sobota, 25 listopada 2017 r.

Lubartów

Poderżnął dziewczynie gardło. Morderca wyszedł na wolność

Dodano: 23 września 2016, 07:37

Podczas procesu Mateusz K. nie okazywał skruchy. Uśmiechał się do dziennikarzy (fot. Maciej Kaczanowski/ archiwum)
Podczas procesu Mateusz K. nie okazywał skruchy. Uśmiechał się do dziennikarzy (fot. Maciej Kaczanowski/ archiwum)

Zabójca 21-letniej Anny z Lubartowa wyszedł na wolność. Sąd uznał, że syn znanych lekarzy potrzebuje przerwy w odbywaniu kary. Na podreperowanie zdrowia.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– On musi wiedzieć, że jak jest zbrodnia, to jest i kara – denerwuje się Ewa Szysiak, mama zamordowanej 21-latki. – Od początku procesu na mnie patrzył tak, jakby wiedział, że szybko wyjdzie. Rozumiem, że może potrzebować operacji, ale rekonwalescencję powinien przechodzić w więziennym szpitalu, a nie u mamusi.

25-letni Mateusz K. pochodzi ze znanej w Lubartowie lekarskiej rodziny. W czerwcu ub. r. za brutalne zamordowanie swojej dziewczyny został skazany na 12 lat więzienia. Wyrok został utrzymany w drugiej instancji i uprawomocnił się w połowie marca br.

Niedługo później Mateusz K. poprosił o przerwę w wykonywaniu kary (w celi przebywa od sierpnia 2013 r.). 7 września sąd przystał na ten wniosek. Przerwa w odsiadce ma potrwać do końca października.

Takiej przerwy sąd może udzielić w wypadku ciężkiej choroby uniemożliwiającej wykonanie kary.
– Uznaje się za nią stan, w którym pobyt skazanego w zakładzie karnym może spowodować dla jego zdrowia poważne niebezpieczeństwo – wyjaśnia sędzia Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Po tym jak zabił, Mateusz K. próbował popełnić samobójstwo. Podpalił się siedząc w samochodzie.

– Ze świadectwa lekarskiego wydanego przez Ambulatorium Aresztu Śledczego w Lublinie wynika, że skazany po oparzeniu wielomiejscowym skóry i dróg oddechowych oraz resekcji tchawicy, wymaga przeprowadzenia zabiegu operacyjnego. Nie może on być wykonany przez żaden ze szpitali więziennych. Jego termin wyznaczono na wrzesień 2016 r.

Opinię o stanie zdrowia Mateusza K. wystawił lekarz z więziennego ambulatorium. Prokurator nie wnioskował o powołanie dodatkowych biegłych. Nie sprzeciwiał się też udzieleniu przerwy w odbywaniu kary.

– Uznał, że nie może polemizować z opinią wystawioną przez lekarza – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Prawa głosu w sprawie nie miała również mama zmarłej dziewczyny. Po zakończeniu procesu jest jedynie informowana o losach 25-latka.

– Tego samego dnia dostałam dwa pisma z aresztu. W jednym informowano, że Mateusz chce wyjść na przerwę, a w drugim, że już wyszedł – opowiada Ewa Szysiak.

Jak ustaliliśmy, operacja Mateusza K. miała być przeprowadzona w poniedziałek we Wschodnim centrum leczenia oparzeń w Łęcznej. Później 25-latek powinien przechodzić rekonwalescencję.

– Wiele lat przepracowałam w służbie zdrowia i w głowie mi się nie mieści, by szpital tyle czasu trzymał pacjenta po operacji – dodaje mama zamordowanej dziewczyny. – Kiedy miałam operację na nowotwór to po paru dniach wygonili mnie do domu. Mnie te jego tłumaczenia o złym stanie zdrowia nie przekonują. On ma rodzinę za granicą. Przecież może uciec.

Lubartowscy policjanci dostali informację o wyjściu Mateusza K., ale 25-latka nikt nie pilnuje. Młody człowiek może więc w każdej chwili wyjechać. Ciąży na nim nie tylko wieloletni wyrok, ale i obowiązek zapłaty 100 tys. zł odszkodowania rodzicom dziewczyny.

Brutalny mord

21-letnia Anna została zamordowana w sierpniu 2013 r. Mateusz K. zakradł się do jej domu przy ul. Krętej w Lubartowie. Chłopak miał własne klucze do jej domu. Obserwował posesję czekając aż mama dziewczyny wyjdzie z domu. Poderżnął dziewczynie gardło scyzorykiem i zostawił na pewną śmierć. Potem pojechał na działkę swoich rodziców do wsi Tarło. Tam próbował się podpalić siedząc w samochodzie. Następnie rzucał się pod nadjeżdżające auta. Skończyło się rozległymi poparzeniami. Późniejsze śledztwo wykazało, że Mateusz K. zaatakował Annę, bo ta zdecydowała się od niego odejść.

Mateusz K. po zabójstwie podpalił się w samochodzie, próbując popełnić samobójstwo. Wideo: Archiwum DW

WIDEO

pacjent
Użytkownik niezarejestrowany
lubartowski
(42) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

pacjent
pacjent (25 września 2016 o 23:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skoro wyrok prawomocny to dlaczego nie ma nazwiska mordercy???? Trzeba uważać bo po kim on ma skłonności do zabijania????
Rozwiń
Gość
Gość (25 września 2016 o 19:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Takie patologie w Polskim sądownictwie trzeba zwalczać. Jeżeli sędzia wypuszcza morderce na wolność to należy zbadać albo stan psychiczny tego sędziego lub jego stan konta bankowego tudzież domowych skrytek czy aby ten sędzia nie został skorumpowany.
Rozwiń
lubartowski
lubartowski (25 września 2016 o 17:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
knefel, mateuszku, odważysz się teraz wyjść do ludzi? ułomny "bochaterze"?
Rozwiń
Gość
Gość (25 września 2016 o 08:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
na pal go nabic, albo spalić żywcem na własne rzadanie, po***e prawo 12 lat za zabójstwo. za wydrukowanie polskich banknotów jest 10 lat. na pal!!!!!!
Rozwiń
Gość
Gość (24 września 2016 o 23:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wstydzę się polskiego pochodzenia!!!! taką frajerzyne na 12lat skazali!!!!dożywocie ***e!!!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (42)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!