sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

1000 kilometrów na wózku

Dodano: 8 sierpnia 2007, 15:25

Niepełnosprawny mężczyzna z Opalenicy koło Poznania odbywa podróż życia. W tym tygodniu dotrze na Lubelszczyznę

28-letni Przemysław Kowalik ma sparaliżowane ręce i nogi. Rok temu prosił prezydenta Kaczyńskiego o zgodę na eutanazję. Dziś na inwalidzkim wózku przejeżdża Polskę w geście poparcia dla Euro 2012.
Przemek 4 lata temu uległ ciężkiemu wypadkowi samochodowemu. Od tego czasu porusza się na wózku. - Dwa lata przeleżałem w łóżku w tragicznym stanie psychicznym. Nie chciało mi się żyć, nie widziałem żadnego sensu. Wystąpiłem nawet do prezydenta, by zgodził się na eutanazję, ale otrzymałem odpowiedź odmowną - wspomina Przemysław Kowalik.
Chłopak wstydził się wyjść z domu, bał się reakcji otoczenia. Mówi, że od paraliżu rąk i nóg gorszy był "wewnętrzny paraliż”. - Wreszcie pomyślałem: nie poddam się. Postanowiłem na wózku przemierzyć Polskę wszerz, łączenie ponad 1000 km. To pomysł zrodzony z ludzkiej słabości i bezsilności wobec życia. Ma pobudzić ducha walki w ludziach, którzy stracili wiarę - tłumaczy.
26 lipca Przemek wyruszył elektrycznym wózkiem ze Świecka. Swoją podróż nazwał "Misja 1000, Euro 2012”. To jego forma poparcia dla organizacji Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. Mówi, że choć nie może budować dróg i stadionów, to chce w ten sposób udowodnić, że jesteśmy krajem przyjaznym, przejezdnym i pozbawionym barier.
Dziennie chłopak przejeżdża od 60 do 80 km, pokonał już 700. Dziś wyruszy z Warszawy i jeszcze w tym tygodniu dotrze na Lubelszczyznę. Przejedzie przez Kock, Parczew, Włodawę i skończy swoją podróż w Zosinie. W podróży towarzyszy mu brat Marcin i jego narzeczona Barbara, która także ucierpiała w wypadku. - Jedziemy w pewnej odległości od Przemka, żeby w każdej chwili mógł na nas liczyć - mówi Marcin Kowalik. - Są trudne chwile, zmęczenie, osłabienie, ale na pewno dotrzemy do celu.
Pomysł Przemka spodobał się Maćkowi Majowi z Lublina, który także po wypadku samochodowym od 16 lat jeździ na wózku. - My nie potrzebujemy litości i specjalnego traktowania. Chcemy tylko normalnie żyć, bez barier, które narzuca nam świat. Dlatego najważniejsze to wyjść do ludzi i cieszyć się życiem, pokonując własne słabości - ocenia Maciek Maj. A Przemek dodaje z uśmiechem: - Brak rąk i nóg nie musi być ograniczeniem w realizacji marzeń. Wszystko, co najważniejsze jest w naszych sercach i głowach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!