poniedziałek, 24 kwietnia 2017 r.

Łęczna

To było zabójstwo z zazdrości. Ciała do tej pory nie udało się znaleźć

Dodano: 19 kwietnia 2017, 21:15

Trwają poszukiwania zwłok 36-latka zamordowanego w Ciechankach (pow. łęczyński). Mariusz Ś. zginął z rąk swojej dziewczyny oraz jej kochanka.

– Głównym motywem tej zbrodni była zazdrość – mówi Paweł Banach, szef Prokuratury Rejonowej w Lublinie, która bada okoliczności śmierci Mariusza Ś.

36-latek pracował Belgii. Był związany z mieszkającą w Ciechankach niedaleko Łęcznej Martą K. Przesyłał kobiecie pieniądze. Nie zdawał sobie sprawy, że 32-latka ma na miejscu innego partnera – 48-letniego Dariusza M.

– Kobieta była w układzie partnerskim z oboma mężczyznami – przyznaje prokurator Banach.

Z ustaleń śledczych wynika, że panowie wreszcie się o sobie dowiedzieli. Zdarzały się między nimi awantury. W nocy z 12 na 13 kwietnia Mariusz Ś. odwiedził dziewczynę. Nie wiedział, że zastawiono na niego pułapkę. Wieczorem Marta K. wyszła z nim na spacer w okolice tzw. placu buraczanego w Ciechankach. Tam czekał na nich Dariusz M.

– Udawał nietrzeźwego. Zbliżył się do pary, po czym uderzył 36-latka pięścią w twarz – wyjaśnia prokurator Banach.

Zaatakowany mężczyzna zaczął uciekać w kierunku lasu. Dariusz M. go dogonił, powalił na ziemię i zaczął bić. Marta K. podała mu pistolet śrutowy, z którego przynajmniej dwa razy strzelił w głowę 36-latka.

– Pistolet ten znaleziono w środę w rzece – dodaje prokurator Banach.

Ranny Mariusz Ś. przestał się bronić. Marta K. przytrzymała go, a jej kochanek sięgnął po nóż. Zadał 36-latkowi ciosy w mostek i w serce. Później napastnicy zaciągnęli ciało Mariusza Ś. do lasu i przykryli gałęziami. Poszli po samochód, w którym mieli już przygotowaną wcześniej plandekę. Zapakowali na nią zwłoki 36-latka.

– Jeździli wzdłuż Wieprza, szukając dogodnego miejsca do pozbycia się ciała – dodaje prokurator Banach.

Kiedy je znaleźli, rozebrali swoją ofiarę i wrzucili zwłoki do wody. Potem spalili ubrania Mariusza Ś. oraz własne. Chcieli w ten sposób zatrzeć ślady zbrodni. Śledczy znaleźli później w ognisku nóż, którym zadano śmiertelne ciosy. Zabezpieczono również wiele śladów w samochodzie napastników.

Marta K. i jej partner wpadli, bo kobieta sama zgłosiła się na policję. Zawiadomiła mundurowych, że Mariusz Ś. został porwany.

– Jej wyjaśnienia okazały się jednak na tyle niespójne, że policjanci nabrali podejrzeń. Po kolejnych pytaniach kobieta przyznała się do popełnienia zbrodni – wyjaśnia prokurator Banach.

32-latka dokładnie opisała śledczym, co wydarzyło się w nocy z 12 na 13 kwietnia. Jej 48-letni kochanek również składał obszerne wyjaśnienia. Przyznał się do zabójstwa. Obojgu grozi teraz dożywocie.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Mistrz
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 dni temu o 07:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MUSIELI SIĘ BARDZO ,,KOCHAĆ"
Rozwiń
Gość
Gość (4 dni temu o 21:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Boże widzisz a nie grzmisz.Nie dawać żryć ani pić.Zniszczyć kwasty bestialskie!!!
Rozwiń
Mistrz
Mistrz (4 dni temu o 15:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To rodzinne. Siostra też gościnna w kroku. Męża miała ale na prawo i lewo wszystkim dawała 
Rozwiń
myśli-wy
myśli-wy (4 dni temu o 10:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdy w ścierwie nie pracuje mózg- jest  to"truchło"
Rozwiń
Gość
Gość (4 dni temu o 09:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z zazdrości?zaplanowane i z zazdrości?to po co ona tam z nim była?malo jej jeden?a moze bylo ich wiecej bo widac bardzo to lubila skoro juz meza miała i nastepni faceci!brak slow na taka ko.....niech gnija w pudle tylko szkoda ze za nasze pieniadze
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24