poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubartów

Oblał brata denaturatem i podpalił. Ale obrona za śmierć mężczyzny wini... lekarzy

Dodano: 30 maja 2016, 20:24

Mariuszowi T. grozi od 12 lat więzienia do dożywocia
Mariuszowi T. grozi od 12 lat więzienia do dożywocia

37-latek oblał brata denaturatem i podpalił. Przed sądem odpowiada za zabójstwo. Jego obrońca próbuje jednak dowieść, że ciężko poparzony mężczyzna zmarł przez błąd lekarski.

Bezpośrednią przyczyną śmierci było zapalenie płuc, w następstwie poparzenia dużej powierzchni ciała. To nieuniknione przy rozległym oparzeniu. Nie doszło do błędu medycznego – oświadczył w poniedziałek przed sądem biegły lekarz, który badał przyczyny śmierci Piotra T.

Proces w tej sprawie toczy się w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Na ławie oskarżonych zasiada 37-letni Mariusz T. Odpowiada za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Zdaniem śledczych, podczas alkoholowej libacji oblał swojego brata Piotra denaturatem, a następnie podpalił. Proces mógł zakończyć się w poniedziałek, ale sąd postanowił wezwać kolejnego biegłego. To efekt starań obrońcy Mariusza T., który przekonuje, że poparzony mężczyzna mógł umrzeć z powodu nieprawidłowego leczenia.

– Piotr T. był pod wpływem alkoholu, a lekarz z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego zastosował wobec niego znieczulenie ogólne. Należy ustalić czy miało to wpływ na pogorszenie się stanu zdrowia rannego – przekonuje mec. Grzegorz Puszkarski. – Po znieczuleniu Piotr T. nie odzyskał przytomności. Zamarł po trzech miesiącach.

Obrońca 37-latka wnioskował o powołanie kilku biegłych lekarzy, w tym anestezjologa i pulmonologa. Mieli oni ocenić m.in. czy medycy z Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej prawidłowo opiekowali się Piotrem T. Sąd uznał, że wystarczy jeśli w sprawie wypowie się anestezjolog, który oceni sposób znieczulenia rannego. Finału procesu należy się spodziewać pod koniec czerwca.

37-letni Mariusz T. nie przyznaje się do zbrodni. – Oblałem brata denaturatem, ale go nie podpaliłem – oświadczył przed sądem.

Mężczyźni mieszkali razem w rodzinnym domu w Wandzinie niedaleko Lubartowa. Według świadków od lat regularnie pili. Alkoholowe „ciągi” trwały nawet po trzy miesiące. Między braćmi regularnie dochodziło do bójek. Raz Mariusz T. pokiereszował brata nożem. Odsiedział za to blisko dwuletni wyrok.

We wrześniu ubiegłego roku doszło do kolejnej awantury. Tym razem Mariusz T. oblał brata denaturatem i – jak wynika z akt sprawy – podpalił zapalniczką.

– Usłyszałam przeraźliwy krzyk. Piotr wołał moje imię, pobiegłam do niego – zeznawała przed sądem Edyta G., siostra mężczyzny. – Leżał przed progiem i się palił. Zaczęłam go gasić. Mariusz spokojnie chodził po podwórku.

Ciężko poparzony mężczyzna zdołał jeszcze sam wejść do domu. Tam powiedział przybyłym na miejsce ratownikom, że brat polał go denaturatem i podpalił.

Piotr T. został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Łęcznej. Miał poparzone blisko 70 proc. powierzchni ciała. W grudniu zmarł. Jedynym świadkiem awantury miał być wujek braci. W śledztwie obciążał Mariusza T., by później zmieniać wersję wydarzeń. Przed rozpoczęciem procesu wujek zmarł. Mariuszowi T. grozi od 12 lat więzienia do dożywocia.

Czytaj więcej o: sąd zabójstwo morderstwo wandzin
0987654321
0987654321
Edi
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

0987654321
0987654321 (27 czerwca 2016 o 23:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
0987654321 napisał:
a co mówi prawo? "wyznaczenie obrońcy z urzędu nakłada na niego obowiązek podejmowania czynności procesowych do prawomocnego zakończenia postępowania" (art. 84 § 2 k.p.k. ). "obrońca może przedsiębrać czynności procesowe jedynie na korzyść oskarżonego" (art. 86 § 1 k.p.k.). a teraz, ujmując rzecz prosto i przystępnie, językiem adekwatnym do poziomu percepcji autorów powyższych komentarzy, sprawa wygląda następująco: oskarżyciel oskarża, obrońca broni, a sąd sądzi. jeżeli istnieje możliwość, że oblany denaturatem nie zmarł z powodu podpalenia, a z innych przyczyn, np. tzw. błędu medycznego, to obrońca oskarżonego ma obowiĄzek działać w kierunku ustalenia tej okoliczności dowodowo. dlaczego? dlatego, że jeżeli śmierć pokrzywdzonego nie nastąpiła wskutek przestępnego działania oskarżonego, to oskarżonego nie można uznać za winnego zabójstwa, bo zabójstwa nie dokonał. w takim wypadku konieczna będzie zmiana kwalifikacji czynu, przykładowo - bez odniesienia do realiów sprawy - na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu itd. z pewnością medialnie lepiej by wyglądało, gdyby można było napisać, że "nawet obrońca domagał się surowej kary dla zwyrodnialca". przecież w stalinowskich procesach pokazowych tak właśnie bywało! obrońca był nieocenionym pomocnikiem proletariackiego sądu i organów bezpieczeństwa; namawiał oskarżonego do przyznania się do wszystkich, nieprawdziwych, zarzutów, uciszał jego protesty, kiedy trzeba beształ, kiedy trzeba, na niego donosił, a na koniec wnosił o surowy wymiar kary. tak bywało! ach łezka się w oku kręci ... a tutaj, horribile dictu, obrońca śmie bronić oskarżonego, do obrony którego zresztą został wyznaczony z urzędu, i sprawowania tej obrony nie może odmówić. nie chce być kwiatkiem do kożucha, składa wnioski dowodowe! jak to? warto podkreślić, że - ku za***eniu przeciętnego czytelnika - proces karny opiera się na zasadzie domniemania niewinności. ktoś powie: "przecież wiadomo, że to on zrobił, bo jego złapali" itd. istotnie, czasami "wiadomo", często jednak "nie wiadomo", i po to jest proces, przed - mimo wszystko, w miarę niezawisłym - sądem, żeby rozstrzygnąć ostatecznie jak było. można by było oczywiście załatwiać takie sprawy szybciej, i sprawiedliwiej, np. w głosowaniu audiotele, bo przecież "wiadomo", albo jeszcze szybciej w drodze egzekucji doraźnych, może przez jakieś komitety osiedlowe? ale do tego trzeba by zmienić prawo; jest na szczęście inicjatywa obywatelska. nota bene, te złe sądy i podli prawnicy, wszyscy oni działają na podstawie i w granicach prawa, uchwalonego przez przemądrych wybrańców narodu, którzy obradują przy ulicy - nomen omen - wiejskiej, w mieście stołecznym warszawie. końcowo wypada wspomnieć, że na kształt wyroku większy wpływ mają ławnicy, czyli zwykli obywatele, bez wykształcenia prawniczego, niż sędziowie zawodowi, których np. w omawianej sprawie jest tylko 2, a ławników 3; ławnicy są zawsze w większości (3/2 lub 2/1), i jeśli chcą, to zawodowych przegłosowują. ale o tym się nie mówi, o tym się nie pisze, bo lepiej się sprzedaje opowieści o "klice w togach", podłych adwokatach, nieludzkich sądach (a jaka w tym rola ławników, naszych współobywateli?) i tego typu historie. reasumując, brawa dla redakcji za rzetelność dziennikarską. chapeau bas!
^ Z jakichś przyczyn cały tekst został pozbawiony akapitów, wielkich liter, pojawiły się *** itd.
Rozwiń
0987654321
0987654321 (27 czerwca 2016 o 23:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a co mówi prawo? "wyznaczenie obrońcy z urzędu nakłada na niego obowiązek podejmowania czynności procesowych do prawomocnego zakończenia postępowania" (art. 84 § 2 k.p.k. ). "obrońca może przedsiębrać czynności procesowe jedynie na korzyść oskarżonego" (art. 86 § 1 k.p.k.). a teraz, ujmując rzecz prosto i przystępnie, językiem adekwatnym do poziomu percepcji autorów powyższych komentarzy, sprawa wygląda następująco: oskarżyciel oskarża, obrońca broni, a sąd sądzi. jeżeli istnieje możliwość, że oblany denaturatem nie zmarł z powodu podpalenia, a z innych przyczyn, np. tzw. błędu medycznego, to obrońca oskarżonego ma obowiĄzek działać w kierunku ustalenia tej okoliczności dowodowo. dlaczego? dlatego, że jeżeli śmierć pokrzywdzonego nie nastąpiła wskutek przestępnego działania oskarżonego, to oskarżonego nie można uznać za winnego zabójstwa, bo zabójstwa nie dokonał. w takim wypadku konieczna będzie zmiana kwalifikacji czynu, przykładowo - bez odniesienia do realiów sprawy - na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu itd. z pewnością medialnie lepiej by wyglądało, gdyby można było napisać, że "nawet obrońca domagał się surowej kary dla zwyrodnialca". przecież w stalinowskich procesach pokazowych tak właśnie bywało! obrońca był nieocenionym pomocnikiem proletariackiego sądu i organów bezpieczeństwa; namawiał oskarżonego do przyznania się do wszystkich, nieprawdziwych, zarzutów, uciszał jego protesty, kiedy trzeba beształ, kiedy trzeba, na niego donosił, a na koniec wnosił o surowy wymiar kary. tak bywało! ach łezka się w oku kręci ... a tutaj, horribile dictu, obrońca śmie bronić oskarżonego, do obrony którego zresztą został wyznaczony z urzędu, i sprawowania tej obrony nie może odmówić. nie chce być kwiatkiem do kożucha, składa wnioski dowodowe! jak to? warto podkreślić, że - ku za***eniu przeciętnego czytelnika - proces karny opiera się na zasadzie domniemania niewinności. ktoś powie: "przecież wiadomo, że to on zrobił, bo jego złapali" itd. istotnie, czasami "wiadomo", często jednak "nie wiadomo", i po to jest proces, przed - mimo wszystko, w miarę niezawisłym - sądem, żeby rozstrzygnąć ostatecznie jak było. można by było oczywiście załatwiać takie sprawy szybciej, i sprawiedliwiej, np. w głosowaniu audiotele, bo przecież "wiadomo", albo jeszcze szybciej w drodze egzekucji doraźnych, może przez jakieś komitety osiedlowe? ale do tego trzeba by zmienić prawo; jest na szczęście inicjatywa obywatelska. nota bene, te złe sądy i podli prawnicy, wszyscy oni działają na podstawie i w granicach prawa, uchwalonego przez przemądrych wybrańców narodu, którzy obradują przy ulicy - nomen omen - wiejskiej, w mieście stołecznym warszawie. końcowo wypada wspomnieć, że na kształt wyroku większy wpływ mają ławnicy, czyli zwykli obywatele, bez wykształcenia prawniczego, niż sędziowie zawodowi, których np. w omawianej sprawie jest tylko 2, a ławników 3; ławnicy są zawsze w większości (3/2 lub 2/1), i jeśli chcą, to zawodowych przegłosowują. ale o tym się nie mówi, o tym się nie pisze, bo lepiej się sprzedaje opowieści o "klice w togach", podłych adwokatach, nieludzkich sądach (a jaka w tym rola ławników, naszych współobywateli?) i tego typu historie. reasumując, brawa dla redakcji za rzetelność dziennikarską. chapeau bas!
Rozwiń
Edi
Edi (1 czerwca 2016 o 16:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Czy adwokaci mają sumienie i jakieś zasady moralne???" mają... w d.u.p.i.e
Rozwiń
Gość
Gość (1 czerwca 2016 o 16:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"obrońca próbuje jednak dowieść, że ciężko poparzony mężczyzna zmarł przez błąd lekarski" panie obrońco, poparzony zmarł wskutek agresji rosjan na Ukraine, pana klient bratobójca jest niewinny
Rozwiń
Gość
Gość (31 maja 2016 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A MOŻE BY TAK OSKARŻYĆ PRODUCENTA DENATURATU.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!