poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubartów

Tofik uratował moją matkę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 września 2008, 19:55

Lubartów. Kundelek Tofik przez kilka dni ogrzewał swym ciałem staruszkę, która zaginęła w lesie.

W poniedziałek przed południem wyziębioną kobietę wypatrzyli policjanci z pokładu śmigłowca. Dochodzi do zdrowia w lubartowskim szpitalu.

80-letnia kobieta z podlubartowskiego Meszna mieszka samotnie w domu przy lesie. Zaginęła w czwartek wieczorem.

- Wyszła około godz. 22 do sąsiadki, a wracając pomyliła drogi - mówi Bogusław Wójtowicz, zięć zaginionej.

W piątek rano córka staruszki odkryła, że matki nie ma w domu. Ruszyły poszukiwania. Codziennie kilkadziesiąt osób - policjanci, strażacy, sąsiedzi i członkowie rodziny - przeczesywali okolicę. Utykająca kobieta nie mogła odejść daleko. Wokół są jednak lasy i mnóstwo krzewów, w których łatwo się zgubić. Co gorsza, temperatura w nocy spadała już do kilku stopni i nadzieja na odnalezienie staruszki przy życiu malała z każdą godziną.

Dziś policjanci ściągnęli śmigłowiec z Komendy Głównej. Około godz. 11 z pokładu maszyny zauważyli kobietę leżącą wśród gęstych zarośli, około trzech kilometrów od domu. Chwilę potem byli już przy niej. Żyła.

- Już z góry funkcjonariusze zobaczyli, że z kobietą jest pies i ogrzewa ją własnym ciałem - mówi Artur Marczuk z lubartowskiej policji. - Kundelek nie opuścił zaginionej do samego końca akcji.

Staruszka przeżyła też dlatego, że leżała na torfowej ziemi, która nie wychładza się tak szybko. Od wiatru osłaniały ją gęste zarośla.

Śmigłowiec zabrał kobietę do szpitala. - Trafiła do nas bardzo osłabiona i wyziębiona - poinformował nas wczoraj Łukasz Wiśniowski, lekarz ze szpitala w Lubartowie. - Było bardzo zimno i gdyby nie pies, który ogrzewał jej ciało, mogła umrzeć.

Dziś Tofik pilnował już domu swej pani. Staruszka miała go od trzech lat. Często z nim spacerowała.

- Kiedy w szpitalu się ocknęła, od razu zapytała o psa - mówi pani Regina, córka 80-latki.

Seria poszukiwań

Sukcesem zakończyły się również poszukiwania 77-letniej Teresy D. z Serocka (gm. Firlej). Staruszka po raz ostatni była widziana w sobotę, w rejonie łąk przy rzece Wieprz za parkiem miejskim w Lubartowie. W poniedziałek wieczorem świadkowie zauważyli ją błąkającą się po polach w Wandzinie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Kazik
cyga
cyga
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Kazik
Kazik (11 lutego 2009 o 23:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
grażyna napisał:
Ależ Wy głupi jesteście. Miejscem psa na wsi zawsze była buda. Można zwierzę kochać, ale Wy to zaraz karmilibyście je kawiorem i na poduniach układali. Świniom w chlewie też jest pewnie zimno? O krowach już nie wspomnę... Durni! Gdyby ten pies naprawdę miał tak kiepski los, na pewno nie uratowałby swej pani, a spieprzył jak najprędzej, by sobie pomarzła trochę, a on by do tej piętnowanej przez Was budy nie wrócił. Idioci.


Masz racje Grazynko. Ci ludzie uwazaja, ze trzymanie psa bez mozliwosci korzystania z telewizora, komputera i urolopu zagranicznego to meczenie zwierzecia. Niejeden Burek, Azor czy Tofik przy budzie ma sie leiej niz miejski pies z blokowiska, ktorego wyprowadza sie raz dzienie na krotki spacer. Ma sie lepiej, bo zyje w zgodzie ze swoja natura i nikt nie kaze mu udawac czlowieka.
Rozwiń
cyga
cyga (19 września 2008 o 19:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
grażyna napisał:
Ależ Wy głupi jesteście. Miejscem psa na wsi zawsze była buda. Można zwierzę kochać, ale Wy to zaraz karmilibyście je kawiorem i na poduniach układali. Świniom w chlewie też jest pewnie zimno? O krowach już nie wspomnę... Durni! Gdyby ten pies naprawdę miał tak kiepski los, na pewno nie uratowałby swej pani, a spieprzył jak najprędzej, by sobie pomarzła trochę, a on by do tej piętnowanej przez Was budy nie wrócił. Idioci.

To ,że cyt:,,Miejscem psa na wsi zawsze była buda," wcale nie oznacza , że tak ma być zawsze ....Czas najwyższy zrozumieć ,że zwierzęta są istotami żywymi. Skoro się przygarnia zwierzę ,bierze się za niego pełną odpowiedzialność. Cyt:,,Ależ Wy głupi jesteście. " W Twoim pojęciu i myślącym podobnie jak Ty --zapewne tak jest. My różnimy się tym , że postępujemy ze zwierzętami PO LUDZKU. Tak już jest ,że ,,Nie wystarczy urodzić się człowiekiem - trzeba nim być". Cyt:,,Durni! Gdyby ten pies naprawdę miał tak kiepski los, na pewno nie uratowałby swej pani, a spieprzył jak najprędzej, by sobie pomarzła trochę, a on by do tej piętnowanej przez Was budy nie wrócił. Idioci."Powiem krótko --,,Szczyt głupoty zdobywa się bez wysiłku". Cóż, są tacy ludzie , do których nie docierają żadne argumenty i nie słuchają rad. Muszą sami się rąbnąć głową w mur, by przekonać się ,że to boli. ,,Mów mądrze do głupca ,a nazwie Cię idiotą". Szkoda słów.
Rozwiń
cyga
cyga (19 września 2008 o 18:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten wspaniały psina powinien być w domu , a nie przywiązany do budy na łańcuchu. Dlaczego niektórzy ludzie nie są w stanie pojąć ,że zwierzę, to nie rzecz ,ale żywa istota ,która odczuwa to samo , co człowiek. Jak można trzymać zwierzę na ciężkim i zimnym łańcuchu ???? To zwierzę uratowało życie właścicielce, dlaczego ona nie może okazać jemu troszkę serca ???? Czy to tak wiele ??? Należy pamiętać ,że zwierzęta , są najlepszymi przyjaciółmi człowieka ( zwłaszcza psy ).
Rozwiń
~AJSZUNIA~
~AJSZUNIA~ (19 września 2008 o 02:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
CÓRECZKO GRAŻYNKO JESTES STRASZNYM BEZMÓZGOWCEM .....PO CO OPISUJESZ I POKAZUJESZ JAK... TO ''PIES URATOWAŁ MOJA MATKĘ'''...AHA TRZEBA SIE POKZAC NA WSI JESTEM SŁAWNA.....WIESNIARO WEJDZ DO INTERNETU I WPISZ TOFIK I SAMA POCZYTAJ CO LUDZIE DLA CIEBIE IDIOCI OPISUJA.....CAŁA POLSKA WIDZIAŁA W TELEWIZJI WARUNKI I BUDĘ JAKA TWÓJ PIES MA .....A TERAZ ŁASKAWIE W NAGRODE DOSTANIE NOWĄ.... SZKODA ZE TYLE LAT SIE MĘCZYŁ ....ŁASKAWCO......CIEMNOGRODZIE... SWINIA CI SŁUŻY BO MASZ MIESO ...KROWA BO DAJE CI MLEKO.....A TOFIK BO BEDZIE SZCZEKAŁ .....TO ZAMONTUJ SOBIE ALARM.....I NIE LUDZIE SĄ IDIOTAMI I GŁUPCAMI TYLKO TY.....PO CO SIE POKAZUJESZ NA ZDJECIACH I OPISUJESZ JAK TO PIES URATOWAŁ CI MATKĘ.....CHŁOPKO.... WŁASNIE TYM PIES SIE RÓŻNI ZE ZAWSZE PÓJDZIE ZA WŁASCICIELEM....ALE TY MUSISZ SIE POŁĄCZYĆ Z WLASNYM MÓZGIEM ABY TO ZROZUMIEC.....NO CHYBA ZE MASZ PUSTY ŁEB... A JA CI ŻYCZĘ Z CAŁEGO SERCA ROZUMU CHŁOPKO ......CIEBIE BAWI TO ZE NA WSI ZOSTAŁAS SŁAWNA .....PO CO SIE ZGADZAŁAS NA WYWIADY I POKAZYWANIE ......PIES DO BUDY A JA SŁAWNA.......DLA CIEBIE POLACY TO IDIOCI ZASTANÓW SIE I POCZYTAJ NA FORACH INTERNETOWYCH......CUDOWNA WŁASCICIELKO NAGRODA NOWA BUDA ....
Rozwiń
grażyna
grażyna (18 września 2008 o 14:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ależ Wy głupi jesteście. Miejscem psa na wsi zawsze była buda. Można zwierzę kochać, ale Wy to zaraz karmilibyście je kawiorem i na poduniach układali. Świniom w chlewie też jest pewnie zimno? O krowach już nie wspomnę... Durni! Gdyby ten pies naprawdę miał tak kiepski los, na pewno nie uratowałby swej pani, a spieprzył jak najprędzej, by sobie pomarzła trochę, a on by do tej piętnowanej przez Was budy nie wrócił. Idioci.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!