wtorek, 17 października 2017 r.

Lubartów

Zamordował swoją dziewczynę ale wyszedł na podreperowanie zdrowia. Wraca za kraty


Zabójca 21-letniej Anny z Lubartowa musi wrócić do więzienia. Sąd uznał we wtorek, że skoro Mateusz K. przeszedł już konieczną operację, to dalsza przerwa w odsiadywaniu wyroku nie ma podstaw.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Wtorkowe postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie to skutek wniosku prokuratury. Po interwencji szefa resortu sprawiedliwości śledczy poprosili sąd o odwołanie przerwy w karze, orzeczonej wobec Mateusza K.

25-latek z Lubartowa zamordował swoją dziewczynę Annę. W czerwcu ubiegłego roku został za to skazany na 12 lat więzienia. Wyrok został utrzymany w drugiej instancji i uprawomocnił się w połowie marca tego roku.

Mateusz K. poprosił jednak o przerwę odbywaniu kary. Chodziło o podreperowanie zdrowia. Tuż po zabiciu dziewczyny 25-latek próbował bowiem targnąć się na swoje życie. Podpalił się i doznał rozległych poparzeń. Więzienny lekarz ocenił, że musi przejść operację, której nie można przeprowadzić w warunkach zakładu karnego. 7 września sąd zgodził się więc, by Mateusz K. wyszedł na wolność. Przerwa w odsiadce miała trwać aż do końca października. Tymczasem operację przeprowadzono już 19 września. Siedem dni później Mateusz K. został wypisany do domu.

– Przesłanka uzasadniająca przerwę w karze nie jest już aktualna. Skazany został wypisany do domu w dobrym stanie, ze wskazaniami dotyczącymi dalszej rekonwalescencji – przypomniał uzasadniając postanowienie sędzia Jarosław Dąbrowski.

Sąd odwołał przerwę w karze, co oznacza, że Mateusz K. powinien niezwłocznie stawić się w zakładzie karnym. Przed ogłoszeniem postanowienia 25-latek prosił sąd o zgodę na powrót w najbliższych dniach, ale dopiero po zdjęciu szwów. Prokurator się temu sprzeciwił. Sąd również nie znalazł podstaw, by pozostawić zabójcę na wolności.

Na sali rozpraw Mateusz K. zachował kamienny spokój. Był sam. Spacerował wśród dziennikarzy, ale nie odpowiadał na żadne pytania.

Do zbrodni, za którą skazano Mateusza K. doszło trzy lata temu. Syn znanych w mieście lekarzy zakradł się wówczas do domu przy ul. Krętej. Mieszkała tam jego była dziewczyna. Niedługo przed zabójstwem Anna postanowiła odejść od Mateusza. Ten poderżnął jej gardło scyzorykiem i uciekł. Ciało Anny odnalazła rodzina. Po zabójstwie Mateusz K. pojechał na działkę swoich rodziców. Tam próbował się podpalić siedząc w samochodzie. Następnie rzucał się pod nadjeżdżające auta.

Po miesiącach spędzonych w szpitalu stanął przed sądem. Podczas procesu uśmiechał się i nie zdradzał skruchy.

Czytaj więcej o: Lubartów sąd zabójstwo morderstwo
Użytkownik niezarejestrowany
Asad
Wizz
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 października 2016 o 03:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pan K ma 24 lata a nie jak w artykule 25.
Rozwiń
Asad
Asad (5 października 2016 o 17:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nawet skutecznie zabic sie nie potrafi. Baran
Rozwiń
Wizz
Wizz (5 października 2016 o 17:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zaplacisz sam te  milion czy tak tylko pieprzysz?
Rozwiń
Matka
Matka (5 października 2016 o 08:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie prokuratorze Generalny! Proces do poprawy!! Co najmniej 25 lat i milion dla matki !!!!!!!
Rozwiń
Marika
Marika (5 października 2016 o 07:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To kpina brak słów. Miejsce mordercy to cela, ciekawe jaki geniusz zdecydował o wypuszczeniu gnoja na chwilową ale jednak wolność. Powaga Sądu w tym wypadku została zdecydowanie naruszona jak znam życie sędzia ukończył w najlepszym wypadku 30 lat.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!