wtorek, 21 listopada 2017 r.

Łęczna

Sąsiedzi nie pozwolili umrzeć Lutkowi (wideo)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 września 2008, 18:02
Autor: Paweł Puzio

W czwartek w nocy Lutka Białomyzego zabrało pogotowie. Był w stanie krytycznym. Domu, w którym mieszkał, pilnują teraz sąsiedzi.

Obawiają się, że obecny właściciel będzie chciał go rozebrać.

- Pacjent trafił do nas w stanie maksymalnego odwodnienia, niedożywiony, z uszkodzonym przez alkohol mózgiem. Nie ma z nim kontaktu - mówi Jerzy Makolus, asystent na Oddziale Wewnętrznym szpitala w Jaszczowie. - Nie mogę nic powiedzieć o rokowaniach - dodaje.

We wtorek opisaliśmy sprawę 54-letniego alkoholika z Łęcznej, który umierał z niedożywienia, w tragicznych warunkach sanitarnych, w walącej się chałupie przy ulicy Jagienki 22. Gdy wczoraj znów tam pojechaliśmy, Lutka nie było w domu.

- Nocą wezwaliśmy pogotowie. Lutek majaczył - mówi Katarzyna Raś, sąsiadka Białomyzego. Zabrali go do szpitala w Jaszczowie. - Gdyby nie Dziennik Wschodni, Lutek by już nie żył. Po artykule ludzie zaczęli się bardziej nim interesować - dodaje Raś.




Teraz sąsiedzi martwią się, że właściciel działki wykorzysta pobyt Białomyzego w szpitalu, aby zburzyć stojący dom. - Dlatego pilnujemy całymi dniami, aby chałupy nikt nie zburzył - dodaje K. Raś.

- Mam decyzję z powiatowego nadzoru budowlanego w Łęcznej, wzywającą mnie do rozbiórki budynku na działce. Konsultowałem się z prawnikiem i policją, jak mogę to zrobić. Przecież muszę wykonać decyzję urzędu, bo grożą mi prawne konsekwencje - mówi Khalifa Mwasha.

Sześć lat temu nabył nieruchomość od Lutka Białomyzego. - Zapewniam jednak, że nie zacznę rozbiórki, zanim Białomyzy nie wróci ze szpitala. Dodam tylko, że przez kilka lat mieszkał na mojej działce za darmo. Wspólnie z żoną płacimy wszystkie podatki - dodaje Mwasha.

Rozbiórce domu przeciwny jest burmistrz Łęcznej Teodor Kosiarski. Chce, aby Khalifa Mwasha doprowadził budynek do stanu używalności.

- Dowiedziałem się, że była umowa ustna zapewniająca Białomyzemu dożywocie w chacie przy Jagienki 22, gdzie jest zameldowany. To nic, że nie ma zapisu w akcie notarialnym - mówi wzburzony Kosiarski.

- Jeśli jednak dom zostanie zburzony lub ulegnie zniszczeniu w inny sposób, to osobiście dopilnuję, aby właściciele posesji zapewnili Białomyzemu lokal zastępczy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
antypijak
Gość
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 września 2008 o 11:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie rozumiem dlaczego MOPS wiedząc o stanie w jakim ten człowiek się znajduje nie postarał się umieścić go w jakimś domu pomocy społecznej?
Pewnie dlatego, ze to alkoholik a takich tam nie chcą.
Niestety prawda jest taka, ze on i tak już długo nie pożyje, wieloletnie nadużywanie alkoholu wyniszczyło jego organizm i tak cud, ze przezył tyle lat, więc nie ma się o co kłócić, lekarz w końcu dostanie to, z co zapłacił a alkoholik odejdzie do lepszego świata, wolnego od uzależnień.
Rozwiń
antypijak
antypijak (6 września 2008 o 11:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Pan doktor kupił za bezcen działeczkę a teraz płacze że rozbierać ruderkę każą. A zapewnić dach nad głową umierającemu człowiekowi to już nie łaska? Nie ważne że pijakowi, CZŁOWIEKOWI!!! Jest pan lekarzem, a to zobowiązuje. Nie tylko do tego żeby "prezenty" od pacjentów przyjmować. Nieładnie panie doktorze...



1. kupił a nie ukradł i jest jego gdybym ja kupił to tego pijaczka wykopałbym w d*** i na szro
2. pijaczkiem niech się iopiekują koledzy którzy z nim przepili chatę
3. jeśli lekarza cos zobowiązuje to ,mpoże i ciebie ,weź sobie ty na swój łeb pijaczynę i go utrzymuj.
4.nie oskarżaj niikogo o łapówki bo źle skoczysz a ja na miejscu tego pana już zawiadomiłbym prokuratuę na ciebie
Rozwiń
Gość
Gość (5 września 2008 o 17:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Kosiarski, nie mozna czlowieka wyrzucic na ulice? Niech pan go zaprosi do siebie! Przeciez "jego stan jest taki, ze dlugo nie pozyje", wiec chyba nie bedzie problemu? A moze niech pan z wlasnej kieszeni sfinansuje remont tej rudery? Mysle, ze inaczej by pan mowil, gdyby sytuacja dotyczyla panskiej wlasnosci. Jakim prawem moze pan decydowac o tym, co ma robic wlasciciel ze swoja dzialka?
Rozwiń
kasia
kasia (5 września 2008 o 17:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Pan doktor kupił za bezcen działeczkę a teraz płacze że rozbierać ruderkę każą. A zapewnić dach nad głową umierającemu człowiekowi to już nie łaska? Nie ważne że pijakowi, CZŁOWIEKOWI!!! Jest pan lekarzem, a to zobowiązuje. Nie tylko do tego żeby "prezenty" od pacjentów przyjmować. Nieładnie panie doktorze...

Dzialke kupil za tyle, za ile pan L. zgodzil sie ja sprzedac...to byla umowa pomiedzy sprzedajacym i kupujacym, a chyba nikt pana L. do sprzedazy nie zmuszal, nieprawda?

To bardzo komfortowa sytuacja: sprzedac dom, wziac za niego pieniadze...i nadal w nim mieszkac, nie placac za nic. A gdy nowy wlasciciel upomni sie o swoje uzalac sie, ze biedny dziki lokator jest zmuszany do wyprowadzenia sie! Oto polska wlasnie. Podziwiam lekarza, ze wytrzymal az szesc lat w takiej sytuacji. Wypowiedzi burmistrza sa zenujace- ciekawe czy sam pozwolilby na to, zeby na jego podleczynskiej dzialce mieszkal pijak? Nie sadze. A ilu z was, krytykujacych lekarza, zgodziloby sie na cos takiego? A kto zgodzilby sie kupno czegokolwiek wiedzac, ze bedzie placic za wszystko (podatki itp), a poprzedni wlasciciel bedzie miec prawo do sprzedanego towaru?
Pamietac tez trzeba, ze nikt pana L. nie wyrzucal pod most. Mial sie przeprowadzic do domu opieki...no ale przeciez tam sie nie pije, a to bylby najwiekszy problem...

I do tego pomysl, ze wlasciciel dzialki ma zapewnic pijakowi godziwe warunki! Jakie prawo go do tego zobowiazuje??? Oto Polska wlasnie.
Rozwiń
Gość
Gość (5 września 2008 o 16:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale jaja. Facet ma na swojej dzialce pijakowi dom wyremontowac zamiast samemu sie pobudowac. A jaki on ma obowiazek zajmowac sie pijaczkiem i sprawdzac czy mu sie chalupa nie wali. On nie ma na to czasu bo ciezko pracuje. Ludzie, jakbyscie sie wy czuli gdubyscie kupili mieszkanie i nie mogli w nim mieszkac bo mieszkaw nim lokator który nie chce sie wyprowadzic. Kazdy by chcial sprzedac dzialke o potem jeszcze na niej mieszkac. DW robi awanture i gra pod publiczke.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!