poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Łęczna

Brutalne morderstwo w Ciechankach. Jest opinia biegłych psychiatrów

Dodano: 20 sierpnia 2017, 08:24

(fot. Policja/Archiwum)

Podejrzani o brutalne morderstwo w Ciechankach nie unikną odpowiedzialności. Psychiatrzy ocenili, że Marta K. i Dariusz M. mogą stanąć przed sądem. Głównym motywem zbrodni była zazdrość

– Mamy już opinię biegłych psychiatrów. Wynika z niej, że podejrzani są poczytalni i mogą odpowiadać za swoje czyny przed sądem – mówi Paweł Banach, prokurator rejonowy w Lublinie. – Niedługo powinniśmy otrzymać wyniki badań DNA. Będą one jednym z kluczowych dowodów w sprawie.

Nadal nie udało się bowiem odnaleźć zwłok zamordowanego Mariusza Ś. Analiza śladów biologicznych może pozwolić na bezpośrednie powiązanie podejrzanych z ofiarą.

Sprawa dotyczy zabójstwa, do którego doszło w kwietniu w Ciechankach w pow. łęczyńskim. Z ustaleń śledczych wynika, że głównym motywem zbrodni była zazdrość. 

36-letni Mariusz Ś. pracował w Belgii. Był związany z mieszkającą w Ciechankach 32-letnią Martą K. Przesyłał jej pieniądze i planował wspólną przyszłość. Nie wiedział, że jego dziewczyna ma w Polsce innego partnera – 48-letniego Dariusza M.

Początkowo panowie o sobie nie wiedzieli. Kiedy to się zmieniło, dochodziło do kłótni. W nocy z 12 na 13 kwietnia Mariusz Ś. odwiedził swoją dziewczynę. Nie wiedział, że kobieta i jej kochanek zastawili na niego pułapkę.

Wieczorem Marta wyszła z Mariuszem na spacer. Poszli w rejon tzw. placu buraczanego w Ciechankach. Tam czekał na nich Dariusz M. – Udawał nietrzeźwego. Zbliżył się do pary i uderzył 36-latka pięścią w twarz – mówił po zatrzymaniu podejrzanych prokurator Banach.

Mariusz Ś. próbował uciec. Dariusz M. dogonił go, powalił na ziemię i zaczął bić. Marta K. podała mu pistolet śrutowy, z którego przynajmniej dwa razy strzelił w głowę 36-latka. Później kobieta przytrzymała rannego mężczyznę, a Dariusz M. sięgnął po nóż. Zabił Mariusza zadając mu ciosy w mostek i w serce.

Marta i Dariusz zaciągnęli ciało mężczyzny do lasu i przykryli gałęziami. Poszli po samochód, w którym mieli już przygotowaną wcześniej plandekę. Zapakowali w nią zwłoki 36-latka. Przez jakiś czas jeździli wzdłuż Wieprza, szukając dogodnego miejsca do pozbycia się ciała. Kiedy je znaleźli, rozebrali ofiarę i wrzucili zwłoki do wody. Spalili ubrania Mariusza Ś. oraz własne. Śledczy znaleźli później w ognisku nóż, którym zadano śmiertelne ciosy. Zabezpieczono również wiele śladów w samochodzie napastników. Pistolet śrutowy odnaleziono w pobliskiej rzece.

Marta K. została zatrzymana po tym, jak sama zgłosiła policji porwanie Mariusza Ś. Jej wyjaśnienia wzbudziły podejrzenia policjantów. Po paru pytaniach kobieta sama przyznała się do zbrodni. Jej kochanek również przyznał się do zabójstwa.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (21 sierpnia 2017 o 14:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A jak znajdziesz niepoczytalnego chwasta na polu, to go nie wyrywasz? Rozumiem. Chwast to chwast. Poczytalny na dożywociew więzieniu, a niepoczytalny na dożywocie wśród świrów na mocnych prochach i codziennie elektrowstrząs. Od razu przybędzie poczytalnych na rozprawach.
Rozwiń
Gość
Gość (20 sierpnia 2017 o 18:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdzie jest ciało? Czy na pewno w rzece?
Rozwiń
Gość
Gość (20 sierpnia 2017 o 11:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jest to wszystko jakieś tak zagmatwane, że aż nie chce się wierzyć w całą tą historię. Kurde po tylu miesiącach poszukiwań nie odnaleziono ciała, a jeżeli oni wcale nie wrzucili go do tej rzeki???
Rozwiń
Gość
Gość (20 sierpnia 2017 o 11:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na 25 lat do więzienia. Po 20 latach możliwość ubiegania się o wcześniejsze wyjście.
Rozwiń
hhhh
hhhh (20 sierpnia 2017 o 10:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i niby baby to delikatne istoty
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!