poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Łęczna

Puchaczów boi się powodzi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 czerwca 2009, 19:56
Autor: Paweł Puzio

Obawiamy się, że woda przerwie wały i wtargnie do naszych gospodarstw -denerwują się mieszkańcy Puchaczowa. A wszystko za sprawą stawu, wykopanego kilka metrów od kanału Wieprz-Krzna.

- Wójt Grzesiuk powiedział mi, że tylko patrzeć, jak na moim podwórku będzie stać woda z kanału. W latach 80. pękł wał. Wtedy zalało łąkę. Teraz pod wodę pójdzie część Puchaczowa - twierdzi sąsiadka Ewa Świeca.

Na działce lokalnego biznesmena Stefana Pawłowskiego znajdują się stare wyrobiska po wykopach torfu, (tzw. torfiarki). Trzy z nich Pawłowski pogłębił i oczyścił ze złomu. Potem połączył je i zrobił duży staw o wymiarach 50 na 100 metrów.

- W tych torfiarkach stała śmierdząca woda, wziąłem spychacz i oczyściłem to szambo - mówi Pawłowski. - Ile ropy poszło, ile razy "spych” utonął, a ile złomu wyciągnąłem z tych torfiarek, tego nie liczę. Teraz to miejsce nie wygląda jak śmietnisko.

- Nic nie wiemy o poszerzeniu torfiarek, choć takie prace powinny być uzgadniane z wójtem gminy - mówi Janusz Daniel, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Łęcznej. - Moim zdaniem, prawo budowlane nie zostało złamane, choć sprawie przyjrzymy się w najbliższy poniedziałek.

- Ale wójt o wszystkim wiedział - tłumaczy się Pawłowski. - Tu, gdzie teraz jest staw, była zaniedbana działka gminna. Zamieniłem się z urzędem na nieruchomości, ale po warunkiem, że pogłębię torfiarki. Ja w zamian oddałem grunt pod boisko dla dzieci - tłumaczy Pawłowski.

- Wiedziałem o pogłębieniu i oczyszczeniu torfiarek. Ale o tym, że ma tam powstać staw, to nigdy nie było mowy. Przy zamianie nie określono żadnych konkretnych warunków - mówi Adam Grzesiuk, wójt gminy Puchaczów.

- Czy ten staw zagraża kanałowi? - Moim zdaniem, nie - mówi Kazimierz Zapasa z lubartowskiego oddziału Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, nadzorującego puchaczowski fragment kanału Wieprz-Krzna. Dostaliśmy jednak skargi od 4 osób i sprawę zbadamy na miejscu. Po wizji lokalnej podejmiemy konkretne decyzje. Teraz nie chę się szczegółowo na ten temat wypowiadać - dodaje Zapasa.

- Jak się komuś nie podoba, to zasypię ten staw. Najgorzej, gdy ludzi kłuje w oczy jak ktoś coś robi, a nie siedzi z założonymi rękami - kończy Pawłowski.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
myslacy
kamil
nemo
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

myslacy
myslacy (17 czerwca 2009 o 15:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe kiedy w końcu ten polski sąd wyda wyrok na oszusta wyborów wójta w Puchaczowie. Jak to jest w Polsce że można sfałszować wybory dopisując wyborców do listy i bezkarnie sprawować urząd wójta przez prawie całą kadencje. Takie coś to tylko w pobożnej Polsce może się zdarzyć !
Rozwiń
kamil
kamil (17 czerwca 2009 o 13:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak zawsze niektórym ludziom przeszkadza ze ktoś coś robi...-a innym się nie chce, siedzą na du... i najgłośniej krzyczą... Co zazdrość robi z ludzi :-)
Rozwiń
nemo
nemo (16 czerwca 2009 o 10:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
am napisał:
Woda byla jak nie bylo kanalu

Hmmm.. Kozuny rozrabiają!!
Rozwiń
Gość
Gość (15 czerwca 2009 o 13:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na działce lokalnego biznesmena Stefana Pawłowskiego

[img]http://www.sarkazmy.zafriko.pl/pics/japier***e.jpg[/img]
Rozwiń
am
am (15 czerwca 2009 o 09:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Woda byla jak nie bylo kanalu
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!