedzenia w piątkowe popołudnie. Czulent idealnie się do tego nadaje, gdyż to rodzaj zapiekanki z mięsa, warzyw, kaszy i różnego gatunku fasoli bądź grochu, mógł więc przebywać w rozgrzanym piecu nawet 16 godzin. Wszystkie składniki mieszano ze sobą dzień wcześniej (idealny do przygotowania tej potrawy był trzymający ciepło żeliwny garnek) i przed zmrokiem umieszczano w dobrze rozgrzanym piecu kuchennym, a właściwie w jego części zwanej szabaśnikiem, gdzie potrawa początkowo intensywnie się gotowała, a następnie "dochodziła” w cieple kilka godzin. Często zamiast rozpalać własny korzystano z pieca chlebowego w piekarni, dokąd kobiety zanosiły garnki ze zmieszanymi składnikami, a w sobotę gotowy już gorący czulent przynosił (za niewielką odpłatnością) pomocnik piekarski.
(Za: http://www.muzeum.krakow.pl)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!