poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Łęczna

Znów wyłudzenie "na wnuczka". Kobieta straciła 10 tys. zł

Dodano: 26 kwietnia 2016, 11:43
Autor: dudi

10 tys. zł straciła kobieta do której zadzwonił "wnuczek" i powiedział, że potrzebuje pieniędzy, bo miał wypadek samochodowy.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek przed godz. 14.00.

Do 83-letniej mieszkanki Łęcznej na numer telefonu komórkowego zadzwonił mężczyzna podający się za jej wnuczka. Powiedział, że miał wypadek i potrzebuje pieniędzy ponieważ musi je przekazać poszkodowanemu aby polubownie załatwićsprawę. Prosił o pożyczenie jakiejkolwiek kwoty.

Przejęta kobieta postanowiła pójść do banku. Wypłaciła z konta 10 tys. zł. Pieniądze zgodnie z podaną przez rozmówcę instrukcją przekazała we wskazanym miejscu w Łęcznej  obcemu mężczyźnie, który według "wnuczka” miał je dostarczyć. O tym, że została oszukana, 83-latka zorientowała się w momencie rozmowy z prawdziwym wnukiem.

Teraz oszustów poszukują policjanci.

Czytaj więcej o: policja Łęczna pieniądze
Gość
Gość
Gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (26 kwietnia 2016 o 23:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tyle się o tym mówi, wałkuje a tutaj znowu kolejna ofiara. Może 10 tys. zł to nie duża suma w porównaniu do innych kwot jakie wyłudzają na tę metodę lub podobną. Ale że pracownicy w banku nie reagują jak starsze osoby wypłacają większe sumy pieniędzy. Sądzę że większość tych przypadków było by można uniknąć jak by pracownicy banku byli by bardziej dociekliwi.
Rozwiń
Gość
Gość (26 kwietnia 2016 o 18:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli miała za dużo kasy i nie bardzo wiedziała co z nią zrobić, to może dobrze, że przekazała komuś "potrzebującemu", kto na pewno wie co z nią zrobić ;)
Rozwiń
Gość
Gość (26 kwietnia 2016 o 14:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ha. A moja prababka dokonywała swoistej weryfikacji. Najpierw przychodząc do niej mówiłem, że to ja, później przedstawiałem się z imienia i nazwiska. Po tym albo wciąż stałem przy domofonie, albo na klatce schodowej. Dopiero po tym jak powiedziałem czyim synem jestem byłem wpuszczany do mieszkania czy to też na klatkę schodową.
Rozwiń
Gość
Gość (26 kwietnia 2016 o 11:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zatem nie trzeba mieć wnuków.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!