wtorek, 24 października 2017 r.

Lubartów

Potrącił ją autem i dobił nożem. Zatrzymano już męża ofiary

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 lipca 2010, 17:39
Autor: er

Zabójca ścigał kobietę samochodem. Dopadł ją blisko centrum Ostrowa Lubelskiego. Wysiadł z auta i zadał jej kilka ciosów nożem. W piątek około godziny 17 policja zatrzymała podejrzanego o dokonanie tej zbrodni 44-letniego Jana Ch.

Czwartek, godz. 13.30, ulica Lubartowska, tuż za mostkiem prowadzącym do centrum Ostrowa Lubelskiego. Niedaleko jest remiza strażacka i stacja z gazem – niemal centrum Ostrowa Lubelskiego. 46-letnią Zofię Ch. dopada mężczyzna w samochodzie. Prawdopodobnie najpierw potrąca kobietę, potem kierowca wyskakuje z auta. Zadaje kobiecie kilka ciosów ostrym narzędziem. Odjeżdża.

- Zobaczyłem, że na jezdni leży kobieta – opowiada pracownik pobliskiego sklepu. – Usłyszałem syrenę pogotowia ratunkowego. Lekarz reanimował kobietę przez godzinę.

Karetka nadjechała przypadkiem, bo wracała z innego wezwania. Niedługo potem, już specjalnie, przyleciał helikopter, żeby zabrać ranną do szpitala w Lublinie. Ale nie pomogła nawet natychmiastowa pomoc lekarka. - Jak przyjechałem to kobieta była już w plastikowym worku – opowiada strażak z pobliskiej remizy.

Wczoraj lekarze przeprowadzili sekcję zwłok Zofii Ch. - Przyczyną śmierci były rany kłute – mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Podejrzanym o dokonanie tej zbrodni jest Jan Ch., były mąż zabitej. Prokuratura wydała postanowienie o przedstawienie mu zarzutu zamordowania Zofii Ch. Były to niezbędne formalności, żeby wystawić za nim list gończy, bo od czwartku mężczyzna przepadł bez śladu. W piątek około godziny 17 mężczyzna został zatrzymany.

Zofia Ch. wynajmowała z dwójką młodszych dzieci mały domek przy ul. Nowy Świat w Ostrowie Lubelskim. To zagroda przy cmentarzu, zaledwie 200 metrów od miejsca, w którym zginęła. Pracowała jako sprzątaczka w szkole. Sąsiedzi wiedzą o niej niewiele, bo sprowadziła się tam zaledwie przed dwoma miesiącami. Niektórzy nawet nie wiedzą jak wyglądała.

– Spokojna była, opłaty zawsze przed czasem przynosiła – opowiada właściciel domu. – Ale zauważyłem, że jak ostatnio z nią rozmawiałem to była jakaś nieobecna. Jakby zastraszona.

Jan Ch. mieszkał ze starszym, 18-letnim synem na stancji w drewnianej chałupie, niedaleko szkoły górniczej w Ostrowie Lubelskim.

- Byli 18 lat po ślubie, ale normalnego życia u nich nie było, no i ze trzy lata temu się rozwiedli – płacze Bolesława Petryszak, matka zamordowanej. – On coś miał nie tak w głowie. W czwartek w Ostrowie był targ, były zięć latał koło pawilonu i szukał córki. I w końcu ją zakatował. Ona była taka drobna, ze czterdzieści kilo ważyła a on był dwa i pół razy taki co ona.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 lipca 2010 o 00:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To nie było w centrum - doczytaj do końca.
Rozwiń
Gość
Gość (23 lipca 2010 o 18:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Straszna tragedia, w biały dzień ! Generalnie pytanie bo nie znam Ostrowa, czy nie było świadków i osób by szybciej tej kobiecie udzielić pomocy skoro to centrum ? :/ Fakt, niewiele mogło by to zdać no, ale ...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!