poniedziałek, 20 lutego 2017 r.

Łęczna

Z czipem, ale bezdomny. Pies drugi raz trafił do schroniska

Dodano: 16 grudnia 2011, 19:36

Pies został odłowiony na terenie gminy Puchaczów i odwieziony do schroniska w Nowodworze (Czytelnicz
Pies został odłowiony na terenie gminy Puchaczów i odwieziony do schroniska w Nowodworze (Czytelnicz

Pies znaleziony nad jeziorem Krasne już drugi raz trafił do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Chociaż pod skórą ma czip z numerem, nie można dotrzeć do jego właściciela.

Pies błąkał się w okolicy szkoły nad jeziorem Krasne. Odnalazła go w tym miejscu pani Ewa, która często przyjeżdża do swojego domu w tej okolicy.

– Kiedy go zobaczyłam, był bardzo wychudzony. Zostawiłam mu trochę suchej karmy, którą miałam w samochodzie i pojechałam do domu. Zawiadomiłam Fundację Lubelska Straż Ochrony Zwierząt – relacjonuje kobieta. Nie mogła go zabrać do domu, bo ma dwa psy.

– Pies trafił do schroniska w Nowodworze. Tam okazało się, że jest zaczipowany. Dowiedzieliśmy się, że był w schronisku w Lublinie i we wrześniu został adoptowany – podkreśla pani Ewa. – Zdziwiłam się, bo myślałam, że skoro jest zaczipowany, to schronisko coś z tym zrobi. Ale nie chcieli ani mnie, ani Fundacji podać danych osoby, która go adoptowała.

Fundacja Lubelska Straż Ochrony Zwierząt potwierdza, że wielokrotnie zwracała się z prośbą o dane osoby, która zabrała psa ze schroniska w Lublinie.

– Problem polega na tym, że pies był adoptowany, potem wychudzony trafił do schroniska w Nowodworze, więc za długo w tym nowym domu nie pobył – mówi Aleksandra Lipianin-Białogrzywy z Fundacji.

Tymczasem według Ustawy o ochronie zwierząt, porzucenie psa jest znęcaniem się nad nim. – Można to zgłosić na policję lub bezpośrednio do prokuratury i tak pewnie zrobimy – zapowiada Aleksandra Lipianin-Białogrzywy.

Pracownicy lubelskiego schroniska dobrze znają ten przypadek. Jak informują, szukali właściciela pod adresem zameldowania.

– Kierowca był dwa razy pod tym adresem i nikogo nie zastał. Nikt nie odbiera też telefonu – mówi Bożena Kiedrowska, dyrektor schroniska w Lublinie.

– W umowie adopcyjnej oprócz adresu zameldowania właściciel podał też adres zamieszkania w Kolonii Białka – dowiedzieliśmy się od Marcina Gilety, pracownika schroniska. Tego adresu nikt jednak nie sprawdził. – Nie mamy środków, żeby to robić – wyjaśnia.

Dane osoby, która adoptowała psa, schronisko może przedstawić tylko policji. – Gdyby pies trafił do nas, wtedy my zgłosilibyśmy sprawę na policję. Dlatego powinna to zrobić gmina, na terenie której pies został znaleziony – podpowiada Gileta.

Zdjęcie i informację o psie przekazaliśmy gminie Puchaczów. Do sprawy wrócimy.
Czytaj więcej o:
Gość
psinka
AGATA
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 lipca 2012 o 15:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://g2.gangsters.pl/index.php?ref=2712"]http://g2.gangsters....ex.php?ref=2712[/url]
Rozwiń
psinka
psinka (4 lipca 2012 o 14:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wstrętni ludzie po co biorą zwierzę ,skoro potem nie ma opieki i zostaje porzucone na pastwę losu.Takiemu chamowi los powinien zgotować taką samą dolę,żeby prosił o kromkę chleba.
Rozwiń
AGATA
AGATA (4 lipca 2012 o 10:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ma pani w zupełności rację tu policja powinna zgłosic się do shroniska i ukarać ostatniego właściciela.
Może wtedy by poczuł jak to jest.
Rozwiń
znam monike
znam monike (18 grudnia 2011 o 15:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Monika, Ty znowu masz jakieś urojenia?
Rozwiń
Anka
Anka (18 grudnia 2011 o 15:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1324206869' post='572056']
Rozumiem ,ze schronisko do którego pies trafił?
[/quote]
Logicznie rzecz biorąc - tak.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24