poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Łęczna

W szpitalu w Łęcznej zmarł górnik ranny w katastrofie w kopalni Wujek-Śląsk

Dodano: 21 września 2009, 16:15

Nie żyje 44-letni górnik, który po katastrofie w kopalni Wujek-Śląsk w Rudzie Śląskiej trafił do szpitala w Łęcznej. Miał bardzo duże problemy z oddychaniem. Jego stan pogarszał się z godziny na godzinę. Jest 14. ofiarą wybuchu metanu w śląskiej kopalni.

Jak informowali medycy z łęczyńskiego szpitala, ranny mężczyzna cierpiał na niewydolność płuc, a jego organizm był mocno poparzony od wewnątrz. Żeby go ratować zamówiono z Zabrza specjalistyczny sprzęt. Miał dotrzeć dziś.

Do tragicznego wypadku w kopalni Wujek-Śląsk w Rudzie Śląskiej doszło w piątek ok. godz. 10.15. Na głębokości 1050 metrów pod ziemią najprawdopodobniej doszło do zapłonu metanu. Zginęło w sumie 14 górników, około 40 osób jest leczonych na oddziałach oparzeń w Siemianowicach, Sosnowcu, Zabrzu.

Dzisiaj w kraju rozpoczęła się dwudniowa żałoba.
Czytaj więcej o:
aka
Gość
~anonim~
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

aka
aka (22 września 2009 o 06:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="######"]######[/url]
Rozwiń
Gość
Gość (21 września 2009 o 21:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~anonim~ napisał:
Fenomen na skalę światową. Najciężej ranny górnik leci śmigłowcem do najdalszego szpitala, który w życiu nie widział ofiary oparzenia po wybuchu. Lekarze mieli taki zgryz że musieli zamówić ze Śląska aparaturę do leczenia tegoż chorego. Przecież to absurd jakiś. Są dwa wytłumaczenia tej sytuacji. Po pierwsze stan chorego nie rokował więc osoba kwalifikująca do transportu spisała na "straty" górnika i odesłała go do placówki która chociaż wyposażona w nowoczesny sprzęt to personel nigdy nie widział i nie ma pojęcia o prowadzeniu tak ciężkiego stanu. Po drugie ewentualnie ktoś kto koordynowal akcją umieszczania pacjentów strzelił gafę. Takie rzeczy mogą się zdażyć tylko u nas. Gdzie system ratownictwa działa bez "zarzutu" a osoby, które obsługują ten system są najlepszymi "fachowcami" w swojej branży. Ciekawe rzeczy.

Ja bym był bardziej za tym, że jednak górnik został spisany na straty przez kogoś kto dzielił rannych po szpitalach. Z tego co mi wiadomo do Łęcznej miało przylecieć dwóch rannych ale jeden zmarł już w samolocie. Powiedzmy sobie szczerze, dla szpitala taki pacjent to jednak są pieniądze... Siemianowice zostawiły sobie takich pacjentów na których wiedziały że zarobią.... Wg mnie jest to okrutne, ale chyba prawdziwe...
Rozwiń
~anonim~
~anonim~ (21 września 2009 o 20:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
marko napisał:
W Łęcznej mamy jedne z najnowocześniejszych sprzetów medycznych i najlepszych lekarzy jezeli chodzi o leczenia oparzeń. Więc mozna by powiedzieć , ze ten górnik niemógł lepiej trafić. Ale przy 80 % poparzeń szanse są naprawdę nikłe.

Ludzi nie leczy sprzęt, ani najlepsi lekarze tylko lekarze z doświadczeniem którego akurat w łęcznej jest brak. A przy okazji według terminologii lekarskiej nie można się poparzyć tylko oparzyć. A przy 80 % oparzenia ciała są szanse ale to wszystko zależy o głębokości oparzenia oraz czynnika który zadziałał na poszkodowanego
Rozwiń
~anonim~
~anonim~ (21 września 2009 o 20:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Fenomen na skalę światową. Najciężej ranny górnik leci śmigłowcem do najdalszego szpitala, który w życiu nie widział ofiary oparzenia po wybuchu. Lekarze mieli taki zgryz że musieli zamówić ze Śląska aparaturę do leczenia tegoż chorego. Przecież to absurd jakiś. Są dwa wytłumaczenia tej sytuacji. Po pierwsze stan chorego nie rokował więc osoba kwalifikująca do transportu spisała na "straty" górnika i odesłała go do placówki która chociaż wyposażona w nowoczesny sprzęt to personel nigdy nie widział i nie ma pojęcia o prowadzeniu tak ciężkiego stanu. Po drugie ewentualnie ktoś kto koordynowal akcją umieszczania pacjentów strzelił gafę. Takie rzeczy mogą się zdażyć tylko u nas. Gdzie system ratownictwa działa bez "zarzutu" a osoby, które obsługują ten system są najlepszymi "fachowcami" w swojej branży. Ciekawe rzeczy.
Rozwiń
marko
marko (21 września 2009 o 20:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Łęcznej mamy jedne z najnowocześniejszych sprzetów medycznych i najlepszych lekarzy jezeli chodzi o leczenia oparzeń. Więc mozna by powiedzieć , ze ten górnik niemógł lepiej trafić. Ale przy 80 % poparzeń szanse są naprawdę nikłe.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!