poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Łęczna

Tragedia w kopalni Bogdanka. Wartownik nie żyje, lekarz w szpitalu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 listopada 2010, 14:42
Autor: (drs)

Nie żyje wartownik z kopalni Bogdanka, a lekarza, który go ratował trzeba było śmigłowcem przetransportować do szpitala. Najprawdopodobniej obydwa zasłabnięcia były tylko nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek o godz. 6.20 rano na powierzchni ziemi, w budynku cechowni. – Otrzymaliśmy sygnał, że na polu Nadrybie zasłabł 59-letni wartownik – informuje Tomasz Zięba, rzecznik kopalni.

Wartownik był pracownikiem firmy ochroniarskiej, która świadczy usługi na rzecz Bogdanki. Na miejsce ściągnięty został dyżurujący w kopalni lekarz, ale gdy zaczął reanimować ochroniarza sam zasłabł. – Doznał głębokiego i rozległego zawału serca – mówi Zięba. – Po półgodzinnej reanimacji lekarz odzyskał przytomność i został przetransportowany śmigłowcem do szpitala – dodaje.

O sprawie powiadomiona została inspekcja pracy. – Ale nie będziemy badać tego zdarzenia – stwierdza Krzysztof Sudoł, szef Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. – Nic nie wskazuje na to, by mogło tam dojść do nieprzestrzegania przepisów BHP.

Nagłą śmierć wartownika i zasłabnięcie lekarza bada już prokuratura. – Wyjaśniamy to zdarzenie pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci – mówi Dorota Kawa, zastępca prokuratora rejonowego w Lublinie. – Początkowo przypuszczaliśmy, że mogło dojść do zatrucia jakimś gazem, ale nie było tam żadnego źródła gazu. Zleciliśmy już sekcję zwłok wartownika – dodaje.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
MartinS
piotr
Marcin
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

MartinS
MartinS (17 listopada 2010 o 23:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
@Piotr to co podajesz to zwykłe kłamstwa i pomówienia. Rozumiem trwa kampania wyborcza, a jak się nie ma nic innego do zaoferowania ludziom to trzeba się chwytać nawet takich sposobów. Jestem pewien, ze wiesz dobrze że to kłamstwa, a mimo to je podajesz. Gdybyś nie był zwykłym tchórzem , podałbyś swoje prawdziwe imię i nazwisko.
Rozwiń
piotr
piotr (16 listopada 2010 o 15:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a czyktokolwiek odpowie dlaczego dyżurował na kopalni lekarz ponad 70-letni jak on nadawał się do jakiejkolwiek akcji ratowniczej w kopalni .Dlaczego SPZOZ w Łęcznej oddał opiekę lekarską w kopalni prywatnej firmie ,której właściciel nie ma żadnego związku z medycyną i zatrudniał przypadkowych ludzi na stanowiska lekarzy dyżurujących w kopalni.Uważam ze za taką sytuację są odpowiedzilni Dyrektorzy SPZOZ -dyrektor Rybak i Bojarski,którzy dopuścili do takiej sytuacji - Co na to związki zawodowe w kopalni i zarząd,czy zdają sobie sprawę ,ze opieka medycznanad pracownikami kopalni jest fikcją,że płaci się spore pieniądze do prywatnych kieszeni.Na marginesie chcę przypomniec,że Dyrektor Bojarski,który będzie startował do sejmiku wojewódzkiego to ten sam doktor ,który na zgrupowaniu Górnika w Turcji wyleciał po pijaku z 5 piętra hotelu.Jemu się udało przeżyć ale przy takich lekarzach górnicy w razie wypadku mają małe szanse
Rozwiń
Marcin
Marcin (16 listopada 2010 o 11:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy zwróciliście uwagę, że przed Barbórką jest więcej wypadków w górnictwie? Przypadek, czy boginka żąda ofiar?
Rozwiń
daniel
daniel (16 listopada 2010 o 08:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może lekarz przestraszył się Reanimacji lub był zmęczony dyżurami które miał kilka dni i przyszedł sobie dorobić w Bogdance? To nie przypadkiem Iwański. To przeżyje złego nic nie ruszy.
Rozwiń
eko
eko (16 listopada 2010 o 08:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Odpowiedź jest prosta, lekarz reanimował, wartownik pierdnął...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!