poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubartów

Kierowca, który rozjechał psa, widział go w lusterku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 lutego 2014, 12:45
Autor: (jsz)

Kierowca, który potrącił psa i odjechał zgłosił się na policję. Jak wyjaśnił, był przekonany, że wjechał w bryłę lodu, ale przyznał też, że widział zwierzę w lusterku. Mężczyźnie grozi grzywna i ograniczenie wolności.

O sprawie pisaliśmy w czwartek. Do makabrycznie wyglądającego potrącenia doszło we wtorek, u zbiegu ul. 3 Maja i Lipowej w Lubartowie. Kierowca opla corsy zatrzymał się przed skrętem lewo. Wtedy tuż przed maskę samochodu wszedł pies. Opel ruszył i przejechał po zwierzaku oboma kołami. Potem samochód gwałtownie przyspieszył i odjechał. Zwierzak zdołał się podnieść i zejść z jezdni. Fala krytyki Całe zdarzenie nagrała kamera w samochodzie, który jechał za corsą. W środę autorka nagrania dostarczyła nagranie policjantom. Materiał trafił też do sieci i wywołał falę oburzenia wśród internautów. - Film jest świadectwem bestialskiego postępowania, które powinno zostać upublicznione, napiętnowane, a zapewne także ukarane w oparciu o przepisy dotyczące ochrony zwierząt - przekonywał nasz Czytelnik Piotr. Informację o zdarzeniu przekazał również policjantom. Widział w lusterku - Podobnych sygnałów było bardzo wiele - dodaje Grzegorz Paśnik, oficer prasowy lubartowskiej policji. Człowiek, który potrącił psa sam zgłosił się na policję. To starszy mężczyzna z powiatu lubartowskiego. - Był zaskoczony i przybity całą sytuacją - dodaje Paśnik. - Jak utrzymuje, był przekonany, że pod koła dostała się bryła lodu. Nie miał pojęcia, że potrącił zwierze. Przyznał, że po uderzeniu widział w lusterku przechodzącego psa. Mężczyzna nie został jeszcze formalnie przesłuchany. Policjanci będą prowadzić sprawę dwutorowo. Ustalą, dlaczego kierowca nie udzielił pomocy psu i odjechał z miejsca zdarzenia. Zgodnie z prawem miał obowiązek zawiadomić odpowiednie służby. - Postaramy się jak najszybciej przekazać sprawę do rozpatrzenia przez sąd - zapewnia Paśnik. Mundurowi sprawdzą również czy pies ma właściciela, a jeśli tak, to dlaczego pozwolił on zwierzakowi swobodnie biegać po ulicy. Ze wstępnych ustaleń wynika, że czworonóg nie ma domu i od dłuższego czasu błąka się po okolicy. Nie wiadomo, dokąd uciekł po wypadku. Wolontariusze szukają psa - Nasi wolontariusze przeszukują okolicę w celu udzielenia pomocy zwierzęciu - mówi Aleksandra Lipianin-Białogrzywy, z Fundacji Lubelska Straż Ochrony Zwierząt. - Fundacja ma zamiar występować w tej sprawie, jako oskarżyciel posiłkowy. Kobieta, która nagrała potrącenie również nie zatrzymała się, by pomóc zwierzęciu. Ruszyła za kierowcą corsy i jak ustalili policjanci nie powiadomiła od razu odpowiednich służb. Jest jednak mało prawdopodobne, by poniosła jakiekolwiek konsekwencje. Film można obejrzeć tutaj. UWAGA JEST DRASTYCZNY (+18) !
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lubartów policja pies samochód
tępiciel głabów
Robert
Ewa
(54) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

tępiciel głabów
tępiciel głabów (17 lutego 2014 o 13:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jesli mialbym wybierac miedzy ostrym chamowanie i stworzeniem niebezpiecznej sytuacji a rozjechaniem psa wybralbym to drugie , kilka razy mialem taka sytuacje nikt tym sie nie przejmuje dopoki nietrafi to do mediow i ktos nie zachce zaistniec. Wszyscy maja to w d...e czy bezdomne psy biegaja po drogach czy stwarzaja zagrozenie.... Sorry taka mamy polske....

pohamuj się z pisaniem a od Polski się odpieprz.

Rozwiń
Robert
Robert (17 lutego 2014 o 08:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jesli mialbym wybierac miedzy ostrym chamowanie i stworzeniem niebezpiecznej sytuacji a rozjechaniem psa wybralbym to drugie , kilka razy mialem taka sytuacje nikt tym sie nie przejmuje dopoki nietrafi to do mediow i ktos nie zachce zaistniec. Wszyscy maja to w d...e czy bezdomne psy biegaja po drogach czy stwarzaja zagrozenie.... Sorry taka mamy polske....

Rozwiń
Ewa
Ewa (16 lutego 2014 o 18:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

to co zrobil kierowca nie bylo fajne wrecz ciezko to ogladdac jesli ktos ma jakies sumienie uczucia...

nagrywajaca tez nie pomogla ...

ale najlepsze w artykule LSOZ czy jak tam ta straz sie zwie- " Fundacja ma zamiar występować w tej sprawie, jako oskarżyciel posiłkowy." 

szkoda ze jak dzwonilam zeby zabrali suke ze szczeniakami z ruchliwej trasy w zimie (Trojaczkowice) to kazdy umywal rece bo to niee ich teren itp. ta fundacja rowniez... a teraz jako oskarzyciel posilkowy to chetni och tak zeby sie nie orobic ale rozglos jest 

zaraz sie wyleje lawina krytykow na moj koment ale w koncu po cos sa tez sluzby zeby pomagac a ja akurat proszac o te pomoc nie spotkalam sie z nia bo nikt nie chciall zbednego balastu az w koncu ktos zabral suke ze szczeniakami i sluch po nich zaginal szkoda ze nikt wiecej nie udostepnil informacji co sie z nimi stalo.... mimo ze probowalam sie dowiedziec to niestety...

kiedys chcialam uzyskac odp ktore schrnisko zabiera psy z terenu belzyc tez niestety od gminy nie uzyskalam zadnej odp.... 

Nie wie Pani o czym pisze. Fundacja nie jest od zabierania bezdomnych zwierząt, od tego są schroniska. Ta fundacja akurat zajmuje się walką z okrucieństwem wobec zwierząt, więc nie wiem dlaczego dziwi Panią fakt, że będzie występować w sądzie, jako oskarżyciel posiłkowy. Od tego właśnie są i już nie jedną sprawę wygrali.

Rozwiń
Ewa
Ewa (16 lutego 2014 o 18:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pani Aniu wspomniana fundacja to wolontariusze a nie instytucja Państwowa działająca 24 godziny na dobę. Większość organizacji jest oparta o wolontariat i działania ich członków w miarę możliwości. Poczta pewnie właczyła sie dlatego,że numer był zajęty. W podobnych sytuacjach najlepiej dzwonic na numery alarmowe np. 112 i prosic o dalsze pokierowanie.

Pani Kasiu, nie wiem po co się Pani wysila .... pani Ania zmyśla, bo na numerze fundacji poczta głosowa nawet nie jest włączona. Wiem, bo wiele razy zwracałam się do nich telefonicznie o pomoc, którą de facto zawsze otrzymałam, i nigdy nie włączyła mi się poczta głosowa, tylko komunikat o niemożności zrealizowania połączenia, co oznacza, że albo ktoś właśnie rozmawia przez telefon, albo tel. jest poza zasięgiem. A wolontariusze nie mają obowiązku siedzieć całymi dniami na telefonie - wolontariusz to taka taka osoba, która robi coś wtedy, kiedy ma na to czas i ochotę ;) A ta fundacja, składa się tylko z wolontarystycznie działających osób, nikt nie bierze tam pensji, wystarczy sprawdzić to w publikowanych sprawozdaniach. I za to właśnie ich podziwiam i tak bardzo szanuję! Oby więcej takich fundacji!

Rozwiń
Kasia
Kasia (16 lutego 2014 o 13:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zawiadomić odpowiednie służby, ale jakie?

W przypadku wypadku policję.

Widząc bezdomne zwierzę urzad gminy, straż miejską lub schronisko.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (54)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!