sobota, 16 grudnia 2017 r.

Kuchnia

Restauracja Hotelu Lwów w Lublinie (recenzja)

  Edytuj ten wpis

To jedyne miejsce w Lublinie, gdzie można skosztować sporo dań kuchni ukraińskiej. I choć sało tylko imituje sało, a pielmieni dopiero szukają swojego smaku, to można tam naprawdę dobrze zjeść.

Ponieważ dobre sało cenię nad każdą wędlinę, przygodę z ukraińską kuchnią wypadło zacząć od "Przekąski Kozaka” (sało paprykowe, sało z kminkiem, pieprzem i adżyką podane z cebulą i czosnkiem) za 12 zł.

Szkoda tylko, że choć karta kusi kilkoma rodzajami ukraińskiego piwa, to żadnego nie dane było nam spróbować, bo go zwyczajnie nie było. Za to sało paprykowe tylko udawało sało, była to zwykła, twardawa słonina w papryce. Ciut lepsze było "sało” białe z kminkiem – ani jedno ani drugie sałem, które można rozsmarować na chlebie – nie było.

Na gorącą przekąskę wybraliśmy półmisek "Pielmieni” za 25 zł w wersji tradycyjnej podawanej z kwaskowatym masłem. To pozostałość po tradycji skrapiania pielmieni octem. Zbyt grube ciasto zachwiało kompozycją słynnego dania, nadzienie nie wyróżniało się niczym szczególnym. Słabo.

Za chwilę na stole miała królować "Soljanka” za 12 zł. i danie z kociołka nazwane "Dniestr” (kompozycja delikatnej cielęciny z dodatkiem grzybów i brandy) za 28 zł. Słynną zupę podano w glinianym kociołku. Świeżutkie mięso, bardzo mocny, esencjonalny wywar z kiszonych ogórków, aromaty oliwkowe i gruby plaster cytryny – to było bardzo dobre. Ale jeszcze lepszy był "Dniestr” – delikatna cielęcina z pieczarkami w zachwycającym sosie koiła kubki smakowe i syciła ponad miarę. Oba dania polecamy.

Już byliśmy najedzeni – łyk Portera za 7.50 i soku za 5 zł schłodził emocje. Na drugie danie wybraliśmy "Kruczenki” (mięso wieprzowe zawijane z chrzanem na cebulnikach z sałatką z ogórka kiszonego) za 35 zł oraz "Manty Kozackie” (faszerowane mięsem wieprzowym) podane z masełkiem i sałatką z pomidora i czerwonej cebuli) za 29 zł.

Kruczenki okazały się bardzo smacznymi zawijaskami z nutą struganego chrzanu. Towarzyszyły im rewelacyjne cebulniki, czyli racuszki z ziemniaków i cebuli (pycha) oraz sałatka z ogórka kiszonego doprawiona musztardą. To jedno z ciekawszych dań, jakie zdarzyło nam się jeść ostatnio w Lublinie. Brawa dla szefa kuchni.

Z kolej Manty przypominały trochę gruzińskie pierogi chinkali. Czeka się na nie aż 40 minut, bo bardzo wolno gotują się na parze. Ciasto było cienkie, szkliste, bardzo smaczne. Nadzienie – ciekawe, ale nic ponadto. Powinno być lepiej posiekane, nasze było mocno ugniecione. Gdyby w środku była wołowina albo jagnięcina… a nawet baranina? Ale kuchnia restauracji hotelu Lwów jest na dobrej drodze.

Na deser zamówiliśmy kawę "Lwowska Turka z cynamonem i koniakiem” za 6 zł oraz "Wiedeński strudel z gałką lodów” za 12 zł. Kawa bardzo w porządku, deserowi zabrakło lekkości i finezji.

Nasza ocena? Za ukraińską przygodę zapłaciliśmy 171.50 zł. Dużo, choć w tej restauracji można się najeść do syta. Jedzenie jest świeże i smaczne. Dajemy cztery gwiazdki za dobry, ukraiński smak.

Restauracja Hotelu Lwów w Lublinie

Lublin, ul. Bronowicka 2, tel. 81 745 57 09
Czynne od poniedziałku do piątku do 12 do 23, sobota – niedziela do 21.
Można płacić kartą


Zobacz więcej naszych recenzji: Przewodnik po restauracjach Lubelszczyzny


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Aga
anna
seboLL
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Aga
Aga (25 listopada 2013 o 13:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

I podaja za zimnego tatara!!! Mięso jest lodowate!!!!!

Rozwiń
anna
anna (13 października 2013 o 16:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nie prawda że w restauracji Hotelu Lwów, takie dobre jadzenie.Byłam na weselu w tej restauracji, jedzenie do kitu,zupa niby brokułowa słona że trudno to zjeść,drugie niby jakiś kurczak,porcja jak dla dziecka i niezbyt smaczne.Pozostałe dania też miały wiele do życzenia.Kuchnia jednym słowem nie do polecenia.

Rozwiń
seboLL
seboLL (6 października 2013 o 13:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nie rozumiem tego komentarza? Dlaczego w Lublinie 90% ludzi ciągle komuś czegoś zazdrości? Weź się do roboty leniu to będziesz mial za 371 zł budżet na jedzenie. pier***... malkontenci w tym Lublinie mieszkają..

popieram jak berbelucha stać i przede wszystkim płacą mu za to to może paść siebie i swoją babe za ile chce i czym chce, a czasami jego recenzje można przeczytać zeby nie pójść do knajpy gdzie dają chłam:) 

Rozwiń
Stefan
Stefan (6 października 2013 o 12:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

171.50 zł

tygodniowy budżet dla naszej rodziny na jedzienie

Nie rozumiem tego komentarza? Dlaczego w Lublinie 90% ludzi ciągle komuś czegoś zazdrości? Weź się do roboty leniu to będziesz mial za 371 zł budżet na jedzenie. pier***... malkontenci w tym Lublinie mieszkają..

Rozwiń
Krysia
Krysia (5 października 2013 o 22:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Się wygląda, się żre...Bebech rozciągnięty więc zawsze mało... Smaku się nie czuje tylko, żeby bebech był wypełniony do granic możliwości tłuszczem.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!